Pan w słomkowym kapeluszu

Gdy miał wyjść na wolność, Polskę ogarnęła nerwowa atmosfera. Mariusz Trynkiewicz, bestialski zabójca czterech chłopców, wracał do rodzinnego Piotrkowa.

Latem 1988 r. mówiło się tylko o nim. Po 30 latach od tamtych wydarzeń Żarska raz jeszcze czyta policyjna akta, wyłapuje nieścisłości, zadaje pytania. A tych jest bez liku.

Długo zasłaniał się niepamięcią. Mówił: „To wszystko działo się jakby poza mną. Jakby nie było mnie w tym momencie”. Chłodny emocjonalnie, zagubiony, a z drugiej strony: lubiany przez uczniów nauczyciel wychowania technicznego, organizator kółka fotograficznego i klubu strzeleckiego. Jego rodzice uważali, że po służbie wojskowej wrócił zupełnie inny. Już wcześniej skarżył się na problemy psychiczne, domagał się leków, a gdy ich nie dostawał, eksperymentował z tym, co mógł zdobyć.

Ewa Żarska stara się zrozumieć, jak rodzi się w umyśle zło, i stawia mnóstwo frapujących pytań. Skoro były wyraźne znaki pogorszenia zdrowia psychicznego, skoro sam Trynkiewicz zwracał na to uwagę, to czy można było uniknąć tragedii? Inna ważna kwestia: wszyscy podkreślali, że nie imponował sprawnością fizyczną. Jak zatem sam jeden był w stanie zabić trzech młodych i sprawnych chłopców w tym samym czasie? I kim jest pan w słomkowym kapeluszu ubrany w czarny dres, z toporkiem za paskiem, który był widziany w towarzystwie chłopców przez zbyt wielu świadków?

Żarska pyta nie tylko o Trynkiewicza sprzed trzydziestu lat, ale również o tego, którym jest w tej chwili: najsłynniejszym pensjonariuszem zakładu w Gostyninie. Tego, który waży 130 kg, trochę martwi się swoją tuszą, maluje i pisze wiersze. Ożenił się. Sukcesywnie odmawia wywiadów. Reporterka – i to jest najbardziej przejmujące w tej książce – spotyka się z tymi, których „sprawa Trynkiewicza” niejako przysłoniła. Z jego matką, z rodzicami zabitych chłopców, z ich rodzeństwem. I pyta: dlaczego przez trzydzieści lat nie otrzymali żadnej pomocy psychologicznej? Nie poradzili sobie z tragedią. Cześć popełniła samobójstwo, część żyła pragnieniem zemsty. Z tego, co ich spotkało, nikt nie był w stanie się podźwignąć.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
20°C Czwartek
wieczór
18°C Piątek
noc
22°C Piątek
rano
23°C Piątek
dzień
wiecej »