Dobro kontrowersyjne

Bóg wielu uzdrawia na ciele, żeby wszyscy byli zdrowi na duszy.

Rekolekcje „Jezus na stadionie”, które zgromadziły na Stadionie Narodowym ponad 40 tys. ludzi, po raz kolejny wywołały w mediach zatroskanie o katolicką prawowierność. Podobnie jak dwa lata temu, prowadzący spotkanie ks. John Bashobora został nazwany „kontrowersyjnym duchownym”. O uzdrowieniach przeczytałem, że „to żerowanie na chorych ludziach”, a jeden z dzienników zamieścił rozmowę z księdzem, który wydarzenie ewangelizacyjne na stadionie uznał za zjawisko zagrażające racjonalności katolicyzmu i wpisujące się w postępującą banalizację religii.

Gdyby podsumować zarzuty stawiane środowiskom charyzmatycznym, wyszłoby, że ich zasadniczą winą są towarzyszące im znaki Bożej mocy. Bo gdy człowiek, na przykład, zostaje uzdrowiony albo, co gorsza, wskrzeszony, to na „winowajcę” muszą się rzucić zarówno ci, co mówią, że Boga nie ma, jak i ci, którzy twierdzą, że Bóg jest „racjonalny” (czytaj: mieszczący się w głowie). W innym wypadku będą musieli uwierzyć, że Bóg jest i działa. Dlatego jedni padają na kolana, a inni cedzą pogardliwie: „ciemnota, szarlataneria”.

Jasne, że nie należy dowierzać „każdemu duchowi”, ale – przypomnijmy – tu mowa o ewangelizacji, zorganizowanej przez Kościół, odbywającej się z aprobatą i udziałem biskupa. Przypomnijmy też, że wydarzenie to koncentruje się na uwielbieniu Boga i głoszeniu Jego słowa. Towarzyszy temu adoracja Jezusa Eucharystycznego, a do licznych spowiedników ustawiają się kilometrowe kolejki. A przy tej okazji dzieją się też uzdrowienia i inne znaki Bożej łaski.

Wielu ludzi zapewne przybywa na takie spotkania z powodu uzdrowień, ale czy to coś złego? Zdaje się, że właśnie z takiego powodu tłumy szły za Jezusem, prawda? A Jezus co? Skrzyczał ich za to czy uzdrowił? Z jakiej to racji mamy dziś zachowywać się tak, jakby Ewangelia była opowiastką typu „dawno i nieprawda”? Czy to takie nieprawdopodobne, żeby Bóg był rzeczywiście między nami i chciał tę obecność objawić, jeszcze zanim wyciągniemy nogi?

Mój znajomy był na stadionie dwa lata temu. Po słowie poznania, że Bóg uzdrawia kręgosłupy, poczuł takie gorąco, jakby koszulka miała mu się na plecach zapalić – i od tego czasu jest zdrowy (choć wcześniej, mimo wszelkich terapii, ból wyłączał go z funkcjonowania). I proszę mu teraz powiedzieć, że mu się zdawało i że dalej jest chory, bo „katolicyzm jest racjonalny”. Proszę to też powiedzieć wielu innym, którzy tam doświadczyli realności Boga i tego, że On troszczy się o każdy detal ich życia.

Oczywiście znaki nie są najważniejsze. Najważniejsze jest nawrócenie. Ale, jak czytamy w Ewangelii o apostołach, „Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły” (Mk 16,20). Znaki są więc POTWIERDZENIEM prawdziwości nauki. Jeśli nie ma potwierdzeń, to nie ma problemów. Można spokojnie pisać traktaty o tym, dlaczego dziś nie potrzebujemy cudów. Cudem będzie, jeśli ktoś to przeczyta, a jeszcze większym, jeśli komuś to pomoże, ale za to będzie niekontrowersyjnie, niebanalnie i spokojnie – jak na cmentarzu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
12°C Czwartek
wieczór
10°C Piątek
noc
9°C Piątek
rano
11°C Piątek
dzień
wiecej »