Zmiana na gorsze

Nie jesteśmy tylko wyborcami PO i PiS, a taki realny wybór daje znowelizowana ordynacja do Parlamentu Europejskiego. To zmiana na gorsze, niedobra dla polskiej demokracji.

Zmiany wprowadzone przez PiS w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego premiują wyłącznie silniejsze ugrupowania. To uderzenie w pluralizm i wielobarwność życia politycznego oraz blokada nowych inicjatyw, a także utrwalenie dwubiegunowej sceny politycznej. Prawdą jest, że dotychczasowa ordynacja wyborcza do PE nie była ani prosta, ani czytelna. Polska w tych wyborach podzielona jest na 13 okręgów – każdy z nich obejmuje obszar jednego województwa lub więcej albo tylko jego część. Okręgom nie była dotąd przypisana określona liczba mandatów. Głosowanie odbywało się według systemu proporcjonalnego, a więc głosy oddane na poszczególne listy przeliczane były na mandaty metodą D’Hondta w skali całego kraju. Dopiero po ustaleniu liczby mandatów przypadających na poszczególne komitety rozdzielano je pomiędzy poszczególne listy kandydatów, mandaty zaś uzyskiwali ci, którzy na danej liście otrzymali największą liczbę głosów.

To system skomplikowany, ale dający szansę mniejszym ugrupowaniom, jeśli w skali całego kraju zdołały przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy.

Istotne zmiany

Zgodnie z projektem posłów PiS każdy okręg wyborczy ma mieć przypisaną konkretną liczbę – co najmniej trzech – posłów. Liczba osób wybieranych w poszczególnych okręgach wyborczych ma być ustalana według jednolitej normy przedstawicielstwa, obliczonej przez podzielenie liczby mieszkańców kraju przez ogólną liczbę posłów wybieranych w państwie. Następnie odrębnie dla każdego okręgu liczbę jego mieszkańców dzieli się przez otrzymany iloraz.

Broniąc wprowadzonych zmian, PiS podkreślał, że nie ma jednolitej ordynacji wyborczej obowiązującej w całej Unii. Podobne rozwiązania jak te zaproponowane w tym projekcie funkcjonują już w dwudziestu krajach unijnych. Opozycja wskazywała też, że nowelizacji nie towarzyszy załącznik, w którym powinna być określona dokładna liczba okręgów, a więc także liczba mandatów, co umożliwiłoby poszczególnym komitetom przygotowanie się do wyborów. PiS tłumaczy, że nie można tego było zrobić, ponieważ nie jest ustalona dokładna liczba mandatów przysługująca Polsce. W poprzednich wyborach nasz kraj dysponował 51 mandatami, w przyszłych będzie ich mieć prawdopodobnie 52.

Te kwestie techniczne mają jednak wielkie praktyczne znaczenie zarówno przy ustalaniu list wyborczych, jak i przygotowaniu strategii. Pomijając merytoryczne wątpliwości towarzyszące szczegółom tej ordynacji, niepokojącą rzeczą jest, że PiS zmienia zasady wyborcze zaledwie dziesięć miesięcy przed tymi wyborami. Jest to prawnie dopuszczalne, ale niszczy niepisaną tradycję, że reguł gry wyborczej nie zmienia się w czasie trwającej kadencji.

Zabetonowanie sceny politycznej

Przeciwko zmianom protestowała cała opozycja, ale chyba najgłośniej Kukiz’15, gdyż właśnie takie ugrupowania, próbujące budować alternatywę dla duopolu PiS–PO, najbardziej na tych zmianach tracą. Małe komitety wyborcze w nowym systemie praktycznie pozbawione są jakichkolwiek szans na zdobycie mandatu. Zmiany premiują przede wszystkim PiS, ale także Platformę Obywatelską, zwłaszcza jeśli zdoła wystawić na swoich listach polityków z innych ugrupowań, np. Nowoczesnej. Według szczegółowej analizy senackiego Biura Legislacyjnego zawarty w nowelizacji podział na okręgi wyborcze spowoduje, że efektywny próg wyborczy będzie w nich wynosił 16,5 proc. Tyle głosów w skali kraju będzie musiał otrzymać komitet wyborczy, żeby uzyskać jakikolwiek mandat. W sposób oczywisty będzie to także determinowało zachowania wyborców przy urnach. Zamiast zagłosować za kandydatem, który reprezentuje opcję nam najbliższą, będziemy musieli głosować na reprezentantów PiS lub PO w obawie przed zmarnowaniem naszego głosu. To bez wątpienia wypacza zasady demokracji i redukuje szansę na pluralistyczny wybór. Jednoznacznie wskazują na to wyniki ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbyły się w 2014 r. PO i PiS zdobyły wtedy po 19 mandatów, a pozostałe z 51 przypadających na Polskę rozdzieliły między siebie: lewicowa koalicja Sojusz Lewicy Demokratycznej – Unia Pracy (5), konserwatywno-liberalny Kongres Nowej Prawicy (4) i PSL (4). Jednak tylko dwa pierwsze komitety zdobyły wystarczającą liczbę głosów, aby otrzymać mandaty, gdyby obowiązywała wówczas znowelizowana już ordynacja: PO – 32,13 proc., a PiS – 31,78 proc. Nawet trzecia siła w poprzednich wyborach, koalicja SLD-UP, nie zdołałaby przekroczyć progu, gdyż zdobyła wówczas jedynie 9,44 proc. głosów.

