Demokratyczna Republika Konga: Nadzieje i obawy

„SOS - Dzieci" - raport poświęcony tragicznej sytuacji najmłodszych w Demokratycznej Republice Konga 24 lipca opublikował UNICEF - Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom. Za tydzień mają się tam odbyć pierwsze od 40 lat wolne wybory.

Ze zbliżającymi się wyborami związana jest ogromna nadzieja na zmianę polityczną w kraju od ośmiu lat pogrążonego w jednej z najokrutniejszych wojen, nazywanej pierwszą afrykańską wojną światową. 4 mln ofiar, w tym połowa dzieci – to tragiczne żniwo konfliktu między kongijską armią i rebeliantami. Ludność cywilna narażona jest na akty barbarzyństwa tym bardziej, iż na terenie Konga nie funkcjonuje praktycznie żadna pomoc humanitarna ze względu na brak bezpieczeństwa. Co roku umiera w Kongu pół miliona dzieci poniżej 5. roku życia. Większość ludności nie ma dostępu do pitnej wody, do sanitariatów i pomocy medycznej. Szaleje przemoc. Masowe gwałty stosowane jako forma terroru przybrały, jak piszą autorzy raportu UNICEF-u, rozmiary epidemii. Ponadto w Kongu mobilizuje się masowo, jak w żadnym innym kraju na świecie, dzieci-żołnierzy. Wskutek wojny domowej połowa dzieci kongijskich nie chodzi do szkoły. Organizacja Narodów Zjednoczonych przeznaczyła rekordowo wysoką sumę, 420 mln dolarów, na pomoc w zorganizowaniu pierwszych od 40 lat wolnych wyborów w Kongu, w nadziei na przywrócenie tam pokoju i normalnego życia. Zachodzą jednak poważne obawy, czy pierwsze demokratyczne wybory w byłym Zairze będą takimi naprawdę. O fotel prezydencki ubiega się 33 kandydatów, a o 500 miejsc w parlamencie – ponad 9 tys. Jednak nie wszyscy kandydaci dysponują takimi samymi możliwościami prowadzenia kampanii wyborczej. Aktualnemu prezydentowi Josephowi Kabili zarzuca się, że wykorzystuje zajmowane stanowisko do zapewnienia sobie powtórnego wyboru. Wyborców jest ponad 25 milionów. Na listach zabrakło jednak ponad miliona nazwisk, za to wydrukowano 5 milionów nadliczbowych kartek wyborczych. Komisja wyborcza twierdzi, że spowodowane to zostało tylko problemami technicznymi, ale istnieje obawa, że planuje się fałszerstwa. Przy głosowaniu będzie 40 tys. obserwatorów miejscowych i półtora tysiąca zagranicznych. Jest to jednak za mało, by zapewnić pełną kontrolę. Zastrzeżenia te wysuwa nie tylko opozycja polityczna, ale również hierarchia kościelna. Katolicy stanowią ponad połowę 60-milionowej ludności Demokratycznej Republiki Konga. Episkopat już 20 lipca wyraził wątpliwość, czy zapowiedziane na 30 lipca wybory będą naprawdę wolne i demokratyczne. Wczoraj w kościołach stołecznej Kinszasy odczytano list miejscowego arcybiskupa, kard. Fredericka Etsou. Zaproponował on zbojkotowanie wyborów, jeśli zaistniałe nieprawidłowości nie zostaną w porę usunięte.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
21°C Sobota
wieczór
18°C Niedziela
noc
14°C Niedziela
rano
22°C Niedziela
dzień
wiecej »