Na tropach Mariusza Dz.

Sprzątać nie lubi. Ogrywa w tenisa. Ma trzy córki z których jedna... kontestuje jego działania. A działania – poznała cała Polska. Bo za obywatelskim projektem antyaborcyjnym stoi właśnie on. Tylko kto?

Mógłby Pan/Pani, opowiedzieć coś o Mariuszu Dzierżawskim?

– Oooo, aaaa, iiiii – takie lub inne onomatopeiczne komentarze towarzyszyły odpowiedzi zaskakująco często.

– Opowiedzieć o panu Mariuszu?! Nic nie powiem złego! – fuknęła w słuchawkę znana działaczka pro life. Na argument, że „opowiedzieć coś” nie oznacza „opowiedzieć źle”, po krótkim namyśle dodała: – Pan Mariusz wspaniały jest...

Kilka innych telefonów i mejli brzmiało podobnie: „pan Mariusz to postać nietuzinkowa, wyjątkowa. I że materiał będzie ciekawy”... Stanowczo ciekawy nie będzie, jeśli nadal pozostanie bez treści.

Telefony do (dawnych) znajomych z Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia też nie przyniosły wielkich efektów. Prócz takiego, że ad personam to mówić nie przystoi. A ad rem, czyli o ustawie, to można powiedzieć jedno: ustawa jest niedoróbką, bo (przypadkiem?! manipulacja raczej!) wyleciały z niej zasadnicze dla obrony życia ustępy: o pomocy małoletnim ciężarnym, i o szkolnym wychowaniu do życia w rodzinie.

Rodzinny prolog

Pan Mariusz zaprasza do siedziby Fundacji Pro przy ul. Wilczej w Warszawie. Niewielkie, skromne biuro.

Pan Mariusz wygląda całkiem zwyczajnie. Schludnie ubrany, z nienagannymi manierami, sporym dystansem. Na słowną prowokację dziennikarską, że ludzie się go chyba boją, lekko się uśmiecha. I nie bardzo wiadomo, czy zagadnieniem ludzkiego strachu się przejął negatywnie czy pozytywnie. Czy wcale.

Dziennikarski as z rękawa:

– Pozdrawia pana wychowawczyni z liceum z Brwinowa, polonistka. Mówiła, że był pan wspaniałym uczniem. Bardzo zdolnym i grzecznym!

– O, to chyba z wiekiem pamięć panią profesor zawiodła... Byłem średnim uczniem, rzeczywiście zdolnym, ale leniwym. A dodatkowo – bardzo bezczelnym – as z rękawa chowa się z powrotem.

Pan Mariusz dość chętnie opowiada o dzieciństwie i młodości. Matka i ojciec – nauczyciele. Silna rodzina. Właściwie niewierząca. Ojciec – dyrektor technikum, z przeszłością przedwojennego ludowca, do PZPR się nie zapisał. Ale wydelegował żonę, żeby wiedziała, co w trawie piszczy. Matka – kobieta kryształowa, również nauczycielka, urodziła sześcioro dzieci. Pan Mariusz był najmłodszy.

– Bardzo wiele zawdzięczam rodzinie, rodzeństwu. Wielodzietna socjalizacja to świetne przygotowanie do życia – opowiada. Starszy brat, Krzysztof, późniejszy znany ekonomista, pilnował go, zaganiał do nauki na tyle skutecznie, że pan Mariusz skończył matematykę. Dobry kierunek – uczy logicznego myślenia. To logiczne myślenie nie miało wtedy zresztą nic wspólnego z ochroną życia. Bo dla pana Mariusza aborcja była zabiegiem, do którego prawo ma każda kobieta.

Obecnie, gdy się w Google wklika „Mariusz Dzierżawski” – Wikipedia z osobnym hasłem nie wyskakuje. Za to w grafice – obok kilku fotek poszukiwanego, widzimy ciało zabitego, nienarodzonego dziecka. Jakaś notka o panu Mariuszu jest natomiast na stronie... Unii Polityki Realnej.

– Byłem kilka lat w UPR. Jakiś czas po nawróceniu.

Robi się ciekawie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
15°C Środa
dzień
15°C Środa
wieczór
12°C Czwartek
noc
10°C Czwartek
rano
wiecej »