W obliczu ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie biskup Charbel Merhi, ordynariusz maronitów mieszkających w Argentynie, wezwał do modlitwy w intencji Libanu.
W specjalnym liście napisał on, że „by osiągnąć pokój trzeba niekiedy przejść drogą krzyża. Pokój zmartwychwstania Jezusa przyszedł poprzez mękę i śmierć na krzyżu”. Bp Charbel Merhi podziękował za wszystkie oznaki solidarności z narodem libańskim. Wezwał też do modlitwy o pokój. „W swojej długiej historii Liban przeszedł przez chwile o wiele trudniejsze niż obecne, ale zawsze mógł pokonać wszystkie przejawy nienawiści i straszliwe prześladowania”, napisał w liście. „Dzisiaj mamy pewność, że także zdoła pokonać tę przemoc i osiągnie pokój, ponieważ Bóg umieścił go w tym regionie, aby był posłańcem pokoju według słów Jana Pawła II: Liban jest czymś więcej niż krajem, jest posłańcem pokoju i współżycia”. Maronici zaczęli przybywać do Argentyny ponad sto lat temu uciekając przed prześladowaniami imperium otomańskiego. Pierwsi misjonarze maroniccy przybyli tutaj 5 lipca 1901 r. Szacuje się, że w Argentynie żyje obecnie ok. 700 tys. maronitów.
"Sejm przypomina ich jako żywe postaci reprezentujące wolną Polskę".
Kraj pogrążony jest w kryzysie humanitarnym o oszałamiających rozmiarach.
Chiny pokazują w ten sposób, że Afryka jest dla nich ważnym partnerem.