W nowym systemie są więc preferowani najsilniejsi. Dla polityki krajowej nie ma jednak większego znaczenia, które z głównych ugrupowań otrzyma jeden czy dwa mandaty więcej. Głównym celem PiS jest zablokowanie sceny politycznej, aby przez dłuższy czas nie pojawił się na niej żaden nowy podmiot, zwłaszcza z prawej strony. Wybory europejskie, gdzie frekwencja jest znacznie niższa, a liczba zgłaszanych kandydatów mniejsza, są doskonałą okazją do inauguracji nowego bytu politycznego. Tego PiS obawia się najbardziej, gdyż ma świadomość, że większość, którą zdobył w ostatnich wyborach, była rezultatem zbiegu kilku korzystnych dla tej partii okoliczności, które nie muszą się już powtórzyć. Każdy więc głos prawicowego wyborcy w tej sytuacji jest na wagę złota. W tym celu należy do minimum ograniczyć szansę na sukces nowych bytów politycznych. I to jest, moim zdaniem, prawdziwy cel nowelizacji tej ordynacji.

Pluralizm jest wartością

Poza wąskim interesem partyjnym pozostaje jednak pytanie, czy takie zabetonowanie sceny politycznej dobrze służy polskiej demokracji. Pluralizm w polityce jest wartością, a obecność różnych podmiotów politycznych nie tylko ożywia debatę publiczną, ale i daje szansę na alternatywne rozwiązania. Ordynacja zaproponowana przez PiS te możliwości poważnie redukuje. Dlatego przedstawiciele mniejszych środowisk politycznych, reprezentujących zresztą zupełnie różne opcje ideowe – Kukiz’15, PSL, Partia Razem, Prawica Rzeczypospolitej, Klub Jagielloński – zaapelowali do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie tej nowelizacji. „Środowiska obywatelskie i polityczne, które reprezentujemy, wiele dzieli – czytamy w ich apelu do prezydenta RP. – Łączy nas jednak przekonanie, że szkodliwe dla polskiej demokracji jest tworzenie zaporowego realnego progu wyborczego, ograniczenie możliwości faktycznego wyboru Polaków do dwóch list oraz betonowanie sceny politycznej”. Prezydent Andrzej Duda ma spotkać się z sygnatariuszami tego apelu i zapowiedział, że prawdopodobnie zawetuje tę nowelizację. Byłoby dobrze, gdyby tak się stało.

Alternatywa potrzebna

PiS niesiony dobrymi wynikami sondaży chciałby poprzez zmiany w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego ukształtować dwubiegunową scenę polityczną. Doraźnie jest to dla niego rozwiązanie korzystne. Po jednej stronie będą różnej maści liberałowie i środowiska lewicowe skupione wokół PO, po drugiej – konserwatywno-prawicowy PiS. Nie sądzę jednak, aby prawicowość w wydaniu PiS zaspokajała wszystkie polityczne potrzeby prawej części ele­ktoratu. Dwulicowe i kunktatorskie zachowanie PiS w sprawie obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję” pokazuje, że katolicka opinia publiczna w sprawach zasadniczych nie może na to ugrupowanie liczyć. Dlatego PiS powinien mieć czytelną alternatywę, m.in. środowiska Prawicy Rzeczypospolitej skupionego wokół Marka Jurka oraz inne konserwatywne ugrupowania. Tego jednak właśnie PiS nie chce, obawiając się, że zakończony sukcesem start w wyborach europejskich polityka z prawicowej konkurencji daje mu możliwość przełożenia tego sukcesu podczas wyborów krajowych. Zmieniając ordynację, PiS działa jednak krótkowzrocznie, w przekonaniu, że premia, jaką dostaje za dobrą politykę socjalną oraz porządkowanie wielu spraw w państwie, będzie wieczna. Tak jednak nie będzie. I wówczas, gdy przyjdzie czas tworzenia nowych koalicji, a wyniki wyborów nie dadzą możliwości samodzielnego rządzenia, wykasowanych dzisiaj głosów prawicowych ugrupowań może tej partii zabraknąć. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    17°C Środa
    noc
    14°C Środa
    rano
    21°C Środa
    dzień
    22°C Środa
    wieczór
    wiecej »