W młodym ciele sportu brak?

Szkolne lekcje kultury fizycznej czy tenis po lekcjach? Dlaczego nadal wiele dzieci unika jak ognia wychowania fizycznego?

Ania ma 12 lat. Chodzi do szóstej klasy. Jak mówi, „nienawidzi WF-u”. Gdy tylko może, nie ćwiczy. A gdy już musi ćwiczyć, czuje się koszmarnie: „Jestem mniej sprawna od koleżanek. Mam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą i się śmieją. Gdy ostatnio musiałam biegać przez 12 minut, wymiotowałam potem i to było upokarzające”. Ania opowiada też o chłopcach, którzy komentują jej coraz bardziej kobiece kształty. I o pani od WF-u, która radzi, by „nie zwracać uwagi”. Ania wielokrotnie prosiła rodziców, by zwolnili ją z tych zajęć w szkole. Rodzice jednak (i słusznie!) nie zgadzają się, tłumacząc, że Ania „musi się ruszać”. Tylko z tego tłumaczenia niewiele wynika.

Dziewcząt i chłopców, którzy podobnie jak Ania negatywnie postrzegają wysiłek fizyczny i ćwiczenia, jest więcej. Spora część uczniów traktuje WF jako dopust, a niechęć do biegania, skakania i pływania w szkole to duży problem społeczny. Z drugiej strony natomiast widać wyraźnie, że spora część dzieci i młodzieży poza szkołą biega, skacze i pływa… Rodzice zapisują dzieci na zajęcia sportowe pozalekcyjne. Istnieje też moda na piękne ciało i bycie „fit”. Skąd więc paradoks: kultura fizyczna owszem, ale… poza szkołą?

WF z klasą

Mariusz Rokita jest nauczycielem wychowania fizycznego, trenerem personalnym, zajmuje się też innowacyjnymi formami zajęć WF-u. Pracuje w szkole dla chłopców. Jak mówi, by uczniowie lubili zajęcia z wychowania fizycznego, muszą być one prowadzone… z klasą. – Ciekawe, nietuzinkowe, bez sztampy. Po prostu trzeba zarazić młodzież swoją pasją do ruchu i sportu – mówi pan Mariusz. – Staram się, by moi uczniowie po prostu dobrze się czuli na zajęciach, by mogli spożytkować energię i poczuli satysfakcję z wysiłku fizycznego. Wtedy jest szansa, że sami będą chcieli biegać, skakać i pływać…

Pan Mariusz dodaje, że nauczyciel wychowania fizycznego musi mieć baczne oko na relacje w klasie. Niedopuszczalne jest, by bardziej wysportowani, sprawniejsi dokuczali tym nieco „słabszym”. – Wysiłki nauczyciela powinny iść w kierunku nauczenia zasad fair play, wzajemnej pomocy i mądrego współzawodnictwa. W takiej atmosferze nawet nieco słabszy fizycznie uczeń nie będzie czuł się gorszy. Odpowiednio zachęcony, będzie pracował nad swoją kondycją – uważa Rokita.

Obecnie coraz więcej nauczycieli wychowania fizycznego wyznaje zasadę, że „każdy uczeń ma predyspozycje” do konkretnej dyscypliny sportowej, do określonej umiejętności. I nie każdy musi umieć wszystko. Zajęcia z wychowania fizycznego mają służyć podniesieniu ogólnej sprawności ucznia. Nie chodzi o wymuszanie takich ćwiczeń, których uczeń się boi czy do których nie ma predyspozycji. – Staram się zachęcać, uczę techniki, pomagam. Ale wolę chwalić za osiągnięcia, niż skupiać się na niedociągnięciach. Oczywiście WF też obowiązuje pewien program i umiejętności ucznia są weryfikowane. Przeprowadzamy testy sprawnościowe itp. Jednak nie może to przebiegać w atmosferze stresu czy zbędnego napięcia – uważa Rokita.

Co z dziewczynkami?

– W naszej szkole, ze względów organizacyjnych, chłopcy ćwiczą razem z dziewczętami – opowiada pani Maria, nauczycielka WF-u w jednej z warszawskich szkół. – Staram się, by przebiegało to komfortowo dla obu płci, ale przyznam, że nie jest to proste. Dziewczęta krępują się chłopców, ale i chłopcy dziewcząt. Rodzi to wiele niesnasek. Niestety, nie ma innej możliwości organizacji lekcji. W efekcie wiele dziewcząt stara się nie ćwiczyć. Szkoda, bo za 10 lat to będzie pokolenie kompletnie niesprawnych dorosłych.

