Ryzykuj albo giń

Kto ufa Bogu, ryzykuje, kto Mu nie ufa – ginie.

Taki dowcip: parafianin pyta proboszcza, czy jeśli da 100 tysięcy na kościół, to będzie zbawiony. Na to proboszcz: „gwarantować nie mogę, ale spróbować warto”.

Gdy ktoś daje coś „dla Boga”, wyobraża sobie często, że Bóg coś z tego ma. Coś podobnego robią dzieci, które proszą rodziców o pieniądze, bo chcą im kupić prezent. To nawet sympatyczne, ale już niesympatyczne jest, gdy ktoś próbuje za „dar” kupić Bożą przychylność, bo to nie żaden dar, tylko handel.

To takie ludzkie chcieć sobie zabezpieczyć przyszłość. Ale Pan Bóg jakoś na te „światowe” metody zabezpieczania za bardzo nie idzie.

Ostatnio odświeżam sobie treść „Dzienniczka” św. Faustyny, słuchając w samochodzie płyty z nagraniem jego treści. I rzuciło mi się w oczy (a raczej w uszy), jak często Jezus wzywa do zaufania. „Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność” – mówi Jezus Faustynie. Podobne rzeczy powtarzają się tam wiele razy. Kluczowe znaczenie zaufania podkreśla napis „Jezu, ufam Tobie” na obrazie Jezusa miłosiernego.

Czemu to takie ważne? Chyba dlatego, że kto ufa Bogu, ten odwraca to, co stało się w raju. Tam człowiek powiedział Bogu: „nie ufam Ci”. Jeśli dziś mamy jakiekolwiek problemy, to tam się to zaczęło. Od tamtej pory ludzie grzeszą, a gdy dopadają ich skutki grzechów, jęczą: „czemu Bóg na to pozwala”. „I gdzie jest Bóg!” – pyskują, niczego nie rozumiejąc. Ale Bóg nie oczekuje od nas, żebyśmy wszystko rozumieli, tylko żebyśmy Mu zawsze ufali.

„Nie rozumiem, czemu Kościół zabrania stosowania prezerwatyw” – napisał mi kiedyś „dobry katolik”, informując, że prezerwatywy stosuje. I teraz pewnie „nie rozumie”, czemu życie mu się sypie. Bo Bóg nie chce naszych nieszczęść, ale gdy ludzie nie wybierają zaufania Mu, wybierają własne nieszczęście.

Zaufanie Bogu robi wrażenie czegoś strasznie trudnego, bo wydaje się, że Bóg chce nam wszystko zabrać. Jest dokładnie odwrotnie, ale zaufanie nie miałoby żadnej wartości, gdyby Bóg zapraszał nas do spraw oczywistych, a do tego już na oko łatwych, lekkich i przyjemnych.

Zaufanie oznacza ryzyko. Ufają Bogu małżonkowie, decydujący się na kolejne dziecko, gdy nie wiadomo jak to będzie (a kiedy wiadomo?), ufają Bogu rodzice chorego dziecka, przyjmując je, choć lekarz oferował aborcję. Ufa Bogu dziewczyna idąca do klasztoru, gdy wszyscy stukają się w czoła, bo „się marnuje”. Ufa Bogu ktoś, kto w ogóle coś robi w imię wierności sumieniu i z posłuszeństwa Ewangelii.

Czy to nie znamienne, że w przypowieści o talentach kara spotkała tylko tego, który nie zaryzykował? Mógł z otrzymanym talentem zrobić cokolwiek, ale bał się stracić. W efekcie tylko on stracił.

Robienie błędów nie jest takim problemem jak nicnierobienie.

Są ludzie, którzy przez całe życie zastanawiają się, czy czasem nie powinni czegoś zrobić. No to zrób! Zaryzykuj! Zapytaj Kościoła. Może usłyszysz „tak”, może „nie”, ale będziesz wiedział! I ruszysz z miejsca.

Zaufanie Bogu jest konieczne, bo jego alternatywą jest zaufanie błyskotkom. Takim, jakimi wędkarze wabią ryby.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
2°C Środa
dzień
5°C Środa
wieczór
6°C Czwartek
noc
6°C Czwartek
rano
wiecej »