Lęk czeka na odwagę

O marzeniach, służeniu chorym i wierszach opowiada prof. Marian Zembala.

Do kierowanego przez Pana Śląskiego Centrum Chorób Serca trafiają chorzy przytłoczeni krzyżami chorób.

A my, jak umiemy, staramy się im pomóc. Jesteśmy szpitalem przyjaznym dla chorych, których przyjmujemy z terenu województwa śląskiego i całego kraju. Niepokój, co stanie się z kliniką, którą prof. Religa przekazał mi w testamencie, był przyczyną wielu moich bezsennych nocy na ­OIOM-ie w Paryżu. Po odzyskaniu świadomości powiedziałem o tym mojemu synowi Michałowi, kardiochirurgowi. Wrócił do Zabrza po dwóch bardzo udanych latach pracy na Uniwersytecie Alberta Einsteina w Nowym Jorku, gdzie zaproponowano mu zatrudnienie. Właśnie kiedy leżałem na intensywnej terapii, syn obiecał mi, że w związku z moją chorobą pociągnie tę klinikę.

Tej nocy mógł Pan spokojnie spać?

Przyznaję, że się uspokoiłem. Muszę się pochwalić, że w minionym roku udało nam się spełnić marzenia prof. Religi, który bardzo chciał, abyśmy w Zabrzu wykonywali co najmniej 70 transplantacji serca rocznie, jak w innych światowych ośrodkach. W tym roku przeprowadziliśmy 100 przeszczepów, w tym 26 pomyślnych przeszczepów obu płuc. Wykonaliśmy 74 transplantacje serca, co jest absolutnym rekordem w historii. Daje to gwarancję uratowania większej liczby chorych z nieodwracalnym uszkodzeniem serca po zawale. Drugim spełnionym marzeniem prof. Religi i moim była realizacja najsilniejszego w Polsce programu transplantacji płuc. To wielka zasługa fantastycznego zespołu profesjonalistów, którym kieruje wybitny pulmonolog transplantolog dr med. Marek Ochman, adiunkt ŚUM. Te wiadomości są najlepszym źródłem mojego zdrowienia.

Jakiś czas temu podjął Pan decyzję, że wraca do pracy. W poniedziałki konsultuje Pan pacjentów i ma wykłady dla studentów Wydziału Lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. To już wyższy szczebel odwagi.

Taka aktywność jest wpisana w mój powrót do zdrowia. Na szczęście mam niezaburzone myślenie, a prawą ręką mogę sprawnie pisać, co pozwala mi funkcjonować.

Pana aktywność jest aktem odwagi. Przecież musi się Pan liczyć z tym, że ludzie bywają niedelikatni i mogą w różny sposób reagować na Pana stan.

To wszystko prawda, ale zostawiam to ich ocenom. Zachowuję się poprawnie, nie mówię od rzeczy. Wydaje mi się, że między mną a młodymi medykami, których uczę, ale też wieloma pacjentami, zaistniała jakaś ważna więź porozumienia.

Daje Pan niesamowite świadectwo.

Każdy z nas, czy chce, czy nie chce, daje świadectwo. Daj Boże, żeby zawsze było dobre. Złych świadectw nie wolno dawać, ponieważ jest ich nadmiar. Dobrymi świadectwami musimy naturalnie pokazywać, że można zmieniać świat na lepsze. I to jest moje zadanie, dopóki będę żył.

Przed chorobą jako pierwszy Polak został Pan prezydentem Europejskiego Towarzystwa Chirurgii Serca i Płuc.

