Człowiek ze strzykawką

Pielęgniarz Niels Högel przez 5 lat bezkarnie zabijał pacjentów. Mimo podejrzeń władze szpitali nie interweniowały.

Niewątpliwie winny

Niemiecką opinię publiczną zastanawia, co właściwie kierowało Höglem. Z zeznań i rozmów z psychiatrami wynika, że motywem jego działania miała być zwykła nuda i chęć zaimponowania tym, że skutecznie przeprowadzi reanimację osoby, którą wcześniej doprowadził na skraj śmierci. Jeden z biegłych stwierdził w czasie procesu, że Högel całe życie się bał – kolejki górskiej, porażki, śmierci. Zdarzyło mu się zażywać substancje odurzające i za dużo pić. Nie wykazywał też empatii. W listach, w których opisywał swoją sprawę, wielokrotnie używał zaimka „ja” i skarżył się, że media zrobiły z niego potwora, ale niemal nie wspominał o pacjentach. Były pielęgniarz przyznał się do swoich zbrodni. Badający go psychiatra stwierdził jednak, że Högel nie należy do zabójców dumnych z siebie i zachwyconych obecnością kamer. Przeciwnie, jest zawstydzony. Wchodząc do sali sądowej, zasłaniał twarz, choć jego nazwisko i wizerunek były doskonale znane Niemcom.

Wszystko to nie daje jednak pełnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego chłopak ze zwykłej rodziny stał się zabójcą. Nie wiadomo też, dlaczego przez kilka lat nikt mu nie przeszkodził. Sprawa Högla przywodzi na myśl przypadek belgijskiego pielęgniarza, będącego także diakonem stałym, Ivo Poppego. W styczniu br. Poppe został skazany na 27 lat pozbawienia wolności za zabicie kilku chorych. Prawdopodobnie miał ich na sumieniu znacznie więcej – podczas terapii psychiatrycznej przyznał się lekarzowi do uśmiercenia 65 osób, ale potem przed sądem twierdził, że celowo przesadzał, żeby dostać pomoc. Działał przez 35 lat i pozostałby bezkarny, gdyby sam nie powiedział terapeucie, że zabijał.

Högel i Poppe w podobny sposób uśmiercali chorych, ale ich sytuacje różni istotny szczegół. W przypadku Poppego znaleźli się ludzie, którzy publicznie bagatelizowali jego zbrodnie. Na korzyść zabójcy zeznawał Marc Cosyns, lekarz wykładający bioetykę i opiekę paliatywną na uniwersytecie w Gent, który przeprowadził pierwszą w dziejach Belgii eutanazję i jest jednym z jej głównych promotorów. Cosyns uznał, że Poppe nie zrobił nic nagannego, bo w Belgii i tak co roku przeprowadza się ok. tysiąca eutanazji, o które pacjenci nie prosili. W Niemczech głosów poparcia dla człowieka zabijającego podopiecznych na szczęście nie słychać.•

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Sponsorowane

    Www.CzesciAuto24.PL

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 1 2
    10°C Wtorek
    dzień
    10°C Wtorek
    wieczór
    8°C Środa
    noc
    5°C Środa
    rano
    wiecej »