Chłopiec z kanarkiem w klatce

To zdjęcie pokazywało grozę wojny, ale jednocześnie budziło ciekawość. Kim był chłopiec z fotografii Juliena Bryana?

Jesienią 1939 roku zdjęcia Juliena Bryana obiegły cały świat. Zamieściły je najpoważniejsze amerykańskie magazyny. We wrześniu fotoreporter przemierzał ulice bombardowanej Warszawy z aparatem fotograficznym Leica i kamerą filmową, dokumentując zniszczenia. Wśród tych fotografii znalazło się zdjęcie chłopca z kanarkiem w klatce, zrobione na zawalonej gruzami ulicy.

Po latach Bryan przyjechał do Polski, poszukując bohaterów swoich zdjęć. Chciał się dowiedzieć, czy przeżyli wojnę i jak potoczyły się ich losy. Z pewnością to pytanie nurtowało też wielu tych, którzy kiedyś je oglądali.

I tak mnie uwiecznił

To zdjęcie zwraca szczególną uwagę. Kim był i skąd się wziął w tej stercie ruin chłopiec z kanarkiem? Dowiedzieliśmy się o tym dopiero po latach. Tym chłopcem był dziewięcioletni wówczas Zygmunt Aksienow. Przez lata nie zdawał sobie sprawy, że jego zdjęcie stało się jednym z najbardziej przejmujących obrazów tragedii Warszawy. Pamiętał, w jakich okolicznościach zostało zrobione, ale w jego życiu był to epizod. Pan Zygmunt ma dzisiaj 89 lat. Jego pełne zaskakujących zwrotów akcji życie to właściwie gotowy materiał na scenariusz filmowy. Z. Aksienow jest człowiekiem skromnym, obdarzonym ogromnym poczuciem humoru, nawet o tragicznych wydarzeniach z przeszłości opowiada z dystansem i dowcipnie.

– Na naszej ulicy, a mieszkaliśmy na Samborskiej, spadła jedna bomba, a druga przy rynku, gdzie mieszkał mój kolega. Gdy nalot się skończył, wyskoczyłem z piwnicy. Patrzę, a tu przed bramą leży kanarek w klatce. Okazało się, że klatkę zdmuchnęło z parapetu okna mieszkającej obok stryjenki. Złapałem klatkę i poleciałem zobaczyć, czy żyje mój kolega. Zobaczyłem zabitych przez bombę ludzi. Koledze nic się nie stało – opowiada o wydarzeniach tego wrześniowego dnia. Ludzie zaczęli usuwać gruzy i wtedy zobaczył go Julien Bryan.

Reporter jeździł po Warszawie wraz z tłumaczem, Stefanem Radlińskim, samochodem przydzielonym mu przez prezydenta Starzyńskiego. – „Co ty tu, chłopcze, robisz?” – spytał mnie przez tłumacza. – „Przyleciałem, bo tu mieszka mój kolega” – odpowiedziałem. – „To stań tutaj, a ja zrobię zdjęcie”. Spytał mnie też, skąd wziął się ten kanarek. To mu powiedziałem. No i tak mnie uwiecznił. Potem oddałem kanarka stryjence – opowiada pan Zygmunt.

Przeczytaj także:

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
1 2 3 4 5 6 7
6°C Poniedziałek
wieczór
5°C Wtorek
noc
7°C Wtorek
rano
8°C Wtorek
dzień
wiecej »