Watykan: Dyskretna dyplomacja Leona XIV

Według portalu Politico między Waszyngtonem a Watykanem "lecą iskry", a amerykański papież "doprowadza zwolenników Trumpa do szału".

Papież Leon XIV podchodzi do sytuacji na świecie z dyskrecją, ostrożnością, precyzją w doborze słów i stanowczością w obronie ludności cierpiącej z powodu wojen i konfliktów. Potępia zbrojenia, a ambasadorom akredytowanym przy Stolicy Apostolskiej powiedział, że wojna "znów stała się modna".

Zmiana na czele Kościoła katolickiego w 2025 roku przyniosła wyraźną zmianę także w sposobie wyrażania opinii na temat sytuacji geopolitycznej, w kontraście do spontaniczności Franciszka, którego wypowiedzi niejednokrotnie zaskakiwały i wywoływały polemikę, a nawet protesty niektórych politycznych liderów.

Tak zapamiętane zostały słowa papieża z Argentyny, który niespełna trzy miesiące po napaści Rosji na Ukrainę w 2022 roku powiedział, że jednym z możliwych powodów tej agresji mogło być "szczekanie przez NATO pod drzwiami Rosji". Na niewiele zdały się później wyjaśnienia Franciszka, że słowa te usłyszał przed wybuchem wojny na Ukrainie od jednego z przywódców państw.

Zdziwienie wywołała też deklaracja papieża Bergoglio, że pojedzie do Ukrainy, jeśli będzie mógł pojechać także do Rosji. Plan ten przedstawiał także wtedy, gdy stało się jasne, że Moskwa go nie zaprasza. Później skomplikowana pod względem logistycznym podróż do Ukrainy okazała się niemożliwa także z powodu pogarszającego się stanu zdrowia Franciszka.

Leon XIV, pierwszy w historii papież z USA, zaczął pontyfikat w maju ub.r. od słowa "pokój" i pod jego znakiem minęło osiem pierwszych miesięcy po jego wyborze. Jego apelom, wygłaszanym na każdym spotkaniu z wiernymi i na każdej uroczystości liturgicznej, towarzyszy dyplomacja rozmów i ponawiane deklaracje, że Stolica Apostolska jest gotowa wspierać wszelkie inicjatywy promujące pokój oraz udostępnić miejsce na negocjacje przedstawicieli Rosji i Ukrainy.

Leon XIV dwukrotnie, w lipcu i grudniu, spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Podczas drugiego spotkania ukraiński przywódca ponowił zaproszenie dla papieża do swojego kraju. - To będzie mocny sygnał wsparcia dla naszego narodu - podkreślił.

W przeciwieństwie do swego poprzednika Leon XIV nie mówi o chęci udania się również do Moskwy.

Włoskie media przytoczyły w połowie grudnia jego słowa: "Pięknie byłoby pojechać do Kijowa. Jest już gotowy plan, ale trudno go zrealizować". Wyraził nadzieję na taką podróż, ale zastrzegł, że "trzeba też być realistą w tych sprawach; może uda się to zrobić".

W orędziu na Boże Narodzenie papież zachęcał do modlitw za "umęczony naród ukraiński". - Niech ucichnie huk broni, a zaangażowane strony, wspierane przez wysiłek społeczności międzynarodowej, znajdą odwagę do podjęcia szczerego, bezpośredniego i pełnego szacunku dialogu - powiedział.

O dialog w sprawie wojny w Ukrainie apelował też w piątek 9 stycznia podczas spotkania z ambasadorami akredytowanymi przy Stolicy Apostolskiej. Mówił wówczas o "pilnej potrzebie natychmiastowego zawieszenia broni oraz dialogu, motywowanego szczerym poszukiwaniem dróg prowadzących do pokoju". Do społeczności międzynarodowej zwrócił się z wezwaniem, by "nie wahała się w swoim zaangażowaniu na rzecz poszukiwania sprawiedliwych i trwałych rozwiązań, które ochronią najbardziej bezbronnych i przywrócą nadzieję dotkniętym cierpieniem ludziom".

