Niewybuchy w naszych lasach to nie jest nic nadzwyczajnego. W czasie pożarów na tych terenach często słychać wybuchy pamiątek po minionej wojnie - mówi PAP Paweł Macha, burmistrz Kuźni Raciborskiej.
Tak było i tym razem. Leśników o podejrzanym przedmiocie poinformował grzybiarz, a ci zaalarmowali policję. Co ciekawe, skryte w ziemi pociski są starsze od lasu, w którym je znaleziono.
"Te niewybuchy były w młodniku. Ten las ma zaledwie dwadzieścia lat. Co to oznacza? Tyle, że dwadzieścia lat temu wycięto tam drzewa pamiętające wojnę, a teren przeorano pługami. Następnie kopano w nich szpadlami, żeby zasadzić kolejne drzewa, i nic niepokojącego nie znaleziono, nic wówczas nie wybuchło. A teraz znaleziono cały arsenał" - dziwi się leśnik.
Burmistrz Macha boi się najazdu miłośników militariów, którzy, zwabieni możliwością znalezienia trofeów z czasów wojny, mogą się tu zjawić z wykrywaczami metali.
"Mamy wspaniałe, wyasfaltowane ścieżki rowerowe, kolejkę i wiele fajnych miejsc do wypoczynku, ale trudno walczyć z modą. Tylko niech ci ludzie zrozumieją, że u nas w ziemi garnca złota nie znajdą, a mogą tragicznie zakończyć swoje życie" - ostrzega Macha.
Wśród klientów sklepiku naprzeciw kościoła wtorkowa eksplozja nie wzbudza już większych emocji.
"No wybuchło wczoraj, jakieś dwa kilometry stąd, ale tam żadnych domów nie było. A na grzyby już nie chodzę, bo tyle w tym roku zebrałam, że nie ma co z nimi robić" - opowiada pod sklepem mieszkanka miasta. Towarzyszący jej mężczyzna okazuje się być strażakiem OSP.
"Zapakowali już chłopy ciężarówkę tego żelastwa i widać coś jeszcze chcieli zrobić z tym, co im zostało na ziemi. Nie wyszło im, a załadowana ciężarówka już nie odjechała. Dobrze, że i ona nie wybuchła. Teraz cały teren ogrodziło wojsko. Nie zazdroszczę im, bo nie wiadomo, jak to, co tam jeszcze jest, zareagowało na wybuch. Ale taki już los sapera i strażaka, żeby narażać swoje życie dla bezpieczeństwa innych. Szkoda wojaków i tyle" - mówi mężczyzna.
Kilka kilometrów od strzeżonej przez żandarmerię strefy stoją na skraju lasu samochody grzybiarzy. Żaden z tych ludzi nie boi się wchodzić w zarośla.
"A co nam niby może się stać? Jak tyle lat nie wybuchło, to i teraz nie wybuchnie. Zresztą, ja niczego nie dotykam, jak coś wygląda podejrzanie. A grzybów jest tak dużo, że grzech nie skorzystać" - tłumaczy jeden z nich.
Obajtka za to, że osmielił się bronić świętego Jana Pawła II.
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.