Ucieczka z Krym-inału

Krym opanowali kryminaliści. Musieliśmy stamtąd wyjechać w obawie o nasze dzieci – mówią nam uciekinierzy z półwyspu zajętego przez Rosję. W Polsce starają się o status uchodźców. Z nadzieją, że kiedyś wrócą na Krym. Ukraiński Krym.

Przyjechali dwa tygodnie temu. Całymi rodzinami. Zresztą uważają się za jedną wielką rodzinę: tworzą wspólnotę protestancką „Dobra Nowina”. Większość to Ukraińcy, ale są również osoby narodowości rosyjskiej. Starali się pokojowo zatrzymać „nieumundurowanych żołnierzy”, którzy zajmowali kolejne obiekty. Chodzili na demonstracje, wspomagali finansowo ludzi z kijowskiego Majdanu. Dobrze usytuowani, wykształceni, zaangażowani w pomoc innym. Ze strony okupantów spotkali się z czynną napaścią na dom, w którym gromadzili się na modlitwie. Później dostali sygnał, że jest rozkaz z samej góry, żeby „rozwiązać ich problem”. Musieli spakować się w ciągu paru godzin, zabierając najważniejsze rzeczy. Każdy zdążył zabrać Biblię…

Przyszliśmy was bronić

– Pytaliśmy ich: dlaczego przy szliście do naszego domu? A oni na to, że przyszli nas bronić. Przed kim? – pytam. Przed banderowcami. A gdzie ich widzieliście? Od 30 lat mieszkałem na Krymie i nie miałem żadnych kłopotów. Nie umieli odpowiedzieć. Pewnie ze względu na te nasze pytania cały czas ich zmieniali, żeby im morale nie spadało. Bo byli dobrze przesiąknięci propagandą – mówi Gienadij Horecki, jeden z uciekinierów. Spotykamy się w Łukowie, w jednym z ośrodków dla cudzoziemców, starających się w Polsce o status uchodźcy. Na Krymie mężczyzna miał trzy etaty: własny biznes, handlował komputerami, był informatykiem w szkole i zajmował się obsługą pomp. Na brak pieniędzy nie narzekał. – Nie przyjechaliśmy tutaj, żeby żebrać. Chcemy pracować, zarabiać i zapewnić dzieciom bezpieczeństwo – przekonuje, a pozostali rozmówcy przytakują.

Na pytanie, dlaczego nie zostali na Ukrainie, na przykład w zachodniej części, gdzie nie musieli obawiać się prześladowań, odpowiadają: – Próbowaliśmy. Przez pierwszych parę dni pomagał nam jeden biznesmen. Przychodziły do nas służby socjalne, ale poproszono tylko o listę osób, i jedyne, co zrobiono, to skierowano nasze dzieci do szkoły. Poza tym nikt do nas nie przyszedł. Na Krymie już wiedzieli, gdzie się ukrywamy, więc mogli nas znaleźć. Wiemy, że Ukraina ma swoje kłopoty i nie będzie zwracała na nas uwagi. Nie czuliśmy się tam bezpiecznie. Dlatego pojechaliśmy do Polski. Dopiero teraz nasze dzieci poczuły się spokojne – mówią.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    17°C Czwartek
    rano
    26°C Czwartek
    dzień
    27°C Czwartek
    wieczór
    22°C Piątek
    noc
    wiecej »