70-letni papież bacznie śledzi wydarzenia na świecie oraz relacje różnych mediów. Potwierdził to jeden z amerykańskich księży współpracujących z Watykanem, który powiedział dziennikarzom, że "Leon XIV was czyta i ogląda, jest doskonale zorientowany".

W ramach dyskretnej dyplomacji papież prowadzi rozmowy z przywódcami państw i często spotyka się z nuncjuszami apostolskimi, czyli ambasadorami Stolicy Apostolskiej, w krajach objętych konfliktami i o kluczowym znaczeniu.

W sobotę 10 stycznia przyjął na audiencji nuncjusza w Izraelu i delegata apostolskiego w Jerozolimie i Palestynie arcybiskupa Adolfo Tito Yllanę. Kilka dni wcześniej rozmówcą Leona XIV był nuncjusz w USA kardynał Christophe Pierre. Do ich spotkania doszło tuż po amerykańskiej interwencji wojskowej w Wenezueli i schwytaniu przez siły USA wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro.

Niemal natychmiast po tych wydarzeniach papież zajął bardzo jasne stanowisko w sprawie Wenezueli mówiąc: - Dobro umiłowanego narodu wenezuelskiego musi przeważyć nad wszelkimi innymi względami oraz prowadzić do przezwyciężenia przemocy i podjęcia drogi sprawiedliwości i pokoju, gwarantując suwerenność kraju, zapewniając praworządność zapisaną w konstytucji, poszanowanie praw człowieka i obywatelskich.

Słowa o suwerenności zinterpretowane zostały jako sprzeciw wobec sugestii prezydenta USA Donalda Trumpa, że Stany Zjednoczone będą zarządzać Wenezuelą.

Leon XIV zaapelował też o wspólną budowę spokojnej przyszłości "w duchu współpracy, stabilizacji i zgody, ze szczególną uwagą wobec najuboższych, którzy cierpią z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej".

Do sytuacji w Wenezueli nawiązał też w piątkowym przemówieniu do ambasadorów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej. Była to, jak skomentowała włoska prasa, "lekcja etyki i polityki".

Leon XIV poprosił o "poszanowanie woli narodu wenezuelskiego oraz o ochronę praw człowieka i praw obywatelskich wszystkich osób", co - jak podkreślił - zapewni stabilną i zgodną przyszłość. Mówił o potrzebie budowy społeczeństwa opartego na sprawiedliwości, prawdzie, wolności i braterstwie, by naród ten mógł podnieść się z wieloletniego, głębokiego kryzysu.

Papież, który po latach posługi w Peru dobrze zna Amerykę Południową, ma też dodatkowe wsparcie ze strony sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kardynała Pietro Parolina, który był nuncjuszem w Caracas za prezydentury Hugo Chaveza, poprzednika Maduro.

Już po amerykańskiej operacji z 3 stycznia z kard. Parolinem rozmawiał sekretarz stanu USA Marco Rubio. W mediach pojawiły się domysły, że tematem ich rozmowy mogła być watykańska mediacja w sprawie Wenezueli.

Wielką niewiadomą pozostaje to, jakie będą dalsze kontakty papieża z władzami USA. Na razie od maja Leon XIV spotkał się osobiście z wiceprezydentem J.D. Vance'em.

Relacje z administracją Trumpa bardziej niż trudne są raczej znikome czy też chłodne. Papież w duchu dialogu unika wyraźnego starcia z władzami USA, ale czasem nie szczędzi im słów krytyki.

W Białym Domu radość z wyboru pierwszego amerykańskiego papieża mogą tłumić jego kolejne krytyczne wypowiedzi na temat obecnej administracji.

