Statystyki wyzysku

Czterdzieści milionów osób – szacuje się, że właśnie tyle jest ofiar handlu ludźmi. 11 kwietnia podczas konferencji w Watykanie Franciszek powiedział o tym procederze wprost: „Należy go uważać za zbrodnię przeciwko ludzkości”.

W dzisiejszym świecie 26 mln osób zmuszanych jest do przymusowej pracy, a 15 mln to ofiary przymusowych małżeństw. W ciągu ostatniej dekady aż 89 mln osób doświadczyło różnych form zniewolenia. To dane za rok 2016 pochodzące z raportu International Labour Organization (ILO) i fundacji Walk Free.

Od 8 do 11 kwietnia o problemie tym rozmawiano w Watykanie. Na międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez Dykasterię ds. Integralnego Rozwoju Człowieka zebrali się przedstawiciele organizacji pomocowych z całego świata. Papież przypomniał, że Kościół jest wezwany do walki z wszelkimi formami handlu ludźmi i czuje się zobowiązany do zaangażowania w pomoc ofiarom tego procederu. Franciszek od początku pontyfikatu nazywa go „okrutną plagą”, „raną na ciele współczesnej ludzkości” i „najbardziej dramatyczną formą uprzedmiotowienia człowieka”.

Liczby

Ponad 71 proc. ofiar współczesnego niewolnictwa i powiązanego z nim handlu ludźmi to kobiety i dziewczęta. Są przede wszystkim obiektem seksualnego wyzysku. Proceder ten najbardziej rozwija się w rejonie Azji i Pacyfiku, gdzie dotyka ok. 24 mln osób. W Afryce ofiarami jest ponad 9 mln osób, w Azji Centralnej i Europie – ponad 3,5 mln. Liczba poszkodowanych w Ameryce to prawie 2 mln, w krajach arabskich – ponad pół miliona. Nieletnie dziewczęta stanowią 23 proc. wykorzystywanych.

W Afryce Subsaharyjskiej, na Bliskim Wschodzie i Azji Południowej obok wyzysku seksualnego dominuje praca przymusowa. W większości wykorzystywani są do tego mężczyźni. Dzieci to prawie jedna czwarta ofiar dzisiejszego niewolnictwa. W Afryce Zachodniej i Azji to one stanowią większość. Spośród dziewcząt 72 proc. jest wykorzystywanych w seksbiznesie, a 21 proc. – do pracy. W przypadku chłopców proporcje są odwrotne. Tylko w 2016 r. około miliona dzieci padło ofiarą seksualnego wyzysku. Najmłodsi zmuszani są też do żebractwa, a w rejonach konfliktów – do walk, gdzie służą jako żywe tarcze. Ponadto ludźmi handluje się w celu pozyskania organów. Nakłania się też do ich sprzedania, wykorzystując ubóstwo. Te przypadki przytacza raport ONZ z 2018 roku.

Chora mentalność

Dane zawsze są przybliżone, choć świadomość wzrasta. W 2009 r. tylko w 26 państwach funkcjonowały instytucje monitorujące ten proceder. W 2012 r. raport ONZ obejmował 132 kraje. Zeszłoroczna analiza opiera się na informacjach ze 142 krajów. Trudno jednak ocenić dokładnie skalę zjawiska. Proceder ma różne oblicza. W zależności od części świata nakładają się na niego też uwarunkowania kulturowe. – Sprzedanie 12-letniej córki dorosłemu mężczyźnie w Afryce Wschodniej, choć akceptowalne w grupie społecznej, w świetle prawa ma znamiona handlu ludźmi – wskazuje Radosław Malinowski, twórca HAART Kenya, organizacji pomagającej ofiarom współczesnego niewolnictwa w tamtym rejonie świata. Przypomina też przypadek Kenijki sprowadzonej podstępem do Polski, gdzie była zmuszana do prostytucji przy krakowskim Rynku Głównym.

Handel ludźmi jest trudno wykrywalny. Stoją za nim zorganizowane siatki przestępcze. Podszywają się pod organizacje oferujące pomoc w edukacji dzieci lub pośrednictwo w znalezieniu pracy. Rekruterami bywają osoby wzbudzające zaufanie, a zdarza się, że są to członkowie rodziny. Tym formom podstępu, np. w slumsach, sprzyja niski poziom edukacji i brak świadomości o zagrożeniach. W krajach rozwiniętych proceder rozwija się w internecie, na platformach niedostępnych dla przeciętnego użytkownika. Wirtualne targi niewolników funkcjonują obok tych rzeczywistych, jakie organizują terroryści ISIS, wieszając na szyjach pojmanych kobiet tabliczki z ceną niewolnicy dla szahida.

Handel ludźmi – obok sprzedaży narkotyków i broni – to obecnie najbardziej dochodowe źródło zysku dla przestępców. Przynosi im rocznie ponad 150 mld dolarów. Według raportu ILO stawki za usługi erotyczne w krajach Europy wahają się od 50 do 120 euro, w zależności od czasu trwania i rodzaju czynności. Daje to handlarzowi zysk w postaci ok. 7000 euro miesięcznie od ofiary. „Prostytucja to torturowanie kobiety. To kryminalna, chora mentalność. I proszę o wybaczenie za wszystkich katolików, którzy dokonują tego przestępczego czynu” (Franciszek, 19 marca 2018).

