Należałem do tej ksiegarni wiele lat, ale wnerwiło mnie przymusowe kupno z katalogu. Uważam , że wielu ludzi przez to zrezygnowało. Oprócz tego , ze wszystko było OK ! oprócz "przymusu". Musiało to upaść ze względu na "przymus".Pozdrowienia dla PRODOKSA
Ja również korzystałam z zakupów w księgarni Prodoks i nigdy nie byłam przymuszana do jakichkolwiek zakupów. Pomimo długich przerw w zamawianiu, otrzymywałam systematycznie nowy katalog ale nigdy nie było żadnego przymusu. Jeżeli zamawiałam to na zasadach dobrowolności. Bardzo mnie dziwi taka opinia i mówiąc szczerze nie wierzę w jej prawdziwość. Widzę natomiast, jak łatwo można zrobić złą opinię jakiejś firmie. Wystarczy podać taką wiadomość osobom, które nie miały własnych doświadczeń w danej sprawie i informacja nieprawdziwa idzie dalej budując zły wizerunek. Zły i niezgodny z prawdą.
Szkoda, że PRODOKS przestaje działać kupowałam tam czasami . Jest tam wiele ciekawych propozycji i nikogo nie przymuszają do zakupów. opinia to krzywdząca wypowiedz, których niestety wiele na forach internetowych
Czytam sobie informację o zakończeniu działalności przez ProDoKs oraz komentarze innych Internautów i oczka ze zdziwienia przecieram, a im dłużej czytam, tym większe odnoszę wrażenie, że papier rzeczywiście wszystko zniesie.
Nadane przez polonistkę z ogólniaka pieszczotliwe określenie: „nienasycony mól książkowy” zobowiązuje. Jako rasowy przedstawiciel ginącego gatunku , a zarazem początkująca czcicielka obrazu Jezusa Miłosiernego, nie mogłam przegapić okazji wgryzienia się w lekturę książeczki, którą hojnie rozdawał nieznany wówczas ProDoKs. Nie był to jednak- jak czytamy w Polityce- Dzienniczek , ale książka ks. Józefa Orchowskiego „ Święta Siostra Faustyna i Boże Miłosierdzie”, wydana z okazji zbliżającej się wizyty Jana Pawła II w Krakowie- Łagiewnikach, zawierająca m.in. fragmenty Dzienniczka. W tym znaczeniu rozdawana wszystkim chętnym za darmo i bez żadnych zobowiązań książka rzeczywiście przyczyniła się do promocji Dzienniczka (i tutaj przyznaję rację Polityce), jednakże sam Dzienniczek nigdy nie był przedmiotem rozdawnictwa ProDoKsu. Leżący przede mną egzemplarz książki ks. Orchowskiego oraz telefoniczna rozmowa z pracownikiem Wydawnictwa, upewniają mnie, iż się nie mylę. Takiej okazji, jak dostanie Dzienniczka w prezencie nie było. Było natomiast wiele innych. ProDoKs zyskał moją sympatię i kilku stałych klientów z mojego sąsiedztwa właśnie dzięki rozdawnictwu. Aby otrzymać gratisową książkę lub kasetę VHS, starczyło wyrazić chęć jej otrzymania. Znalezienie specjalnych kuponów nie nastręczało specjalnych trudności- wrzucane hurtowo do skrzynek przez listonoszy, wykładane na poczcie i w sklepie, a czasami wręcz rzucane pod nogi przez wiatr, znajdywały wielu odbiorców. Grono chętnych wzrosło, kiedy wieść gminna doniosła, iż to nie jest żadna ściema. Książkę dostałam i nic płacić nie kazali. Później pojawił się katalog, a gratisy były dołączane do zamówień o określonej wartości, lub do konkretnych produktów z oferty. Nigdy jednak nie było obowiązku kupowania czegokolwiek z następnego katalogu. Pan, którego „wnerwiło przymusowe kupno z katalogu” zapewne pomylił ProDoKs ze Światem Książki, gdzie faktycznie jest tzw. obowiązek klubowy [który można na pewien czas zawiesić, więc o co te nerwy ...]
Czy ProDoKs rzeczywiście kończy działalność ? - W tej chwili trwa restrukturyzacja i za wcześnie, by mówić o przyszłym kształcie Firmy, jednak nie jest wykluczone, że działalność wydawnicza będzie kontynuowana – mówi pracownik ProDoKsu. – Został zamknięty pewien rozdział działalności – sprzedaż wysyłkowa poprzez katalog, niemniej jednak każdy klient, który zadzwoni do końca sierpnia, może liczyć na realizację zamówienia.