Podobnie jak Franciszek, także Leon XIV negatywnie odniósł się do amerykańskiej polityki imigracyjnej i masowego wydalania z USA imigrantów. Nazwał to wprost "nieludzkim traktowaniem" i zakwestionował zgodność takiego postępowania z nauczaniem Kościoła w kwestii obrony życia.

Po Argentyńczyku Franciszku - który zdaniem komentatorów często pokazywał, że nie rozumie Europy, choć sam miał włoskie korzenie - nastał papież Amerykanin, który Europy broni, także w związku z postawą władz w Waszyngtonie.

Leon XIV powiedział dziennikarzom, że nie jest realistyczne zawieranie porozumienia pokojowego w sprawie Ukrainy bez Europy. Skrytykował też próby rozbicia sojuszu Europy i USA, za które uznał niektóre bardzo krytyczne wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa.

- Jego uwagi na temat Europy są próbą rozbicia tego, co według mnie musi być bardzo ważnym sojuszem dzisiaj i w przyszłości - ocenił papież.

Na razie nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie możliwa była podróż Leona XIV do Stanów Zjednoczonych.

Według portalu Politico między Waszyngtonem a Watykanem "lecą iskry", a amerykański papież "doprowadza zwolenników Trumpa do szału".

Prezydent, który niejednokrotnie ostro atakuje słownie swoich krytyków i przeciwników, nie reaguje na wypowiedzi przywódcy 1,4 miliarda katolików.

Podczas gdy część mediów ocenia, że postawy obu stron są nie do pogodzenia, a kurs jest nieuchronnie kolizyjny, wśród watykanistów dominuje opinia, że postawa papieża to dyskretna dyplomacja, połączona ze spokojną, choć niekiedy stanowczą, a wręcz odważną oceną.

W niektórych wypowiedziach Leona XIV, np. w tych o polityce imigracyjnej USA, można dostrzec dystansowanie się od poglądów katolików, popierających Donalda Trumpa.

Kiedy dojdzie do ich spotkania, nie wiadomo. To przywódcy państw proszą o audiencję u papieża.

W przemówieniu do ambasadorów Leon XIV jasno nakreślił swoją ocenę sytuacji na świecie, surowo krytykując dominujący obecnie kurs. - Dyplomacja promująca dialog i poszukująca konsensusu między wszystkimi stronami jest zastępowana dyplomacją opartą na sile stosowanej przez pojedyncze osoby lub grupy sojuszników. Wojna znów stała się "modna" i rozprzestrzenia się zapał do jej prowadzenia - zauważył.

- Pokój nie jest już postrzegany jako dar i dobro pożądane samo w sobie. Zamiast tego pokój jest poszukiwany za pomocą broni jako warunek potwierdzenia własnej dominacji. Stanowi to poważne zagrożenie dla zasad praworządności, które są podstawą wszelkiego pokojowego współistnienia obywatelskiego - oświadczył.

Dość długo czekano, aż Leon XIV wypowie się na temat sytuacji w Iranie, gdzie trwają gwałtownie tłumione antyrządowe protesty, w których zginęło według niektórych szacunków około 2 tys. osób.

W niedzielę padły ostrożne słowa, odnoszące się zarówno do Iranu, jak i Syrii. Papież zaapelował o dialog i pokój oraz dążenie do dobra wspólnego całego społeczeństwa. Wypowiedź ta ma szczególne znaczenie, bo biskupi Rzymu rzadko odnoszą się do sytuacji w Iranie.

Leon XIV postawi również na dyplomację podróży, także do krajów, gdzie jest wiele cierpienia. Już zadeklarował, że planuje dużo pielgrzymować. W planach ma wizyty na kilku kontynentach.

Z Watykanu Sylwia Wysocka

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
1 2 3 4 5 6 7
0°C Poniedziałek
dzień
1°C Poniedziałek
wieczór
0°C Wtorek
noc
0°C Wtorek
rano
wiecej »