Przyszłość małych gospodarstw

O promocji małych gospodarstw, suszy oraz kupowaniu polskich produktów mówi minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.

Bogumił Łoziński: Czy w dzisiejszej Polsce rolnictwo jest opłacalnym zajęciem?

Jan Krzysztof Ardanowski: Nasze rolnictwo jest bardzo zróżnicowane. Są gospodarze zamożni, mający duże gospodarstwa, doinwestowane, którzy skorzystali z pomocy unijnej, i na ich miejscu raczej bym nie narzekał. Natomiast mniejsze gospodarstwa, szczególnie te, które zajmują się prostą produkcją rolniczą, specjalnie wielkich dochodów nie mają.

Czy mniejszym gospodarstwom grozi upadek?

Panuje taka opinia, szczególnie wśród liberalnych ekonomistów, którzy uważają, że tylko duże i nowoczesne przetrwają. Ja się z tym stanowczo nie zgadzam.

Jak niewielkie gospodarstwa mają przetrwać na wolnym rynku?

Na świecie struktura gospodarstw jest mocno zróżnicowana. Są kraje o bardzo dużej liczbie małych gospodarstw, które dobrze prosperują i nikt nie twierdzi, że są zbędne. Na przykład w Japonii jest wiele kilkuhektarowych i nie mają one charakteru socjalnego, lecz produkują żywność: ryż, wieprzowinę, drób. Ich produkty są bardzo drogie, ale społeczeństwo japońskie jest gotowe płacić nawet siedem razy więcej za rodzimy ryż niż z zagranicy.

Jaki ma Pan pomysł, aby małe gospodarstwa w Polsce rozwijały się, a nie upadały?

One muszą skupić się na czymś innym niż te duże, które produkują na masową skalę, dla zakładów przetwórczych czy na eksport. Powinny produkować coś specjalnego, szczególnego, co daje większą wartość dodaną, sprawia, że wytworzona przez nie żywność będzie droższa. Przede wszystkim chodzi o żywność ekologiczną. Niektórzy mówią, że to nielicząca się nisza. Nielicząca się w Polsce; w tej chwili rolnictwo ekologiczne u nas się nawet zwija, zamiast rozwijać.

Rolnicy potrafią liczyć, widocznie „ekologia” nie jest opłacalna.

System wsparcia rolnictwa ekologicznego jest wadliwy. Dopłaca się do gospodarstwa mającego odpowiedni certyfikat, nawet jeśli nic nie produkuje. Wśród ponad 20 tys. gospodarstw ekologicznych takich jest większość. Tymczasem dopłaty powinny być skierowane do tych, którzy sprzedają swoje wyroby. Rolnicy mają małe rozeznanie co do oczekiwań rynku w tym zakresie. Trzeba także wyjść poza Polskę. Obecnie zapotrzebowanie na produkty ekologiczne w Europie eksplodowało i zainteresowanie nimi ciągle rośnie. Ta dziedzina rolnictwa ma olbrzymi potencjał, może być wielką szansą dla niewielkich gospodarstw, jak np. w Austrii, w której 25 procent to rolnictwo ekologiczne.

Certyfikaty ekologiczne ma u nas tylko 1,5 procent gospodarstw. Co z pozostałymi małymi?

Drugim kierunkiem rozwoju może być pójście w stronę produktów tradycyjnych, regionalnych, które nie są anonimowe, tylko rozpoznawalne. Ludzie bogatsi, świadomi tego, że odżywianie to nie tylko pochłanianie jedzenia, poszukują takiej żywności. Oni są w stanie zapłacić więcej za produkty ekologiczne, tradycyjne, regionalne i lokalne, bo są wysokiej jakości, jedyne w swoim rodzaju. Żywność wysokiej jakości powinna stać się wizytówką naszego rolnictwa.

Kolejnym rozwiązaniem służącym rozwojowi mniejszych gospodarstw, które zaproponowaliśmy w opracowanym przez rząd „Planie dla wsi”, jest rozszerzenie możliwości sprzedaży detalicznej. Rolnicy już mają takie prawo, ale my wprowadzamy możliwość sprzedawania nie tylko do końcowego konsumenta, ale także np. do lokalnego sklepiku, restauracji, agroturystyki czy stołówki. W ten sposób rolnicy stają się pierwszymi pośrednikami i uzyskują większe dochody dzięki skonsumowaniu marży, którą do tej pory zabierali pośrednicy.

