Ojcowski dom

Marzy się czasem człowiekowi czarodziejska różdżka. Nawet wtedy, kiedy nie jest fanem magii.

Marzy się czasem człowiekowi czarodziejska różdżka. Nawet wtedy, kiedy nie jest fanem magii. Na przykład kiedy przygląda się miłośnikom patostreamów. Wiadomo, słowo patologia pochodzi od cierpienia, dosłownie oznacza naukę o cierpieniu, ale przecież można ten przydługi wyraz skrócić i  jest proste pato- do połączenia z różnymi rzeczownikami. Albo zmienić na swojsko brzmiącą  patolę. I tak siedzi sobie małolat w domowym ciepełku, śledząc z wypiekami na twarzy, co wyprawia patola albo jakiś spryciarz dobrze ją udający, jakiś spec od inscenizacji. „Wulgarne treści, poniżanie i głupota” – denerwują się dorośli. „Internetowa transmisja w czasie rzeczywistym, która zawiera treści wulgarne, obsceniczne i przemocowe” – chłodno definiuje patostreaming sztuczna inteligencja. 

Ech, różdżką skinąć i  czary – mary nagle ląduje taki nastoletni fan treści wulgarnych, obscenicznych i przemocowych na jakieś, załóżmy, dwa tygodnie wśród patologii prawdziwej. Na jawie czy też we śnie, ale bez możliwości przedterminowego zwolnienia, choćby błagał ze łzami w oczach. Zamiast obrazków za szybką smartfona  realne doznania z zapachem czyli smrodem włącznie. Byle jakie wyrko. Szyba w oknie zastąpiona kawałkiem dykty. Zimno, a podczas mrozów bardzo zimno. Z nastaniem zmroku pluskwy albo inne robactwo. Oberwać można za byle co albo i bez powodu. Czasem ktoś nożem albo innym narzędziem zagrozi. W środku nocy pobudka kopniakiem: „Ty, młody, leć po flaszkę.” Nie do sklepu, ma się rozumieć, w sklepach młodym nie sprzedają. Ktoś w sąsiednim pokoju jeszcze niedawno jęczał, teraz ścichł, a może już nie oddycha, ale w oparach alkoholu czy innych substancji jakoś nikt się tym nie przejmuje… 

Wróciłby biedny fan patostremów skruszony na łono rodziny czy – w wersji łagodniejszej - obudziłby się ze strasznego snu z westchnieniem ulgi, że to był tylko nocny koszmar. Wróciłby przekonany, że pewnych granic się jednak nie przekracza.  Wspomniałby panią z przedszkola, która pouczała, że nieładnie jest czynić drugiemu, co tobie niemiło. I księdza katechetę, który mówił o miłości bliźniego. Wróciłby nawrócony. Albo i nie. Dziwne to wprawdzie, ale życiowe doświadczenie podpowiada, że nie ma  takiego świńskiego koryta, przy którym nie można by się zadomowić. 

Co więc pozostaje? Ochroną jest - jak poucza przypowieść o synu marnotrawnym i miłosiernym Ojcu - utrwalony w pamięci obraz ojcowskiego domu. Prawdziwego ojcowskiego domu, o którym mówią słowa starej pieśni ze Śląska Cieszyńskiego czy jak kto woli – Ziemi Cieszyńskiej : „Ojcowski dom, to istny raj, dar Ojca niebieskiego i choćbyś przeszedł cały świat, nie znajdziesz piękniejszego.”

Pieśń, której melodia, wygrywana na jakimś niewielkim instrumencie przez Józefa Brodę, zwalczyła kiedyś w naszej grupie przedegzaminacyjny stres. Pieśń, która wcześniej - nucona  przez tatę czy ciocię – moją chrzestną -  budziła czasem we mnie opór. Bo czemu akurat ojcowski? Rodzinny powinno być, w końcu  równouprawnienie jest, a nie patriarchat jakiś. Ojcowski - myślę teraz, po latach przyglądania się światu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
10°C Piątek
noc
8°C Piątek
rano
16°C Piątek
dzień
17°C Piątek
wieczór
wiecej »