– Nastolatki są delikatne, zarówno chłopcy, jak i dziewczęta. Czas dojrzewania to przecież czas trudny. To my, dorośli, powinniśmy stworzyć im warunki, w których nie będzie dochodziło do złośliwych komentarzy czy innych nieprzyjemnych sytuacji – uważa Anna Siepielska z Instytutu Badań Edukacyjnych. – Trzeba tłumaczyć dzieciom zasady kulturalnego funkcjonowania, mówić o konsekwencjach związanych np. z wyśmiewaniem czy brakiem akceptacji kolegi czy koleżanki. Młodzież, gdy się do niej odpowiednio podejdzie, zwykle chce współpracować. Jeśli natomiast to dziewczynki mają większy problem z polubieniem lekcji WF, należy zrobić wszystko, by zajęcia nie kojarzyły się z przykrym obowiązkiem, lecz np. z dbałością o figurę, by były traktowane jako inwestycja w przyszłość. Która z dziewcząt nie chce być smukła, zdrowa, pełna energii?

Pani Magda Koszela zajmuje się propagowaniem ruchu wśród młodzieży i uczy dziewczęta tańca. Jak mówi, daje im na zajęciach „niezły wycisk”. Wycisk, który jednak nastolatki... bardzo lubią. – One kochają się ruszać, choć czasem trzeba je mocno zachęcić – śmieje się pani Magda. Zapewnia, że nawet mniej sprawna dziewczyna, gdy uwierzy w siebie i poczuje się na zajęciach bezpiecznie, będzie się starać. I krok po kroku, coraz śmielej zacznie sobie radzić.

Rola rodziców

– Ogromną rolę w zachęcaniu dzieci do wysiłku fizycznego mają do spełnienia rodzice. To brzmi jak truizm, ale jest faktem. Dzieci rodziców, którzy sami lubią się ruszać, częściej i chętniej biegają czy grają w piłkę – mówi Anna Siepielska. – Jeśli od małego będziemy wdrażać pociechę w wysiłek fizyczny, jeśli dla nas nie jest on czymś niezrozumiałym i negatywnym, zarówno synowie, jak i córki na starcie w szkole będą sprawniejsi. Nawet wspólne spacery to preludium do lepszej sprawności, chętniejszego uczestniczenia w zajęciach wychowania fizycznego.

Ważne też, by rodzice nie dyskredytowali wagi WF-u – Bywa, że rodzice mówią wprost do nauczyciela: „Proszę na niego nie naciskać, dać mu spokój, bo to nie matematyka czy angielski” – mówi Mariusz Rokita. – W takiej sytuacji dziecko wyczuwa, że zajęcia w szkole są „mniej ważne”, zaczyna się mniej przykładać, traktować jako zajęcia drugiej kategorii. Szkoda, że nie wszyscy rodzice rozumieją, że zajęcia z rozwoju fizycznego wspomagają rozwój intelektualny i emocjonalny. A wręcz warunkują prawidłowy rozwój dziecka w wielu wymiarach.

– Mnie dziwi, że czasem rodzice dyskredytują wagę zajęć WF-u w szkole, a jednocześnie płacą krocie za zajęcia dodatkowe, jak tenis czy basen – mówi Magda Koszela. – Im więcej ruchu, tym dla dziecka lepiej. W szkołach pracują często świetni specjaliści, którzy stają się pierwszymi doskonałymi trenerami dzieci. Warto więc traktować ich jako sprzymierzeńców i współpracować, zachęcając dzieci do tego, by wykorzystywały możliwości, które daje szkolny WF. Wielu dzisiejszych mistrzów sportu zaczynało właśnie na „zwykłym WF-ie”, gdzie zostali dostrzeżeni przez nauczycieli i namówieni, by trenowali konkretne dyscypliny.

Odpowiednia motywacja

Aby przykładowa Ania polubiła zajęcia z wychowania fizycznego w szkole, konieczna jest współpraca między nauczycielem, wychowawcą, rodzicami i uczniem. – Najbardziej efektywne jest wspólne działanie, przyjęcie wspólnych założeń i przekonanie, że w zdrowym młodym ciele – zdrowy duch i dobra przyszłość – tłumaczy Anna Siepielska. – Jeśli nie ma porozumienia, a młody człowiek z różnych stron otrzymuje sprzeczne treści, będzie mu trudno zawalczyć o swoje zdrowie fizyczne i ruch. Nie będzie czuł takiej potrzeby, więc po co się starać?

