Francuska przemiana?

Front Narodowy, niegdyś pogardzany przez establishment, bije rekordy popularności.

Francja jest rządzona przez pederastów”; „Holokaust to szczegół historii drugiej wojny światowej” – te dwa zdania, wypowiedziane kiedyś przez Jean-Marie Le Pena, założyciela Frontu Narodowego, na bardzo długo zdeterminowały medialny wizerunek jego partii. Były przypominane tak często, że FN wydawał się trwale zmarginalizowany, z silnym piętnem ugrupowania ekstremistycznego, niemal faszystowskiego. Jego właściwy program polityczny był konsekwentnie pomijany przez media masowe, powtarzające najwyżej, że sprzeciw FN wobec masowej imigracji ma pobudki rasistowskie. Ta dyskwalifikacja medialno-polityczna raczej się nie powiodła. Dziś wszystkie sondaże wskazują, że w opinii Francuzów Front stał się partią numer jeden: 44 proc. uważa, że tylko FN jest zdolny do przeprowadzenia skutecznej naprawy państwa. Jedynie 23 proc. przypisuje taką zdolność rządzącej Partii Socjalistycznej (PS) i 38 proc. opozycyjnej, prawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP). Obecna liderka Frontu Narodowego, córka założyciela, Marine Le Pen zajmuje pierwsze miejsce wśród osobistości politycznych – 50 proc. respondentów właśnie w niej widzi szansę na realną przemianę. Jak to się stało?

Od czasów Jean-Marie Le Pena wiele się zmieniło. Ciężar wizerunkowy „dwóch zdań” był tak wielki, że nie pomagały tłumaczenia ich kontekstu (w pierwszym wypadku Le Pen mówił nie o politykach, lecz o niektórych wpływowych intelektualistach ze środowiska homoseksualnego, którzy w latach 70. i 80. XX w. wraz z feministkami głośno popierali pedofilię, w drugim o ogromie cierpień wszystkich narodów, „przykrytym” według niego przez nieproporcjonalne eksponowanie cierpienia Żydów, stanowiących niewielki procent ogółu zabitych), które i tak wydawały się niewystarczające. Mimo to w 2002 r. Le Pen zakwalifikował się do drugiej tury wyborów prezydenckich, wyprzedzając socjalistę Lionela Jospina, co stanowiło olbrzymią sensację, ale w ostatecznej rozgrywce, wobec zmasowanego oporu prasy i polityków parlamentarnych, nie miał szans. Wygrał wówczas z ponad 80-procentowym wynikiem Jacques Chirac. Le Pen rządził partią do końca 2010 r. Prawdziwa zmiana nastąpiła, kiedy członkowie FN postawili na czele jego partii Marine Le Pen. Jej pierwszym strategicznym zamiarem stała się „dediabelizacja” wizerunkowa partii. Zadanie wydawało się niewykonalne, FN ciągle funkcjonował w oczach największych mediów jako polityczny „diabeł”. Jednak nowa przywódczyni odniosła sukces.

Ani prawica, ani lewica

Już jako deputowana do Parlamentu Europejskiego głośno sprzeciwiała się stygmatyzacji homoseksualistów. Zapisała się do zespołu kontaktów europejskich z Izraelem i, choć krytykowała izraelski rząd, zyskała uznanie środowisk żydowskich we Francji dzięki wyraźnej krytyce antysemityzmu. Podkreślała, że Holokaust był olbrzymią zbrodnią, godną najwyższego potępienia. Warto tu zaznaczyć, że Roger Cukierman, przewodniczący bardzo wpływowej politycznie i ekonomicznie francuskiej Rady Reprezentacyjnej Instytucji Żydowskich (CRIF), już w 2002 r. wyrażał się dobrze o FN, gdyż bardzo podobała mu się ówczesna retoryka antymuzułmańska Le Pena. Tak czy inaczej Marine Le Pen i inni liderzy FN wreszcie dostali się do masowych mediów i mogli przedstawić swój program oraz poglądy szerszej publiczności. Francuzi zaczęli odkrywać, że kwestie zawarte w „dwóch zdaniach” Le Pena stanowią ideologiczny margines partii – zresztą Marine Le Pen wyeliminowała z niej wszystkich działaczy, którzy przez zbyt radykalne wypowiedzi w obu sprawach mogli ją narazić na łatwą krytykę prasy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
30°C Czwartek
dzień
31°C Czwartek
wieczór
24°C Piątek
noc
18°C Piątek
rano
wiecej »