Metalowe ciała, ręce wyciągnięte w geście powitania. Twarze trochę abstrakcyjne, ale...
„Brzydactwo” – powiedziała kiedyś Bożenka podczas szwendania wokół zamarzniętych stawów. „Ale je lubię” – dodała szybko, może na widok moich zmarszczonych brwi. Mowa była o rzeźbie Heinza Tobolli „Spotkanie z własnym ja” stojącej w centrum Zabrza. Metalowe ciała, ręce wyciągnięte w geście powitania. Twarze trochę abstrakcyjne, ale nietrudno zauważyć, że jedna wysunięta do przodu w nastawionej na kontakt ciekawości, druga nieśmiała…
Heinz Tobolla, urodzony w Zabrzu, studia w Niemczech już w okresie powojennym, większość życia w miasteczku Richterich koło Akwizgranu, dziś przedmieściu tegoż miasta reklamowanym jako „idylliczne miejsce do zamieszkania.” Ostatnie lata przed śmiercią w 2013 roku - w domu seniora na aacheńskim Laurensbergu. Autor różnych rzeźb, w których najczęściej przewija się motyw spotkania właśnie.
Tu pozwolę sobie przytoczyć mój wiersz „O zabrzańsko- akwizgrańskim rzeźbiarzu”.
„Heinz Tobolla, rzeźbiarz od spotkań/ na placu rodzinnego miasta spotyka się z samym sobą,/
chłopcem wyłuskanym ze wspomnień/ dzieciństwa.
Niektórzy chcieliby na miejscu jego rzeźby/ postawić fontannę rozchlapującą tęczę,/ magnolię/
albo piwne stoliki do spotkań w realu.
Ale uparty Tobolla/ dla przyjaciół Tobo/ wciąż spotyka się ze sobą/ na placu rodzinnego miasta
choć jego wielkie rzeźbiarskie ręce/ lat parę temu wyjęto spod pledu w kratę,/ złożono godnie,/
pochowano,/ a może spalono.
Jego żona żałowała,/ że w ten dzień,/ kiedy wyruszył z domu pod Akwizgranem/na spotkanie ze sobą/
nie zamknęła przemyślnie wszystkich drzwi/ - wyszedł ot tak, beztrosko pogwizdując /
i nigdy nie wrócił naprawdę.
Heinz Tobolla/ rzeźbiarz od spotkań/ po srebrnej gałązce krzyża z Richterich/
tego krzyża, który wyrzeźbił pospołu z matką Naturą,/ pnie się uparcie/ na Spotkanie.”
Krzyż, o którym mowa wisi w kościele w Richterich, centralnie, na tle ceglanej ściany o ile się nie mylę. Pozioma belka krzyża to kawałek dębu czarnego zwanego inaczej kopalnym, drewna, które nabrało nowych cech i barwy, poddane przez setki lat wpływom ziemi i wody. Moje pierwsze skojarzenie – to my ludzie, nasza egzystencja, ziemska, zwyczajna. Jednak twórca podaje nam inną interpretację: dębowe drewno tkwiło w bagnistym gruncie od wieków, prawdopodobnie od czasów, kiedy Chrystus chodził po ziemi. I tak łączy to, co dzisiaj, z tym, co wydarzyło się na Golgocie.
Pionowa belka jest co prawda koloru srebrnego, ale nie srebrna, tylko tak bardziej zwyczajnie - cynowa. To właściwie nie belka, ale gałązka z wieloma dziwnymi rozgałęzieniami, a może cierniami. Jak ludzka droga w górę do Boga, która bywa niełatwa, ciernista, nieraz poplątana.
Kiedy zaczyna się Wielki Post warto spojrzeć na krzyże, różne krzyże, a może przypomnieć sobie na nowo te, które zrobiły na nas kiedyś wielkie wrażenie, coś podpowiedziały, pozwoliły zobaczyć prawdy wiary w nowym świetle.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Powinno Jej się oddać honory królewskie, bo Ona prowadzi nas do swojego Syna.