Czy warto płakać nad rozlanym mlekiem ? Katalog przechodzi do historii, ale przyszłość jest wciąż nieznana i nie możemy zakładać, że będzie gorsza. Rozwój zakłada zmiany, ruch. W 2001r, kiedy p. Kluska otwierał ProDoKs, literatura chrześcijańska nie miała wielu czytelników. Dziś książka katolicka nie potrzebuje promocji. Jest towarem znanym, cenionym i poszukiwanym – także dzięki inicjatywom ProDoKsu. Dziś już nie trzeba zachęcać ludzi do czytania – ale trzeba drukować, co chcą czytać.
Nadane przez polonistkę z ogólniaka pieszczotliwe określenie: „nienasycony mól książkowy” zobowiązuje. Jako rasowy przedstawiciel ginącego gatunku , a zarazem początkująca czcicielka obrazu Jezusa Miłosiernego, nie mogłam przegapić okazji wgryzienia się w lekturę książeczki, którą hojnie rozdawał nieznany wówczas ProDoKs. Nie był to jednak- jak czytamy w Polityce- Dzienniczek , ale książka ks. Józefa Orchowskiego „ Święta Siostra Faustyna i Boże Miłosierdzie”, wydana z okazji zbliżającej się wizyty Jana Pawła II w Krakowie- Łagiewnikach, zawierająca m.in. fragmenty Dzienniczka. W tym znaczeniu rozdawana wszystkim chętnym za darmo i bez żadnych zobowiązań książka rzeczywiście przyczyniła się do promocji Dzienniczka (i tutaj przyznaję rację Polityce), jednakże sam Dzienniczek nigdy nie był przedmiotem rozdawnictwa ProDoKsu.
Leżący przede mną egzemplarz książki ks. Orchowskiego oraz telefoniczna rozmowa z pracownikiem Wydawnictwa, upewniają mnie, iż się nie mylę. Takiej okazji, jak dostanie Dzienniczka w prezencie nie było. Było natomiast wiele innych.
ProDoKs zyskał moją sympatię i kilku stałych klientów z mojego sąsiedztwa właśnie dzięki rozdawnictwu. Aby otrzymać gratisową książkę lub kasetę VHS, starczyło wyrazić chęć jej otrzymania. Znalezienie specjalnych kuponów nie nastręczało specjalnych trudności- wrzucane hurtowo do skrzynek przez listonoszy, wykładane na poczcie i w sklepie, a czasami wręcz rzucane pod nogi przez wiatr, znajdywały wielu odbiorców. Grono chętnych wzrosło, kiedy wieść gminna doniosła, iż to nie jest żadna ściema. Książkę dostałam i nic płacić nie kazali.
Później pojawił się katalog, a gratisy były dołączane do zamówień o określonej wartości, lub do konkretnych produktów z oferty. Nigdy jednak nie było obowiązku kupowania czegokolwiek z następnego katalogu. Pan, którego „wnerwiło przymusowe kupno z katalogu” zapewne pomylił ProDoKs ze Światem Książki, gdzie faktycznie jest tzw. obowiązek klubowy [który można na pewien czas zawiesić, więc o co te nerwy ...]
Czy ProDoKs rzeczywiście kończy działalność ? - W tej chwili trwa restrukturyzacja i za wcześnie, by mówić o przyszłym kształcie Firmy, jednak nie jest wykluczone, że działalność wydawnicza będzie kontynuowana – mówi pracownik ProDoKsu. – Został zamknięty pewien rozdział działalności – sprzedaż wysyłkowa poprzez katalog, niemniej jednak każdy klient, który zadzwoni do końca sierpnia, może liczyć na realizację zamówienia.
Czy warto płakać nad rozlanym mlekiem ? Katalog przechodzi do historii, ale przyszłość jest wciąż nieznana i nie możemy zakładać, że będzie gorsza. Rozwój zakłada zmiany, ruch. W 2001r, kiedy p. Kluska otwierał ProDoKs, literatura chrześcijańska nie miała wielu czytelników. Dziś książka katolicka nie potrzebuje promocji. Jest towarem znanym, cenionym i poszukiwanym – także dzięki inicjatywom ProDoKsu. Dziś już nie trzeba zachęcać ludzi do czytania – ale trzeba drukować, co chcą czytać.