Idziemy jeszcze dalej. Umożliwiamy rolnikom nie tylko sprzedawanie, ale także przetwarzanie świeżej żywności w gospodarstwie. Mogą oni swoje wyroby sprzedawać legalnie, bez zezwolenia, bez zbędnej biurokracji, ale przy zachowaniu podstawowych wymogów sanitarnych. Do 40 tys. złotych dochodu rocznie są zwolnieni z podatku. Wystarczy złożyć oświadczenie, że podejmuje się taką działalność, w odpowiedniej inspekcji: sanitarnej lub weterynaryjnej. Szczególnym walorem takich produktów jest ich świeżość.

Czy rolnicy z tych możliwości korzystają?

Ustawa o sprzedaży bezpośredniej obowiązuje od półtora roku. Na razie korzysta z niej ok. dwóch tysięcy gospodarstw. To oczywiście za mało, ale na pewno ta liczba się zwiększy, bo, jak wspomniałem, rozszerzamy katalog odbiorców. Zasadnicze znaczenie ma inicjatywa samego rolnika, a raczej gospodyni, bo kobiety na wsi są dużo bardziej aktywne. To jest oferta dla ludzi z inicjatywą, którzy mają wiedzę, umiejętności, smykałkę do biznesu. Chciałbym, aby jak najwięcej gospodarstw, szczególnie małych, z tej możliwości skorzystało, bo rolnik mający kilkadziesiąt czy kilkaset hektarów nie będzie się zajmował sprzedażą detaliczną.

Kolejny rok doświadczamy upałów. Czy wywołały one suszę i klęskę nieurodzaju?

Rzeczywiście mamy do czynienia ze zmianami klimatycznymi, które powodują anomalie pogodowe, czasami są to przymrozki, innym razem nawalne deszcze, które powodują podtopienia i powodzie, a latem susze jak w tym roku. Aby ustalić, czy spowodowała ona straty, a jeśli tak, to w jakim zakresie, trzeba ocenić stan konkretnego pola, gdyż różne rośliny w inny sposób reagują na brak wody – inaczej zboża jare o płytkim systemie korzeniowym, a inaczej rzepak, buraki czy krzewy i drzewka owocowe. Jeszcze nie zakończyło się szacowanie strat dotyczące zbóż, chociaż żniwa dobiegają końca. O stanie kukurydzy dowiemy się dopiero jesienią, gdy będzie zbierana, ale są sygnały, że w niektórych rejonach plony będą wysokie. Na pewno mamy duże straty w zbożach jarych, na niektórych polach nawet do 50 procent mniej niż przed rokiem. Natomiast w skali całej Polski sytuacja nie jest jednoznaczna, bo są rejony, gdzie suszy w ogóle nie było.

Czy rząd ma środki na wsparcie dla tych rolników, którzy ucierpieli?

Mamy przygotowane na ten cel w budżecie duże środki, 800 mln złotych, ale aby program pomocy wdrożyć, musi zostać zakończone szacowanie strat w całej Polsce. W Europie przyjmuje się, że do 30 procent spadku plonów to ryzyko własne rolnika.

Często słyszę ze strony opozycji, że pomoc jest za mała, najgłośniej zarzut taki stawiają politycy PSL. Przypomnę, że w 2015 r. susza była większa niż obecnie, a pomoc rządu PO-PSL dla rolników wynosiła wówczas 450 milionów złotych. My już w tej chwili dajemy dwa razy tyle. Tymczasem prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, u którego objawiła się zdolność jasnowidzenia, mówi, że to za mało i trzeba więcej. Zapewniam, że staramy się w godny sposób pomóc rolnikom, aby ich gospodarstwa nie upadły, żeby mogli odtworzyć produkcję, przetrwać do następnego roku.

Wysokie temperatury i jednocześnie małe opady występują w Polsce od kilku lat, powodując susze. Czy rząd ma jakiś plan, jak ten problem rozwiązać?

Susza wypunktowała bardzo precyzyjnie wszystkie błędy związane z gospodarowaniem wodą. Kiedyś na polach były oczka wodne, które często polikwidowano. Teraz przyroda upomina się o swoje. Brak tego typu zbiorników jest bardzo niekorzystny nie tylko dla bioróżnorodności, ale także dla mikroklimatu. Dlatego trzeba odbudować małe i duże zbiorniki retencyjne, zatrzymywać wodę w systemach melioracyjnych, podpiętrzyć stawy i jeziora. Tam, gdzie przez wieki były młyny wodne, odtworzyć je. Umiejętne wykorzystywanie wody daje olbrzymie możliwości rozwoju rolnictwa.

Rząd będzie realizował odpowiedni program retencji i nawodnień, który zostanie skorelowany z poprawą jakości gleb w Polsce. Przeznaczymy na te cele odpowiednie środki. W działania te zostanie zaangażowanych kilka instytucji, m.in. przedsiębiorstwo Wody Polskie. Jednak żaden rząd niczego nie zrobi bez społeczeństwa. Sami rolnicy muszą się w to zaangażować. Niestety, wielu z nich nie rozumie związku między takimi działaniami jak np. czyszczenie rowów czy utrzymywanie zbiorników wodnych a problemem zapobiegania suszy rolniczej. Muszą się też włączyć samorządy, które powinny zaangażować w to swoje środki. W Polsce nigdy nie traktowaliśmy wody jak dobra nieograniczonego. Rzeczywistość jest przecież zgoła odmienna.

