Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w trzech postanowieniach o zasięgnięciu opinii biegłego na temat telefonu komórkowego Justyny Moniuszko popełniła aż dwadzieścia błędów, które wykrył biegły - informuje "Nasz Dziennik".
Półtora roku po pobraniu sprzętu do badań w liście do rodziców stewardesy, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, funkcjonariusze ABW przyznali, że doszło do "oczywistej omyłki pisarskiej".
Według "Naszego Dziennika", nietrudno się domyślić, że liczne błędy w opisie telefonu i jego akcesoriów wykrył biegły. Zauważył, że dane z opisów sprzętu przesłanego mu przez ABW nie zgadzają się z tym, co sam ustalił, sprawdzając przekazany mu aparat. Biegły poinformował o tym ABW, która na tej podstawie dokonała 20 poprawek w 3 postanowieniach o zasięgnięciu opinii biegłego.
Wśród 20 "oczywistych omyłek" jest m.in. mylny zapis nr karty telefonu, nieprawidłowa pojemność karty pamięci, błędna informacja, że aparat przekazano wraz z baterią zasilającą. Większość pomyłek dotyczy wielokrotnego podawania nieprawidłowych numerów seryjnych i symboli aparatu, baterii czy innego oprzyrządowania.
Do zdarzenia doszło w między Piwniczną a Muszyną. Niektóre wagony wpadły do Popradu.
Obecnie nie jest jasne, który z tych obiektów stanowi bezpośrednie źródło zakażeń.
W ciągu ostatnich 50 lat z powodu eboli w Afryce zmarło w sumie ponad 15 tys. osób.
Bartosz Grodecki o ostatnich decyzjach prezydenta Zełenskiego.