Na miłość

W Polsce przestępstwo handlu ludźmi jest zbrodnią zagrożoną karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata (art. 189a §1 kk). – Wszyscy wiemy, że handel ludźmi istnieje, ale jesteśmy przekonani, że nas nie dotyczy. Ludzie często nie przyjmują do wiadomości, że to nie jest problem oderwany od rzeczywistości. Każdy możesię z tym zetknąć. Są np. faceci szukający młodych dziewczyn, zaczepiający w internecie na „wdowca z córeczkami”, wabiący na miłość… Kobiety są bardzo podatne na takie rzeczy – uwrażliwia Joanna Garnier, wiceprezes La Strady, prowadzącej Krajowe Centrum Interwencyjno-Konsultacyjne dla Ofiar Handlu Ludźmi (finansowane z budżetu państwa). Organizacja pomaga rocznie około 200 ofiarom. – Trafiają do nas osoby pokrzywdzone oraz domniemane ofiary handlu ludźmi. W zeszłym roku ok. 60 proc. to były kobiety. Nie jest tak, że ofiary to wyłącznie kobiety i że są one sprzedawane tylko w celu prostytucji. Proporcje bardzo się zmieniły, przynajmniej w Polsce – dodaje.

Częste formy wyzysku to praca przymusowa, wszelkiego rodzaju łamanie praw pracowniczych, oszustwa przy rekrutacji, zabieranie dokumentów. – Niektórzy płacili gigantyczne pieniądze za pośrednictwo, byli wpędzani w długi na dzień dobry. I aby przyjechać np. z Azji do Polski, zapożyczają się, a potem już dług tylko rośnie.

Do organizacji trafiało również wielu obywateli polskich, którzy w ostatnich latach wyjeżdżali przede wszystkim do Wielkiej Brytanii. Według raportu brytyjskiej Narodowej Agencji ds. Przestępczości z 2017 r. Polska znalazła się na 10. miejscu listy 116 krajów, których obywatele są potencjalnymi ofiarami handlu ludźmi na Wyspach. – To w większości osoby ze „słabych” grup społecznych, podatne na namowę. W zeszłym roku mieliśmy przypadki, że rekrutowano osoby bezdomne w noclegowniach, stołówkach czy po prostu na ulicy. Rekruterzy oferowali pracę w Anglii, argumentując: „Rodzina cię przyjmie, jeśli przyjedziesz z pieniędzmi”. Ofiary to często ludzie długotrwale bezrobotni, w kryzysie, którzy na portalach społecznościowych ogłaszają, że szukają pracy za granicą. To również osoby upośledzone, które są bardzo łatwowierne.

Wiceprezes La Strady zwraca uwagę, że wszyscy możemy się zetknąć z tym problemem. – To nie jest tak, że tylko Polaków wyzyskują za granicą, także w Polsce wyzyskiwani są cudzoziemcy – dodaje, przypominając o sprawie dwóch mężczyzn oskarżonych o wykorzystywanie obywateli Ukrainy i Białorusi w niektórych warszawskich restauracjach. „(…) organizatorzy procederu, wykorzystując stosunek zależności i przymusowe położenie, stosowali wobec rekrutowanych osób przemoc psychiczną, używali wobec nich słów wulgarnych i obelżywych, a także arbitralnie nakładali kary finansowe w przypadku niepodporządkowania się poleceniom. Grozili również wypełnieniem blankietów wekslowych i zawarciem umów pożyczek na ich dane osobowe” – informowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Sieci

W lutym, we wspomnienie św. Bakhity, byłej niewolnicy, Kościół po raz piąty obchodził Światowy Dzień Modlitwy i Refleksji na temat Walki z Handlem Ludźmi. Papież mówił wtedy: „Apeluję zwłaszcza do rządów, by zdecydowanie zwalczano przyczyny tej plagi, a ofiary były chronione. Wszyscy możemy i musimy współpracować, ujawniając przypadki wyzysku i niewolnictwa mężczyzn, kobiet i dzieci”. W działania przeciw handlowi ludźmi i pomoc ofiarom mocno angażują się żeńskie zgromadzenia zakonne.

W Polsce funkcjonuje np. sieć Bakhita, zrzeszająca siostry z kilkunastu zgromadzeń, objęta pieczą przez Konferencję Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce (pisaliśmy o tym w GN 21/2018). Z Bakhitą powiązane jest Stowarzyszenie Po-Moc, założone przez s. Annę Bałchan. Organizacją siostrzaną jest RENATE (Religious in Europe Networking Against Trafficking and Exploitation – Europejska Sieć Osób Zakonnych przeciwko Handlowi Ludźmi i Wyzyskowi). Na skalę globalną działa Talitha Kum – Międzynarodowa Sieć Życia Konsekrowanego przeciwko Handlowi Ludźmi. Powstała w 2009 r. z inicjatywy Międzynarodowej Unii Przełożonych Generalnych Zgromadzeń Żeńskich. Dziś ma przedstawicieli w 77 krajach na 5 kontynentach. Stojąca na jej czele s. Gabriella Bottani podkreśla, że walka z handlem ludźmi wymaga ogólnoświatowej sieci pomocy ofiarom. Mottem organizacji jest etiopskie przysłowie: „Kiedy pajęcze sieci się połączą, mogą spętać lwa”. Siostry poprzez swoje działania dają schronienie ofiarom, pomagają wrócić do normalnego życia, zdobyć wykształcenie i zawód, zapewnić pomoc psychologiczną. Istotna pozostaje prewencja, aby do dramatów nigdy nie dochodziło. Problemu współczesnego niewolnictwa nie można ignorować. „Świat potrzebuje konkretnych znaków solidarności, szczególnie wobec pokusy obojętności” (Franciszek, 3 września 2016).•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6
22°C Wtorek
noc
18°C Wtorek
rano
25°C Wtorek
dzień
25°C Wtorek
wieczór
wiecej »