Rolnicy protestują z powodu bardzo niskich cen skupu. Jak ten problem rozwiązać?

Ludzie często widzą skutek, a nie dostrzegają przyczyny, i tak jest w tej sytuacji. Żyjemy w kraju o gospodarce rynkowej, w Unii Europejskiej, gdzie jest swobodny przepływ towarów. W Polsce większość zakładów przetwórczych sprzedano zagranicznym firmom, które nie są zainteresowane dochodami rolnika, lecz własnymi. Jeśli rolnicy domagają się wyższych cen, to te firmy są w stanie sprowadzić tańsze surowce do przetwórstwa z innych krajów. Za ten stan rzeczy odpowiedzialność w znacznym stopniu ponosi PSL, które uczestniczyło w większości ekip rządzących po 1989 r.

W Europie Zachodniej państwo nie ingeruje w ten rynek, oddało go rolnikom. Ci łączą się w grupy producenckie, często w zrzeszenia takich grup lub spółdzielnie, aby wzmocnić w ten sposób swoją pozycję na rynku. Negocjują ceny, ale także decydują o tym, ile wyprodukować, aby nie popsuć rynku, aby podaż i pobyt się równoważyły. Często są sytuacje, że rolnicy nie zbierają owoców właśnie po to, aby nie popsuć rynku zbyt dużą podażą. Jeśli jest równowaga, to obie strony muszą się na jakieś warunki zgodzić. Tymczasem w Polsce nie ma takich grup, każdy działa indywidualnie, nie rozumiejąc, że sam nie uzyska mocnej pozycji w negocjacjach. Do tego rolnicy produkują, nie analizując, czy będą mogli sprzedać, na jakim poziomie będzie kształtował się popyt. Często uznają, że jeśli coś się sprzedało w poprzednim roku, to popyt będzie także w tym, a gdy go nie ma, protestują, że ceny są zbyt niskie.

Rząd może pomóc równoważyć rynek?

W „Planie dla wsi” przewidujemy utworzenie Holdingu Spożywczego ze spółek, które zostały jeszcze w zasobie Skarbu Państwa, choć jest ich niewiele. W jego skład wejdą m.in. Krajowa Spółka Cukrowa i Elewarr. Spółki z holdingu będą uczestniczyły w rynku, skupowały owoce i warzywa, zboża czy rzepak, starając się w sposób obiektywny wskazywać cenę danego produktu na rynku. Taką, która nie zniszczy tych firm, ale będzie maksymalną z tych, które mogliby dostać rolnicy. To będzie również wskaźnik cen dla prywatnych przedsiębiorstw. Holding ma odgrywać rolę stabilizującą.

Co zrobić, aby Polacy kupowali rodzime produkty?

Przez lata byliśmy zafascynowani wyrobami z zagranicy, bo miały atrakcyjne opakowania. Teraz już się na to nie nabieramy. Polska żywność na tle światowej jest naprawdę dobra, pod wieloma względami lepsza, bardziej dopasowana do naszych gustów kulinarnych, tańsza. Pojawia się zjawisko patriotyzmu gospodarczego. Rodzi się świadomość, że jeśli kupię dobrej jakości polski produkt, to dam zarobić krewnym na wsi, pomagam polskiej gospodarce, tworzę miejsca pracy itd. Polski konsument swoimi pieniędzmi decyduje, czy chce pomóc rolnikowi niemieckiemu, amerykańskiemu czy polskiemu, który walczy, aby przetrwać na rynku. Aby mógł to robić świadomie, musi posiadać wiedzę na temat pochodzenia produktu, który kupuje. Zapewnią to przygotowane już przepisy o znakowaniu żywności. Nie pozwolą one na wprowadzanie konsumentów w błąd, na fałszowanie produktów.•

Jan Krzysztof Ardanowski

jest posłem PiS, rolnikiem i samorządowcem. Od 1983 r. wspólnie z żoną prowadził własne gospodarstwo rolne. W 1985 r. ukończył studia na Wydziale Rolniczym Akademii Techniczno- -Rolniczej w Bydgoszczy. Był radnym w sejmiku kujawsko-pomorskim. Ma 57 lat, żonę i pięcioro dzieci.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    17°C Środa
    noc
    14°C Środa
    rano
    21°C Środa
    dzień
    22°C Środa
    wieczór
    wiecej »