Bóg nie jest księgowym

Co zrobić, gdy człowiek łapie się na tym, że modlitwa staje się uciążliwym obowiązkiem?

– „​Którą zdrowaśkę zmówiłam?” – czy s. Bogna często łapie się na takim pytaniu? – zaczepiam s. Młynarz, doktor teologii duchowości. – Tak. Codziennie modlę się Różańcem. Czasem robię to w różnych okolicznościach, na przykład prowadząc samochód, więc nie jest mi obce to doświadczenie „pogubienia się” w zdrowaśkach. Nie traktuję tego jednak jako dramatu. Mój Bóg nie jest księgowym. Staram się być wierna zasadom, bo one są potrzebne mnie, nie Jemu, jednak tego, że czasem „dziesiątka” ma dziewięć, a innym razem jedenaście Pozdrowień Anielskich, nie traktowałabym w kategoriach rzeczy istotnych. Formuły modlitewne są ważne: przypominają duchowe „rozruszniki”, bo wkładają nam w usta słowa piękne, mądre, pełne ducha, szczególnie gdy modlimy się psalmami czy, jak w Różańcu, tekstem z Ewangelii. Poruszają naszego ducha, mobilizują go do modlitwy. Jest to jednak jedynie środek do celu, którym jest spotkanie z Bogiem. Są narzędziem, z którego trzeba nauczyć się korzystać. Przy braku umiejętności nawet najlepszym narzędziem można zrobić sobie krzywdę. Przytoczę tu biblijną historię węża miedzianego. Był zrobiony na polecenie Boga, by być środkiem uzdrowienia dla pokąsanych przez węże Izraelitów. Jego wizerunek, na który patrzyli, pomagał im spotkać się z uzdrawiającą mocą Boga. Jednak w Drugiej Księdze Królewskiej czytamy, że pobożny król Ezechiasz kazał zniszczyć wizerunek węża, bo… lud zaczął oddawać mu chwałę! To, co jest środkiem do celu, może stać się bożkiem! Tak samo jest ze sposobami modlitwy. Służą nam do spotkania z Bogiem, ale gdy przywiązujemy do nich zbytnią wagę lub traktujemy je magicznie, stają się przeszkodą.

