Siła zakonów

Europa cywilizacyjny sukces zawdzięcza w dużej mierze zakonom. To paradoks, że ci, którzy odchodzili od świata, by żyć dla Boga, okazywali się wyjątkowo skutecznymi gospodarzami tego świata. Nie ma postępu bez Boga.

Zamieniali bagna w kwitnące ogrody

Zadziwia różnorodność aktywności gospodarczej zakonników. Łatwiej powiedzieć, czego nie robili, niż co robili. Wyliczę ich osiągnięcia w telegraficznym skrócie. Mnisi byli pionierami rolnictwa. Osuszali bagna, karczowali lasy, zamieniali pustkowia w uprawną ziemię, na terenach suchych budowali systemy nawadniające. Wprowadzali nowe metody uprawy, stając się szkołą rolniczą dla ludności. Opanowali sztukę warzenia piwa, pszczelarstwa, sadownictwa, hodowli bydła. Słynęli z produkcji wina. Ciekawostka: wynalezienie szampana przypisuje się mnichowi Dom Perignon z opactwa w Hautvilliers. Zakonnicy byli także doskonałymi budowniczymi. Posługiwali się maszynami, opanowali na przykład sztukę wykorzystania energii wodnej do mielenia zboża, szycia tkanin, garbowania skóry. Dali początek rozwojowi przemysłu. Przy klasztorach działały kuźnie, wydobywano złoża rudy żelaza. Zajmowali się ponadto wydobywaniem soli, ołowiu, aluminium, gipsu, marmuru. Mieli swoje huty szkła. Klasztory stawały się często centrami napędzającymi gospodarkę w całej okolicy, a także pełniły rolę schronienia dla wędrowców i pielgrzymów. Mnisi stworzyli nawet coś na kształt systemu ubezpieczeń społecznych dla swoich współpracowników. Osobny rozdział stanowi potężny wkład zakonników w kulturę. Większość dzieł starożytnych pisarzy i filozofów przetrwała tylko dzięki mozolnej pracy kopistów przepisujących księgi w zakonnych skryptoriach. Jakież bogactwo intelektu i ducha kryły w sobie zakonne biblioteki. Klasztory były ośrodkami, w których kultywowano rozwój różnych dziedzin wiedzy oraz sztuki. Medycyną zajmowali się na przykład mnisi z klasztoru św. Benignusa w Dijon, klasztor św. Galla prowadził szkołę malarstwa, w niektórych klasztorach w Niemczech można było usłyszeć wykłady z greki, hebrajskiego, arabskiego. Przy klasztorach działały szkoły. W takiej przyklasztornej szkole uczyła się na przykład św. Hildegarda z Bingen. Sama później założyła dwa klasztory. Pisała dzieła, w których dokonała niezwykle oryginalnej syntezy wiedzy przyrodniczej i teologii. Jej metody leczenia, diety, ziołolecznictwo przeżywają ostatnio renesans popularności. Rozwojowi benedyktyńskich klasztorów towarzyszył paradoks. Nowe klasztory zakładano w dziczy, ale dzięki działalności mnichów pustkowia szybko zamieniały się w krainy mlekiem i miodem płynące. Dlatego ciągnęli za nimi osadnicy. Ślub indywidualnego ubóstwa sprawiał, że owoce pracy mnichów pomnażały bogactwo opactwa. Dobrze zorganizowany klasztor, wysoki etos pracy, przyciąganie zdolnych, aktywnych ludzi – to wszystko napędzało ekonomiczny sukces. Doczesne bogactwo klasztorów mogło wyglądać na zdradę ideałów. Ale majątki klasztorne były w gruncie rzeczy formą własności społecznej, która służyła całemu społeczeństwu. Klasztory w średniowieczu pełniły wiele ról: pracodawcy, ubezpieczalni, szkoły, biblioteki, ośrodka kultury, hotelu, szpitala, gospody, ośrodka charytatywnego, wielkiego rolnego gospodarstwa. Ci, którzy pragnęli więcej „ora” niż „labora”, zakładali klasztory o zaostrzonej regule. Ascetyczno-kontemplacyjną wersją benedyktynów są kartuzi, założeni w 1084 roku przez św. Brunona z Kolonii. Nazwa pochodzi od pierwszej siedziby – Grande Chartreuse pod Grenoble. Przetrwali do dziś, żyjąc w „wielkiej ciszy”. Inną formą „protestu” przeciwko zbyt bogatym klasztorom typu benedyktyńskiego było wystąpienie św. Franciszka i św. Dominika. Dali oni początek tzw. zakonom żebraczym. O ile tradycja benedyktyńska nakazywała budować klasztory na odludziu, franciszkanie i dominikanie zakładali je z rozmysłem w centrach miast. Chcieli żyć czystością, ubóstwem i posłuszeństwem pośrodku świata, pokazując, że można być w świecie, a jednocześnie nie z tego świata. Chcieli apostołować, głosić słowo Boże, odnawiać Kościół. Taka wizja życia zakonnego była w ich czasach nowością i okazała się bardzo pociągająca. W krótkim czasie zakony żebracze zyskały ogromną popularność. Na tzw. kapitule namiotów, odbywającej się pod koniec życia św. Franciszka, zgromadziło się 5 tysięcy mężczyzn gotowych naśladować Biedaczynę. Asyż mógł wtedy liczyć ok. 2–3 tys. mieszkańców.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
21°C Poniedziałek
wieczór
18°C Wtorek
noc
15°C Wtorek
rano
23°C Wtorek
dzień
wiecej »