Prawdziwa love story

„Z miłości do Joey” to opowieść o wielkim uczuciu i rodzinie, której głęboka wiara w Boga pozwala przetrwać w obliczu tragedii.

W styczniu 2014 r. zrobiliśmy sobie przerwę. Postanowiliśmy zwolnić. Na jakiś czas zawiesiliśmy swoje marzenia i zaczęliśmy przygotowywać się do narodzin dziecka, które za kilka tygodni miało przyjść na świat. Wierzyliśmy, że Bóg napisze o nas piękną bajkę. I napisał – słyszmy w prologu filmu. Słowa te wypowiada Rory Feek, narrator i zarazem twórca „Z miłości do Joey”. Bajka, o której mówi, okazała się inna, niż się spodziewał.

Nasz idealny świat

Tytułową bohaterką jest żona Feeka, a film jest wspaniałym wyrazem miłości złożonym kobiecie, którą kochał, a która odeszła. Na zawsze. – Byłem mężem najwspanialszej kobiety, jaką kiedykolwiek znałem. Nazywała się Joey. Miała głos anioła i serce świętej. To dzięki niej jestem tym, kim teraz jestem. Byliśmy małżeństwem przez prawie 14 lat. Nasza niekończąca się love story, którą obdarzył nas Bóg, trwa dalej, mimo że Joey nie ma już u mego boku – te słowa, zapisane na blogu Rory’ego, chyba najlepiej świadczą o tym, kim była dla niego żona.

Film rozpoczyna się w chwili, kiedy małżeństwo przenosi się do domu na swojej małej farmie w Tennessee, daleko od wielkomiejskiego zgiełku. Tam będzie oczekiwać na narodziny dziecka. Rory, od chwili przenosin, dokumentuje kamerą ich szczęśliwe życie na farmie. – Nie mamy pojęcia, co nas czeka – komentuje spoza kadru ten okres Rory, który nie tylko nagrywa scenki, ale prowadzi także blog. Pierwsza połowa dokumentu przedstawia ich codzienne zajęcia, prace w polu i ogrodzie, a także spotkania w gronie rodzinnym. Rory i Joey czekają, podobnie jak cała rodzina, na narodziny dziecka, dla którego przyszła matka szyje ubranka. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zakłócić ich szczęścia. – Nasz świat wydawał się idealny – wspomina ten okres Joey. Nie tęsknią za wielkim światem, który, przynajmniej na jakiś czas, zdecydowali się porzucić. A przecież przenosiny na wieś były punktem zwrotnym w ich życiu. – Ryzykowaliśmy utratę kariery – Rory komentuje okoliczności, w jakich podjęli tę decyzję. Z pewnością nie była łatwa, bo jej czas przypadł na szczytowy punkt muzycznej kariery małżeństwa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
8°C Środa
rano
13°C Środa
dzień
15°C Środa
wieczór
12°C Czwartek
noc
wiecej »