– Żyjemy w czasach, które stawiają nacisk na piękny i zdrowy wygląd. I to dobrze – mówi Magda Koszela. – Młodzi ludzie obserwują sportowców, przeróżne gwiazdy i często chcą się na nich wzorować. Ale warto, by młodzież miała świadomość, że np. piękna figura to efekt pracy, a nie np. drakońskich diet. Jeśli dzieci i młodzież zauważą związek między wysiłkiem fizycznym a dobrym samopoczuciem, same zaczną się garnąć do biegania, skakania czy pływania, również podczas lekcji WF-u w szkole. Bo po prostu każdy z nas chce się czuć dobrze, pewnie. Sport mądrze uprawiany daje radość. A kto nie chce być radosny?•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Basia
    24.09.2018 16:51
    Przeczytałam artykuł. Znam ten problem. Ja też chodziłam do szkoły i unikałam wf. Teraz mam 60 lat od wielu lat chodzę każdego dnia na spacery i ćwiczę 30 min i tak od mnóstwa lat. Dlaczego nie lubiłam wf ? A kto by lubił. W mojej klasie od 6 do 8 każdy wf to siatkówka której nienawidziłam. Pani rzuciła piłkę i tak przez 90 min. Potem uczyłam w szkole j. angielskiego i młodzież znowu nie lubiła wf. Może problem leży nie w dzieciach i młodzieży tylko w głupim programie /znienawidzone przez większość gry zespołowe/ i nauczycielach którzy tępo realizują program. W każdym innym przedmiocie to nauczyciel jest winny jeśli młodzież nie lubi przedmiotu. Jeśli chodzi o wf to tylko dzieci i młodzież. Wyobraźcie sobie że z polskiego trzeba opierać się na programie i metodach nauczania z lat 50 tych lub 60 tych. Wf to nie tylko boiska i piłki. Wf-u nikt nie powinien bać się i iść z przyjemnością. Jak ktoś tego nie rozumie to powinien te boiska sprzątać
  • Irena
    19.10.2018 11:50
    Koedukacyjny w-f jest jedną z przyczyn niechęci tej lekcji? Dlaczego tak trudno to zmienić? Czy przyczyna jest ideologiczna?
  • saab
    19.10.2018 20:42
    "Obecnie coraz więcej nauczycieli wychowania fizycznego wyznaje zasadę, że „każdy uczeń ma predyspozycje” do konkretnej dyscypliny sportowej, do określonej umiejętności. I nie każdy musi umieć wszystko. " - Otóż nie jest to prawda i nauczyciel dobrze o tym wie. Jest program nauczania, wg ktorego wlaśnie "każdy musi umieć wszystko". Program każe rozliczać ucznia z konkretnych ćwiczeń (np.szósta klasa: test Coopera oraz skok w dal) Są ustalone widełki, za osiągnięcie których dostaje się odpowiednią ocenę. Widełki te zupełnie nie biorą pod uwagę, że w szóstej klasie jest chłopak w zaawansowanej fazie dojrzewania, ze sporym ładunkiem testosteronu, oraz dziecko o półtora roku młodsze, oboje są oceniani wg tych samych widełek. Norma ministerialna to norma, nie ma dyskusji. Z kolei dziewczynki ze starszych klas borykają się z dwoma problemami: epitetów ze strony wuefistów oraz brakiem możliwości umycia się po wf . Jest to etap "potliwy" i bardzo krępujące jest, gdy uczennice takie nieświeże muszą iść na dalsze lekcje. Jeszcze jedna uwaga. Wielu nauczycieli kompletnie nie przywiązuje wagi do prawidłowej techniki ćwiczeń. W efekcie większość nastolatków nie umie zrobić prawidłowego przysiadu czy podstawowych ćwiczeń na brzuch w sposób bezpieczny, przez co łapią bezsensowne kontuzje. Wiem, bo zajmuję się leczeniem takich urazów. Najbardziej przykre w szkolnym wf-ie jest to, że zamiast zachęcać dzieci i młodzież do ruchu, radości jaki daje sprawne, silne ciało, zniechęca tylko. I to się w polskiej szkole nie zmienia od lat, podobnie jak fatalne warunki higieniczne w przebieralniach.
  • m3
    20.10.2018 09:26
    "Pan Mariusz dodaje, że nauczyciel wychowania fizycznego musi mieć baczne oko na relacje w klasie. Niedopuszczalne jest, by bardziej wysportowani, sprawniejsi dokuczali tym nieco „słabszym”. Piękna teoria, praktyka wygląda tak że WF to właśnie przyczyna poniżania,ubliżania,wyśmiewania, itd. Dzieci w wieku dojrzewania przed całą grupą osób z którymi przebywają mnóstwo czasu muszą się przebierać. Każda osoba która "odbiega od normy" jest zaraz wyśmiewana. Czas najwyższy z tym skończyć, i w życiu bym swojego dziecka na WF nie posłał.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8
    2°C Środa
    wieczór
    2°C Czwartek
    noc
    1°C Czwartek
    rano
    2°C Czwartek
    dzień
    wiecej »