Odnosi się wrażenie, że błaganie o pomoc zanoszone przez cierpiącą ludność pozostaje niewysłuchane. Tak sytuację w kraju ogarniętym już czwarty rok krwawym konfliktem opisuje ormiańskokatolicki arcybiskup Aleppo Boutros Marayati.
Arcybiskup zauważa jednocześnie, że coraz więcej Syryjczyków emigruje, ponieważ nie widzą szans na poprawę sytuacji. „Mamy wrażenie, iż przyszłość Syrii tak naprawdę nie interesuje światowych mocarstw, które mogłyby zmienić losy tej wojny” – mówi.
„Tylko przez godzinę dziennie mamy prąd, tak samo jest z wodą. Brakuje pożywienia i opału, a przecież jest sroga zima. Rząd bombarduje teren zajęty przez dżihadystów, a oni z kolei ostrzeliwują pozycje kontrolowane przez siły rządowe – mówi abp Marayati. - W tej części mieszkamy właśnie my, tam leżą dzielnice chrześcijańskie, które są ciągle pod ostrzałem moździerzy. Ostatnio trafiono w naszą katedrę. Coraz więcej ludzi ucieka, opuszcza miasto. Wcześniej liczyli oni jeszcze na poprawę sytuacji; widzą jednak, że nic się nie zmienia, i uciekają. Na ile jesteśmy w stanie, pomagamy. Przy kościołach działają ośrodki wsparcia, niosące pomoc wszystkim: muzułmanom, protestantom, prawosławnym. Wiele budynków należących do Kościoła stało się schroniskami dla potrzebujących”.
Rośnie zagrożenie dla miejscowego ekosystemu i potencjalnie - dla globalnego systemu obiegu węgla.
W lokalach mieszkalnych obowiązek montażu czujek wejdzie w życie 1 stycznia 2030 r. Ale...
- poinformował portal Ukrainska Prawda, powołując się na źródła.
Według przewodniczącego KRRiT materiał zawiera treści dyskryminujące i nawołujące do nienawiści.