Po kilku miesiącach względnego spokoju, wschodnia część Demokratycznej Republiki Konga znowu doświadcza przypadków skrajnej przemocy.
Ponad 120 osób, w tym kobiety i dzieci zostały zamordowane we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga, w pobliżu granicy z Ugandą.
ONZ podejrzewa o dokonanie masakry rebeliantów z oddziałów Sprzymierzonego Frontu Demokratycznego pochodzących z Ugandy. Nie znane są na razie przyczyny, dlaczego zamordowano cywilów.
Junta twierdzi, że od początku roku w kraju trwa proces demokratyzacji.
Zapewnił też, wojna prawie się skończyła, a USA otrzymają irańskie zapasy wzbogaconego uranu.