Lęk prawdziwy, draństwo też

Inność, choć z początku zaciekawia, na dłuższą metę rodzi czasem lęk. Często też odsłania ludzką małostkowość.

Lakoniczne doniesienie agencyjne: słowacka policja rozpędziła antyromską demonstrację neonazistów. Protestujący oskarżają Romów z tej miejscowości o napaści na jej mieszkańców. Reszta w krótkim doniesieniu to mało istotne szczegóły. Łatwo pokiwać głową nad zdziczeniem obyczajów i utyskiwać na brak tolerancji. Trudniej zauważyć prawdziwy, bolesny problem.

Relacje między Słowakami a Romami w kraju naszych południowych sąsiadów to temat drażliwy i wymykający się prostym ocenom. Nie wierzę, że niechęć wobec Romów na Słowacji nie ma żadnych podstaw. Włócząc się kiedyś po wschodniej Słowacji byłem świadkiem drobnego incydentu, kiedy rozbawieni, kąpiący się w rzece romscy nastolatkowie byli bliscy wrzucenia do wody - dla zabawy oczywiście – nieznajomej dorosłej kobiety, polskiej turystki. Rzecz nie do pomyślenia w polskich realiach. Nawet jeśli chłopcy żartowali i tak naprawdę nie było powodów do obaw, lęk że za chwilę dojdzie do utarczki był jak najbardziej prawdziwy.
 
W tym, co nazywa się czasem rasizmem czy ksenofobią, chyba rzadko jest tylko niechęć do koloru skóry czy innej narodowości. Jedyny mieszkający niegdyś w mojej miejscowości czarnoskóry chłopczyk nie wyglądał na dyskryminowanego. Widywałem go z okna, jak siedział z kolegami i koleżankami na ławce. Gdy odezwał się piękną, podwórkową, śląską gwarą, nikt nie mógł mieć wątpliwości, że to swojak. Tyle że zwracał na siebie uwagę. Jego jednego rozpoznawały siostry zakonne, gdy urwisom zachciewało się jabłek z ich ogródka. Prawdziwym problemem są jednak różnice kulturowe. Styl życia, który łamiąc konwenanse i przyjęte w danym społeczeństwie normy powoduje, że reszta czuje się zagrożona. I nawet jeśli to poczucie nie ma realnych podstaw, to ten lęk jest jak najbardziej prawdziwy.
 
Myślę, że skazani na życie razem Słowacy i Romowie mimo wszystko dość dobrze się dogadują. Znacznie bardziej niepokoi mnie, gdy raz po raz słyszę doniesienia o elementarnym braku szacunku dla innych z polskiego podwórka. Gdy mieszkańcy osiedla nie chcą u siebie ośrodka dla narkomanów czy – jak ostatnio – ośrodka leczenia pedofilii, mogę to jeszcze tłumaczyć owym lękiem. Gdy pojawiają się protesty przeciwko budowie domu dziecka czy hospicjum, nie mam pomysłu na usprawiedliwienie. Bo na tłumaczenie, że przez taką inwestycję spadnie wartość nieruchomości na tym terenie trudno znaleźć jakiekolwiek cenzuralne określenie. Tej inności, świetnie maskowanej rzekomą troską o dzieci i portfele innych mieszkańców, boję się najbardziej.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
1°C Wtorek
wieczór
2°C Środa
noc
2°C Środa
rano
3°C Środa
dzień
wiecej »