Zdeterminowana determinacja

– Święta Teresa z Ávila rozróżnia modlitwę myślną (prosta forma, która rodzi się w naszym sercu) i modlitwę ustną (wypowiadanie głośno pewnej formułki). Mistyczka stawia sprawę zdecydowanie: jeśli wypowiadam formułkę, a moja myśl za nią nie idzie, to nie nazywam tego modlitwą – opowiada ks. Szymon Kiera, duszpasterz z Chorzowa. – Bardzo poruszyły mnie te słowa, skonfrontowały z wypowiadanymi modlitwami. Czy idą za nimi myśli i serce? Ile razy odmawiałem Różaniec, a moje myśli biegały we wszelkich możliwych kierunkach? Jasne, że łatwiejsza jest modlitwa własnymi słowami: jesteśmy na nich skupieni, bo sami je tworzymy. Jezus zapytany przez uczniów o to, jak się modlić, wypowiedział pewną gotową formułę: „Ojcze nasz”, a jednak o wiele częściej zwracał uwagę na wytrwałość w modlitwie, jako wzór modlitwy ukazując natrętną wdowę, naprzykrzającą się sędziemu. „Czyż Bóg nie weźmie w obronę tych, którzy dniem i nocą wołają do Niego?” Teresa podpowiadała: z drogą modlitwy jest jak z pracą w ogrodzie. Najpierw czeka cię harówka na jałowej ziemi i wyrywanie chwastów. Musisz starać się o to, by rośliny, które Bóg w tobie zasadził, wzrastały. Teresa mówi w tym kontekście o „zdeterminowanej determinacji”. Myślę, że w tych słowach kryje się cała odpowiedź na twoje pytanie – uśmiecha się ks. Szymon.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Łodzianka
    14.07.2019 10:00
    Bardzo dziękuję Autorowi za ten artykuł. Poruszony i dokładnie omówiony został w nim problem, który często omawiamy ze znajomymi i rodziną.
    W mojej parafii był wspaniały duchowny, który rozpoczynając Różaniec czy Koronkę zawsze robił krótki wprowadzenie modlitewne i podawał propozycję do rozważania. Odmawialiśmy grupowo modlitwy niespiesznie, z namysłem i refleksją. Ta droga jest mi najbliższa w modlitwie powtarzalnej. Jednak jest jeszcze inny duchowny, który odmawia "na czas" i gdy wierni są na etapie "miłosierdzie dla nas" ksiądz znów rozpoczyna "Dla Jego bolesnej męki". Słowa się zlewają, a zamiast skupienia czuje się irytację i nerwowość. To nie jest dla mnie droga modlitwy ale cóż zrobić? Ksiądz już ma swoje lata i nikt nie chce mu przykrości robić... Może przeczyta artykuł Pana Redaktora i odkryje, czego potrzebujemy w modlitwie powtarzalnej.
    Osobiście bardzo się lubię modlić spontanicznie w ciągu dnia, takie małe krótkie przemyślenia, podziękowania i prośby do Pana Boga, rano jest czas na czytanie Pisma Świętego i modlitwę za prześladowanych chrześcijan, a wieczór to już modlitwa powtarzalna za innych.
    Kiedyś ludzie śpiewali "Kiedy ranne wstają zorze..." i "Wszystkie nasze dzienne sprawy..." i to było bardzo piękne, bo w słowach tych pieśni jest wszystko to, co zabiegany człowiek może powiedzieć Panu Bogu.
  • hAPTEN
    14.07.2019 12:05
    Generalnie gradacja w Kościele od zawsze jest taka: Msza Święta, modlitwa liturgiczna, modlitwy nieliturgiczne, modlitwa własnymi słowami. Jest to gradacja sensowna i zdroworozsądkowa, priorytet modlitwy liturgicznej daje gwarancję, że jest to modlitwa miła Bogu i wzmocniona autorytetem Kościoła, nie pozwala też odlecieć modlitwie własnej na manowce wiary.
  • Nutka
    14.07.2019 14:48
    Dziękuję Panu Redaktorowi za ten artykuł. Wpasował się on w myśli, krążące ostatnio po mojej głowie. Bo czuję się zmęczona. Zmęczona modlitwami.

    Wcale nie odmawiam ich zbyt dużo – jedna część Różańca, Koronka do Miłosierdzia Bożego i kilka krótkich modlitw w różnych porach dnia. Jestem zmęczona, bo mam problemy z koncentracją. Nie tylko na modlitwie, ale to się przekłada na modlitwę Często nie jestem w stanie odmówić krótkiej modlitwy bez rozproszenia. Myślę o różnych rzeczach, często nieistotnych. „Odpływam” na Mszy Świętej, ale też podczas różnych codziennych czynności. Kiedyś byłam molem książkowym, teraz po przeczytaniu jednej strony tracę skupienie i jestem zmęczona. Modlitwa? Nie mogę się skupić, zastanawiam się, kiedy się skończy.

    Problem pojawił się, kiedy zaczęłam ograniczać korzystanie z internetu. Stwierdziłam, że dla duszy tak jest lepiej, że po co czytać te wszystkie, nie zawsze mądre, treści. W dodatku gdy się je czytało tylko fragmentami, przeskakując od jednego artykułu do drugiego.

    Jestem zmęczona. Koszmarnie zmęczona, bo bez internetu nie mam koncentracji. Muszę siedzieć przed ekranem, bo wtedy czuję, że oddycham. I jak tu osiągnąć pokój na modlitwie?

    Jak przestać zaliczać modlitwy, a zacząć się modlić?
  • Czytelnik
    14.07.2019 16:09
    dobry tekst, dziękuję, bardzo mi się podoba puenta. Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    20°C Niedziela
    dzień
    21°C Niedziela
    wieczór
    19°C Poniedziałek
    noc
    15°C Poniedziałek
    rano
    wiecej »