To był dla mnie wielki zaszczyt, ale i ciężka praca. Być może w części wpłynęła na moją chorobę, ale Bogu dziękuję za tę możliwość, dzięki której wiele dobrego udało się zrobić dla polskich lekarzy w zakresie szkolenia rezydentów i wykorzystywania unijnych rozwiązań. Jeszcze przed chorobą, w maju 2018 r., zorganizowałem w Brukseli spotkanie liderów europejskiej medycyny z wysokim komisarzem ds. zdrowia i bezpieczeństwa Vytenisem Andriukaitisem, także kardiochirurgiem. Właśnie dobiegła końca moja prezydencja i nie chciałem jej zakończyć jako nieobecny, przebywający w szpitalu. Dlatego nagrałem wykład, który został pokazany w październiku 2018 r. podczas kongresu w Mediolanie. Widziałem, że koledzy przyjęli go owacją na stojąco. Wspominałem w nim o wielu europejskich wybitnych naukowcach, którzy dają Polakom powody do dumy, bo pochodzili z naszego kraju bądź w nim pracowali. Przypomniałem o nich także podczas odbierania tytułu doktora honoris causa mojej macierzystej uczelni – uniwersytetu we Wrocławiu.

Ten wykład poświęcił Pan profesorom urodzonym i wykształconym na śląskiej ziemi.

Mam przekonanie, że stale trzeba przypominać, że na naszej ziemi żyli geniusze medycyny. Tytuł mojego wykładu – „El camino academiae medicinae vreatislaviensis” – był nawiązaniem do słynnej drogi do św. Jakuba, bo przecież historia medycyny przypomina pielgrzymkę. Do grobu św. Jakuba pielgrzymowała moja córka Joanna z dziećmi. Co ciekawe, moje wnuki chcą wrócić na ten szlak, co stanowi dla mnie potwierdzenie, że pielgrzymowanie ma głęboki sens.

Przez lata chodził Pan od łóżka do łóżka chorego – to też było Pana camino.

To była najważniejsza część każdego dnia. Teraz chodzę do nich we śnie…

Zapisuje to Pan w swoich wierszach? Zawsze sygnalizowały, co jest dla Pana najważniejsze.

Muszę pani powiedzieć, że zmienił mi się sposób kojarzenia. Na OIOM-ie układało mi się trochę wierszyków. Chciałem je nawet podyktować córce i żonie, ale ulatywały.

Może pani przeczyta mój wiersz jeszcze sprzed choroby, który też mówi o moich przeżyciach.

„Lęk przed spotkaniem z Tobą/ dodaje mi sił/ Poprawia wzrok/ Przywołuje dobre wspomnienia,/ podnosi ciepło/ naszych myśli/ ożywia rytm/ naszych serc./ Lęk przed Tobą/ paraliżuje/ zniechęca/ zatrzymuje w drodze/ Lęk także czeka/ na naszą/ odwagę”. Pisze Pan o lęku, a człowiek boi się tak wielu spraw, na przykład choroby…

Bliskości też się boi… Choroba skraca dystans między lekarzem a pacjentem, daje szansę wniknięcia w drugiego. A kiedy wiemy, że ktoś jest przy nas, to lęk robi się mniejszy. •

Prof. Marian Zembala

wybitny kardiochirurg, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca. Zajmuje się transplantologią serca i płuc, w 1997 r. jako pierwszy w Polsce wykonał transplantację pojedynczego płuca. W 2001 r. jako pierwszy w Polsce przeszczepił choremu płucoserce.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • majster
    04.02.2019 19:06
    Pytanie takie. Czy jak ktoś nie ma kochającej rodziny, oddanych przyjaciół, albo wybitnej pozycji zawodowej czy społecznej, ma w ogóle szanse w szpitalu przeżyć? A dbanie o koleżeńskie relacje, świadczenie innym pomocy i przysług, niekoniecznie oznacza że odwdzięczą się tym samym... No i jeszcze, niekoniecznie wszyscy muszą być ministrami i poetami, wystarczy że potrafią naprawiać Serca...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Sponsorowane

    Www.CzesciAuto24.PL

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 1 2
    10°C Wtorek
    dzień
    10°C Wtorek
    wieczór
    8°C Środa
    noc
    5°C Środa
    rano
    wiecej »