Polak Węgier dwa...

...a właściwie dwie – przeciwności. Gospodarka Węgier wychodzi z ostrego zakrętu. Nasza, choć jeszcze trzy lata temu była w nieporównywalnie lepszym stanie, zaczyna tracić równowagę. Co się stało?

Po zaledwie trzech latach reform, wzrost PKB w I kwartale 2013 roku wynosi 0,7 proc. Deficyt finansów publicznych w 2012 roku to zaledwie 1,9 proc. PKB. Komisja Europejska przed kilkunastoma dniami przestała obejmować Budapeszt tzw. procedurą nadmiernego deficytu. Niestety, Polska dalej tą procedurą jest objęta, i jeszcze długo pozostanie. Bo choć Warszawa miała nieporównywalnie lepszą sytuację gospodarczą niż Budapeszt, z powodu braku reform swoją szansę zaprzepaściła. Gdy Viktor Orbán przejmował ster rządów w 2010 roku, nasza gospodarka wzrastała w tempie niecałych 4 proc. rocznie. Na Węgrzech rok 2009 zakończył się kilkuprocentowym spowolnieniem. Nasz deficyt sektora finansów publicznych wynosił wtedy nieco ponad 2 proc. (wtedy nie byliśmy objęci procedurą nadmiernego deficytu, która wchodzi w życie, gdy deficyt rośnie powyżej 3,5 proc. PKB), a Węgier prawie 5 proc. Dzisiaj proporcje odwróciły się. Nasz budżet ma deficyt planowany na około 3,5 proc. PKB, choć już dzisiaj widać, że te założenia trzeba będzie uaktualnić. Nowelizacja budżetu w Warszawie jest pewna, a wraz z nią podniesienie deficytu do około 4 proc. PKB. Węgry ubiegły rok zakończyły z deficytem na poziomie 1,9 proc. PKB. Nasz wzrost gospodarczy z 4 proc. przed kilkoma laty (a 7 proc. przed 7 laty) spadł do 0,5 proc. PKB w pierwszym kwartale tego roku.

Ciepła woda w kranie to za mało!

Viktor Orbán był uważany za wyrodne dziecko europejskiej polityki. Dlaczego? Bo pokazał, że silną ręką i żelazną konsekwencją można obronić interes swojego kraju. Nie interes polegający na trwaniu, na „ciepłej wodzie w kranie”, tylko ten obliczony na sukces gospodarczy liczony na lata na wspólnym, europejskim rynku, Chyba po prostu nasz rząd nie ma siły na ostre postawienie niektórych spraw. I ochoty. Czy nasi politycy znaleźliby w sobie tyle odwagi, by narazić się międzynarodowym koncernom i instytucjom finansowym? Wielkopowierzchniowe sklepy dalej nie płacą u nas takich podatków jak te małe. Duże koncerny nie płacą takich podatków jak małe firmy, choć to te drugie podtrzymują gospodarkę przy życiu. W systemie emerytalnym panuje bałagan, przez który wypływają z niego miliardy złotych. Prezes jednego z włoskich banków nazwał Węgry Orbána „koszmarem”, gdy ten wprowadził podatek, który płacą inne węgierskie podmioty. Międzynarodowe instytucje alarmowały, że Budapeszt chce nacjonalizować sektor finansowy i zagroziły wyjściem z kraju. Nie wyszła ani jedna. Z Polski międzynarodowe koncerny wychodzą z powodu niepewnej polityki podatkowej czy braku regulacji umożliwiających prowadzenie biznesu. Tak dzieje się np. z koncernami działającymi w sektorze energetycznym i związanym z wydobywaniem surowców naturalnych. O Polsce Tuska na politycznych salonach w Brukseli mówi się dobrze. Bardzo dobrze. Podaje się ją jako przykład. Ale trudno powiedzieć jako przykład czego, bo nasze wskaźniki ekonomiczne są bardzo dalekie od przykładowych. Może i kryzys spowodował tąpnięcie, ale tak jak jedni to tąpnięcie wykorzystali do reformowania, tak my potrafimy wykorzystywać je tylko jako wymówkę do nicnierobienia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 1 2 3 4 5 6
5°C Sobota
rano
4°C Sobota
dzień
4°C Sobota
wieczór
4°C Niedziela
noc
wiecej »