Życzenia dla wszystkich od redakcji wiara.pl
Nie był Marią. Raczej zatroskaną Martą. Tyle spraw musiał ogarnąć. Wie o tym każdy mężczyzna, słyszący, że dla jego wybranki nadszedł czas. Iluż zagubionych mężów i ojców zapomina w takich okolicznościach o dokumentach, kluczykach do samochodu, koszyku z bielizną… Józef nie był inny. Musiał zmierzyć się z ludzką obojętnością, ogarnąć położną, wodę do mycia, lampę do oświetlenia groty, masę innych drobiazgów. Być może, zapłaciwszy położnej, po odprawieniu pasterzy, patrząc na śpiące Dziecko, najzwyczajniej w świece zasnął ze zmęczenia, z poczuciem bycia sługą nieużytecznym, który zrobił wszystko, co do niego należało (por. Łk 17,7-10).
Być może w przedświątecznej krzątaninie weszliśmy w buty Józefa, próbując ogarnąć masę drobiazgów, składających się na „Wesołe Święta”. Dobrze, czy źle? Józef nie miał wątpliwości. Wiedział: ceną narodzin „Boga z nami” jest jego zmęczenie. I jego spokojny – do czasu – sen. Tego samego życzmy sobie nawzajem na tegoroczne Boże Narodzenie. Byśmy – wzorem Józefa – powtórzyli za Psalmistą: „wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza. Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki” (Ps 131,2-3) i… spokojnie zasnęli, widząc śpiące obok nas Dziecko. Snem sług nieużytecznych.
Na niespokojne czasy, w jakich przyszło nam żyć – wystarczy.
Powinno Jej się oddać honory królewskie, bo Ona prowadzi nas do swojego Syna.