Niemcy nie chcą tzw. języka neutralnego płciowo

Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie stowarzyszenia Deutsche Sprache (Język niemiecki) wyraźna większość mieszkańców Niemiec nie chce wprowadzania tzw. neutralnych płciowo określeń do codziennego i urzędowego użytku.

Z reprezentatywnego badania przeprowadzonego przez instytut sondażowy INSA wynika, że większość Niemców uważa język neutralny płciowo za coś zbędnego. Zadeklarowało tak 60,1 proc. badanych. Jedynie 27,9 proc. kobiet i 27,1 proc. mężczyzn sądzi, że kwestia ta w sposób istotny wpływa na równouprawnienie.

90 proc. ankietowanych przyznało, że prywatnie nie używa sformułowań neutralnych płciowo. 75,3 proc. wypowiada się też przeciwko regulacjom prawnym, które narzucałyby jakiekolwiek rozwiązania tej kwestii.

Współzałożycielka stowarzyszenia Deutsche Sprache, pisarka Monika Maron komentując wynik badania powiedziała: "Większość ludzi nie chce być zmuszana przez fanatyczną mniejszość na uniwersytetach i w ratuszach do mówienia oszpeconym językiem".

W ostatnich miesiącach magistraty Hanoweru, Augsburga i Giessen wprowadziły rozporządzenia zobowiązujące ich urzędników, by wszystkie emaile, komunikaty prasowe, formularze, broszury, ulotki itd. zawierały sformułowania neutralne płciowo. "Nauczyciele" zostali zatem zastąpieni "uczącymi", "wyborcy" - "wybierającymi", a "uczestnicy" - "osobami".

Według Maron, której dziadek był zasymilowanych Żydem zamordowanym przez Niemców w bełchatowskim getcie, takie inicjatywy nie powinny być finansowane z kieszeni podatnika. "Nawet Orwell nie wpadł na pomysł, że państwo mogłoby położyć łapę na gramatyce" - powiedziała we wtorek 77-letnia pisarka konserwatywno-liberalnemu portalowi internetowemu Tichys Einblick. Argumentuje przy tym, że nie istnieje stały związek między płcią naturalną a gramatyczną. Przyjęcie odwrotnego założenia prowadzi do podejmowania błędnych działań, te zaś - do powstawania absurdalnych konstrukcji językowych.

Zainicjowaną w marcu przez stowarzyszenie petycję apelującą o "wstrzymanie się od niszczącej ingerencji w język" podpisali m.in. filozof Ruediger Safranski, były redaktor naczelny największego niemieckiego tabloidu "Bild" Kai Diekman czy były szef Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hans-Georg Maassen. Stowarzyszeniu Deutsche Sprache chodzi nie tylko o sprzeciw wobec języka neutralnego płciowo, ale również o ochronę przed anglicyzmami.

«« | « | 1 | » | »»
  • Autor
    02.04.2019 18:12
    Tak z ciekawości - jak się ma to, że dziadek pani Maron został zamordowany w getcie, do całej sprawy? Bo nie rozumiem istotności tego wtrącenia.
  • Gość
    02.04.2019 23:47
    A tak w ogóle to co nam do tego? Kilka lat temu można było przeczytać, że "neutralność języka" w Niemczech polega na zwrotach "obywatele i obywatelki", "wyborcy i wyborczynie" czyli wiele hałasu o nic ...
  • Gość
    03.04.2019 15:56
    INp. w angielskim "man" znaczy i "mężczyzna" i "człowiek", podobnie "Mann" po niemiecku. "All men are equal" znaczyć może, że "równi są" i "wszyscy ludzie" i "wszyscy mężczyźni". Stąd Powszechna Deklaracja Praw Człowieka mówi "all human beings" (wszystkie ludzkie istoty).
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    13°C Poniedziałek
    rano
    20°C Poniedziałek
    dzień
    22°C Poniedziałek
    wieczór
    18°C Wtorek
    noc
    wiecej »