Jak dwie krople wody

Te kobiety nigdy się nie spotkały. Bo spotkać się nie mogły. A jednak ich przyjaźń trwała całe życie. Takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach. Albo w świecie wiary.

Rankiem 18 maja 1936 roku rozdzwoniły się dzwony. – Zmarła Dulcissima – powtarzano w Brzeziu z ust do ust – Oj, biedaczka miała zaledwie dwadzieścia sześć lat! Boże, ile ona przecierpiała. Całe morze męki. Ale nigdy się nie skarżyła. Podobno była przekonana, że to sam Jezus prosi ją o przyjęcie pokuty za innych.
Tak rzeczywiście było. „Wszystko jest łaską, również to, że jestem głupia. Dla świata można być głupim, ważne jest to, że u Boga jest się dzieckiem” – pisała w jednym z listów. Była dzieckiem, a dziecku Bóg niczego nie odmawia...

Mała Tereska żyła tylko 27 lat. Kiedy została beatyfikowana, siostra pracująca w kuchni powiedziała o niej: „Nic takiego nie zrobiła, chorowała na gruźlicę i tylko się modliła”. To samo można powiedzieć o Dulcissimie. „Nic takiego nie zrobiła, chorowała, bardzo cierpiała i tylko się modliła”. Ale czy rzeczywiście można powiedzieć „nic takiego” i „tylko”?

„Ależ ona po śmierci znów wygląda tak pięknie, jak przed chorobą!!! Taka cicha i spokojna” – siostry nie mogły wyjść z podziwu. Jej twarz stała się pogodna, bez śladów opuchlizny. Wystrój pokoju był jasny. Umarła święta, po co się smucić? – powiedział proboszcz. I kazali usunąć znaki żałoby. Pogrzeb Dulcissimy był zupełnie niepogrzebowy. Trumnę poprzedzały dzieci ubrane na biało, bo to był czas Pierwszej Komunii. Wokół soczysta, majowa zieleń, kwiaty, wianki na głowach dziewcząt. Deszcz róż. Życie.

Gdy zmarła Mała Tereska, zdumione karmelitanki zauważyły, że jej twarz, wykrzywiona przed chwilą przez duszności i ogromne cierpienia, rozjaśniła się i wypogodziła. Wszelkie oznaki chorób zniknęły. Mały Kwiatuszek połączył się na zawsze z Oblubieńcem, swą największą miłością.

Szafa
Nie ma w Brzeziu chyba człowieka, który by obojętnie przeszedł obok grobu Dulcissimy (tak się do niej tu zwracają). Nawet jeśli ktoś po długiej rozłące odwiedza dom rodzinny, pierwsze swe kroki kieruje właśnie tu. – Przepowiedziała, że bydzie wojna – opowiadają dwie starsze panie przed kościołem. – Ale godała, żeby stąd nie uciekać, bo tu sie nic nie stanie, yno głód bydzie. I to sie sprawdziło...

Gertruda Twardowska była w dzieciństwie częstym gościem w klasztorze: „Po wojnie przebywały tam nowicjuszki. Gdy już nie było nic do jedzenio, siostra Lazaria zawołała kiedyś: Dulcissimo, przecież obiecałaś, że będziesz się nami opiekować, a ja nie mam im co dać do jedzenia! Za chwila dzwonek. Leca do drzwi, a tam obcy człowiek z dwoma wielkimi bochnami chleba. – Miałem to tu oddać. Leca po siostra Lazaria. Jak my obie wyszły, nikogo nie było” – opowiada pani Gertruda.

Przypadków uzdrowień za pośrednictwem Dulcissimy jest wiele. W czasie wojny matki zaszywały grudki ziemi z jej grobu w mundury synów idących na wojnę. Wrócili. Kiedy weszli Rosjanie, zaczęły się brutalne polowania na „diewuszki”. Jedna z miejscowych kobiet opowiada, jak ją rodzice schowali do szafy, bo już nie zdążyli znaleźć lepszego miejsca. W ostatnim momencie obsypali tylko to miejsce ziemią z grobu. Żołnierze wywrócili calutki dom do góry nogami. Nie zajrzeli tylko do szafy...

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
17°C Wtorek
rano
27°C Wtorek
dzień
28°C Wtorek
wieczór
22°C Środa
noc
wiecej »