Polacy lubią trzynastkę

Czy Kasia Sobczyk śpiewająca: „Trzynastego nie liczy się strat trzynastego od morza do Tatr” myślała o niezwykle popularnych nad Wisłą nabożeństwach fatimskich?

Grunt był przygotowany: zakorzeniona w genach, przekazywana z dziada pradziada duchowość maryjna plus narodowa skłonność do publicznego manifestowania wiary. Gdy w 1917 w nikomu nieznanej dolinie Cova da Iria objawiła się Maryja, oznajmiając słowa, które miały wstrząsnąć Kościołem, Polacy odpowiedzieli na to wezwanie.

Rosja kipiała, przygotowując bolszewicką rewolucję, wokół wybuchały bomby I wojny światowej, a na krańcu Europy troje pastuszków otrzymało przesłanie mające przesądzić o losach świata. Łucja miała dziesięć lat, Franciszek dziewięć, Hiacynta jedynie siedem. Nigdy nie wytknęli nosa poza swą zabitą dechami wioskę. Łucja usłyszała, że „grzechy niewdzięcznych ranią Niepokalane Serce Maryi”. Gość z nieba poprosił o zadośćuczynienie przez odprawienie nabożeństwa przez kolejnych pięć pierwszych sobót miesiąca. Niebawem doszła do nich praktyka tzw. nabożeństw fatimskich. Trzynastego dnia każdego miesiąca skupiały w kościołach coraz większe rzesze wiernych.

Nabożeństwo stało się szczególną formą odpowiedzi na przesłanie płynące z portugalskiej wioski. I znakomicie przyjęło się nad Wisłą.

Podkarpacie w ogniu

By przekonać się, jak mocno nabożeństwo fatimskie zakorzeniło się w Polsce, trzeba spakować manatki i ruszyć do Miejsca Piastowego. Przy ruchliwej ulicy stoi ogromny ceglany kościół i parafia, w której działał założyciel michalitów ks. Bronisław Markiewicz, a nieco dalej, na „Górce” – klasztor otoczony łąkami. Raz w miesiącu zamieniają się one w morze światła. Podkarpacie staje w ogniu, a wielotysięczny tłum śpiewa „Ave Maria”.

Nabożeństwo fatimskie w Miejscu Piastowym ma 30-letnią tradycję. O skali jego popularności świadczą ogłoszenia na krośnieńskim dworcu PKS: „Uwaga podróżni. W każdą pierwszą sobotę miesiąca od 1 maja do października PKS w Krośnie SA organizuje wyjazd na nabożeństwo fatimskie do Miejsca Piastowego. Wyjazd z przystanków PKS o godzinie…”.

Na miejscu w Miejscu pod figurą św. Michała Archanioła mieszają się języki. Płyną słowa Różańca po słowacku (przejście graniczne w Barwinku jest zaledwie rzut beretem), angielsku (w nabożeństwie biorą udział emigranci i pielgrzymi z Anglii i Irlandii), a nawet w afrykańskim języku kirundi. W czerwcu do Miejsca Piastowego zjeżdżają młodzi. Są „w zawieszeniu”: dziękują za zdaną maturę i proszą o indeks na wymarzony kierunek studiów.

12 maja 1947 roku na godz. 19.00 ks. Ewald Kasperczyk, świeżo upieczony farorz w Turzy Śląskiej, zapowiedział pierwsze nabożeństwo majowe. Chciał na nim zaproponować parafianom Matkę Boską Fatimską jako patronkę kościoła, który mieli zamiar wybudować. Następnego dnia przypadała 30. rocznica pierwszego objawienia. Propozycję przyjęto z ogromnym entuzjazmem. Ruszyła budowa, a wkrótce tuż przy granicy z Czechosłowacją stanęło sanktuarium. I choć komuniści robili co mogli, by zakłócić ruch pielgrzymkowy, kult Maryi Fatimskiej wybuchł z nieprawdopodobną siłą. Tylko w 1957 roku do Turzy przybyły pielgrzymki z 223 parafii. Sytuacja się zaostrzyła, gdy proboszcz postanowił ściągnąć oryginalną figurkę Maryi z Fatimy. Udało się. Powitanie figury 29 sierpnia 1959 roku było wielką uroczystością, a sama procesja trwała 3 godziny! Dziś do Śląskiej Fatimy ściągają rzesze wiernych, by uczestniczyć w nabożeństwach fatimskich, nocach pokuty i wynagrodzenia, odpustach czy dniach chorych.

Strumyczki światła

Trzynastego dnia miesiąca do mojego parafialnego kościoła w Katowicach-Józefowcu maszeruje tłum ludzi ze świecami w dłoniach. Nabożeństwa fatimskie przyciągają też wiernych z sąsiednich parafii. Mieszkańcy wychodzący na papierosa na balkony kilkunastopiętrowych bloków Tysiąclecia Górnego widzą strumyk światła leniwie oplatający kościół Matki Boskiej Fatimskiej. Wierni okrążają świątynię ze świecami w rękach i pieśnią na ustach. Nie tworzą oni rzeki światła jak w samej Fatimie, a jednak te małe strumyczki ognia wypływające z wielu parafii nad Wisłą pokazują jak na dłoni, jak silna jest polska odpowiedź na portugalskie objawienie.

Dlaczego nabożeństwa fatimskie zakorzeniły się nad Wisłą? Bo są poświęcone Maryi – odpowie wielu. I będą mieli rację. Wystarczy zerknąć na frekwencję na nabożeństwach majowych czy na październikowym Różańcu. O nabożeństwach zrobiło się znów głośno, gdy 13 maja 2009 r. ruszyła Wielka Nowenna Fatimska – międzynarodowa inicjatywa związana z przygotowaniami do 100. rocznicy objawień.

Matce Fatimskiej, hej!

Troje pastuszków z obrazu w kościółku na Stecówce podziwia rozległą panoramę Istebnej. Za Młodą Górą (tonącym w zieleni garbem, który odpoczywający w swej chałupie na Wilczym Jerzy Kukuczka miał zostawić sobie na emeryturę) sączą piwo w swych domach Czesi. Mieszkający nieopodal Józef Broda gra na potężnej trąbicie, kobiety w Koniakowie dziergają swe misterne koronki, a drwale wycinają rachityczne, chorowite świerki. W ślicznym drewnianym kościołku pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej tłumy górali z Trójwsi w regionalnych czerwonych bruclikach śpiewają pieśni… o portugalskiej wiosce. Popularne fatimskie odpusty czy nocne czuwania przyciągają do kościoła tłumy wiernych.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
10°C Sobota
dzień
10°C Sobota
wieczór
10°C Niedziela
noc
8°C Niedziela
rano
wiecej »