Wyceny gruntów nie są wadliwe

Komisja Majątkowa nie posiada wiedzy, by wyceny gruntów i nieruchomości były wadliwe - zapewnia w rozmowie z KAI dr Krzysztof Wąsowski, współprzewodniczący Komisji Majątkowej ze strony kościelnej. Podkreślił, że wobec tego rodzaju zarzutów, nie popartych dowodami, Komisja jest bezbronna.

Tego typu przypuszczenia pojawiają są powielane i rozpowszechnianie w środkach społecznego przekazu - powiedział dr Wąsowski. Tłumaczy, że tzw. operaty szacunkowe przeprowadzają licencjonowani, wyłącznie do tego uprawnieni rzeczoznawcy majątkowi, których pracę zweryfikować może inny rzeczoznawca wyznaczany przez odpowiednie stowarzyszenie. Komisja nie jest w stanie zlecać na własny koszt takich wycen lub ich weryfikacji, z uwagi na brak środków budżetowych, w „obsługującym” Komisję ministerstwie spraw wewnętrznych i administracji, przeznaczonych na ten cel, dlatego operaty zleca i opłaca najczęściej wnioskodawca kościelny. I to nie Komisja Majątkowa wycenia wartość nieruchomości czy gruntów, lecz biegli rzeczoznawcy.

– Zarzuty zaniżania czy zawyżania wycen, kierowane do Komisji Majątkowej, są najłatwiejsze, ze względu na ich niemożność weryfikacji, a przez to gołosłowność – mówi dr Wąsowski. – Dla przykładu, określonemu przedstawicielowi władzy rządowej lub samorządowej może się wydawać, że operaty gruntów są zaniżone, ale ocenić to może tylko rzeczoznawca majątkowy. Nie można ich opierać jedynie na czyimś przeświadczeniu – tłumaczy.

Dr Wąsowski podkreśla, że wobec medialnych ataków Komisja Majątkowa jest bezbronna – nie ma swojego biura prasowego ani rzecznika, który mógłby odpowiadać za kontakty z prasą. – Komisja jest rodzajem sądu arbitrażowego, który ma rozstrzygać sprawy zwrotu nieprawnie zagrabionego przez władze komunistyczne majątku Kościoła katolickiego, sprawy dodajmy opóźnione o jakieś 20 lat – mówi współprzewodniczący Komisji ze strony kościelnej. - Komisja jest powołana tylko do tego i dlatego jest bardzo łatwym celem ataku, nie ma się jak bronić.

Dr Wąsowski zwraca uwagę, że celem ataków są najczęściej członkowie kościelnej strony Komisji, tak jakby tylko oni ponosili odpowiedzialność za orzeczenia. - To jest bardzo niesprawiedliwe, bo nie da się wydać orzeczenia w Komisji bez akceptacji strony rządowej - tłumaczy. I dodaje, że cztery Komisje regulacyjne innych wyznań, które również pracują na podobnych zasadach, nie są przedmiotem aż takiego zainteresowania czy ataków.

- Komisja Majątkowa, a przynajmniej członkowie strony kościelnej w tej Komisji, nie znają dokumentów, które miałyby świadczyć o tym ile w postępowaniach regulacyjnych zostało zwrócone wnioskodawcom kościelnym - mówi dr Wąsowski pytany o to, ile procentowo Kościół odzyskał zagrabionego majątku. - Jednakże z samej analizy przepisów regulujących działalność Komisji należy wnosić, że wnioskodawcy kościelni mogli otrzymać jedynie część majątku zagrabionego im, przez władze PRL w sposób niezgodny z postanowieniami ustanawianych przez nie przepisów - dodaje.

Od redakcji Wiara.pl

By w miarę realnie ocenić wagę zarzutów warto zajrzeć do artykułu w Gościu NIedzielnym z 14 lutego 2010: Komisja działała uczciwie

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
-4°C Piątek
dzień
-3°C Piątek
wieczór
-4°C Sobota
noc
-7°C Sobota
rano
wiecej »