Wyrwani z Polski

Jan Bogucki przyjechał do Krakowa z wioski Pietroka w Kazachstanie. Na pytanie o ojczyznę odpowiada: „To moje korzenie”. Dotąd żył bez nich, wyrwany z ziemi.

Repatrianci z Kazachstanu i Syberii to Polacy, którzy nie są winni swojemu ciężkiemu losowi. Ich historie ułożyły się tak tragicznie tylko dlatego, że po traktacie ryskim ich dziadkowie i rodzice znaleźli się po nieodpowiedniej stronie granicy, na ziemiach, które weszły w skład sowieckiej Ukrainy. Mimo nowej sytuacji politycznej konsekwentnie przyznawali się do swojej narodowości. Sowieci wyrwali ich z domów i w bydlęcych wagonach wywieźli na stepy Kazachstanu i do lasów Syberii tylko dlatego, że byli Polakami. Na długie lata ojczyzna przestała pamiętać, że ma obywateli w miejscach odległych o tysiące kilometrów. Zesłańcy nieraz zadawali sobie pytanie, czy Bóg o nich zapomniał. Dziś nadeszły dla nich lepsze czasy i na godnych warunkach mogą wrócić do kraju. W maju zeszłego roku uchwalono wreszcie, po długich latach starań Związku Repatriantów RP, sprzyjającą ich powrotom ustawę repatriacyjną.

Jan Bogucki urodził się w Kazachstanie w 1942 roku. W 1936 r. jego rodziców – Stanisławę i Franciszka – Sowieci wepchnęli do bydlęcych wagonów w Żytomierzu. – Jak Stalin wszystkich wiózł, tak i ich – opowiada. – Mama mnie uczyła, że Polska to najlepsza ojczyzna nasza. No, ja nigdy w niej nie byłem, dopiero teraz – dodaje. Pracował jako kierowca i nie miał kiedy uczyć się przez lata zakazanego języka polskiego. Nie założył rodziny i kiedy ostatnio przeszedł dwa zawały, znalazł się bez opieki. Właśnie wtedy ks. Jan Nowak, który przez rok duszpasterzował w Kazachstanie, zaczął się starać o jego repatriację. Dziś pan Jan mieszka w Domu Pomocy Społecznej w Krakowie. Nosi na szyi medalik Matki Bożej z Dzieciątkiem i każdego dnia Im za ten swój powrót dziękuje.

Wrogowie naroda

– Potocznie repatriantami nazywamy zesłanych do Kazachstanu i na Syberię obywateli drugiej Rzeczpospolitej – wyjaśnia Aleksandra Ślusarek, prezes Związku Repatriantów RP, a także przewodnicząca Rady ds. Repatriacji przy pełnomocniku rządu. Od początku lat 90. razem z działaczami Solidarności Walczącej stara się o ich powrót do ojczyzny. – Zostajemy przy tym określeniu, bo się przyjęło, choć jest błędne. Repatriantami są deportowani ze swojego państwa, którzy do niego wracają. Powracający do naszego kraju potomkowie ofiar traktatu ryskiego de facto nimi nie są, ale tak ich nazywamy. Byli heroiczni, kiedy w czasach stalinowskiego terroru w dowodach tożsamości zostawili sobie zapis, że są narodowości polskiej.

Sowieci uważali Polaków za „wrogów naroda” i traktowali ich najgorzej ze wszystkich mniejszości narodowych. Nieraz zdarzało się, że polscy rodzice klękali przed swoimi polskimi dziećmi, prosząc, żeby nie mówiły w ojczystym języku, świadomi, że grozi im za to zesłanie. Wielu ich potomków, czekając przez ostatnie 25 lat na powrót do Polski, wyjeżdżało do miejsc, gdzie chętnie ich przyjmowano. – Pierwsi uciekinierzy z Kazachstanu po roku 1990 osiedlili się w obwodzie kaliningradzkim, bo Putin ich chciał – opowiada. – Sporo wyjechało na Białoruś i Ukrainę oraz, zawierając małżeństwa mieszane, do Niemiec – dodaje. Aleksandra Ślusarek nie boi się powiedzieć, że przez lata Polska ich nie chciała. Wspomina, jak na początku lat 90. pierwszą rodzinę, państwa Markowskich, przywieźli z Kazachstanu do Gdańska na podstawie ustawy o cudzoziemcach. W 2000 r. przy konsultacji ze Związkiem Repatriantów opracowano ustawę repatriacyjną zaakceptowaną przez ówczesny rząd AWS, który jednak szybko upadł. Zmieniona przez nowy rząd SLD ustawa zahamowała powrót repatriantów. Coś się ruszyło, kiedy w 2010 r. ówczesny szef Wspólnoty Polskiej Maciej Płażyński zaprosił Związek do tworzenia ustawy, ale znów nastąpiła przerwa, kiedy zginął w katastrofie smoleńskiej. Dopiero w 2015 r. premier Beata Szydło na poważnie zadeklarowała, że priorytetem jej rządów będzie wprowadzenie w życie dobrej ustawy o repatriacji. 1 maja 2017 r. zaczęto ją wdrażać.

Na nowym

– Do 2000 r. za własne pieniądze wróciło do nas z Kazachstanu 2 tys. Polaków – mówi Aleksandra Ślusarek. – Do 2015 r. – 7 tys. Od maja zeszłego roku – 1,5 tys. osób z Kazachstanu, Syberii, obwodu kaliningradzkiego, Białorusi i Ukrainy. Tak wielu odzyskało wiarę, że Polska ich potrzebuje, że nasz konsul na spotkania z chętnymi do powrotu jeździ z walizką.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    20°C Środa
    dzień
    21°C Środa
    wieczór
    17°C Czwartek
    noc
    15°C Czwartek
    rano
    wiecej »