Jezus zmartwychwstał i w Pekinie

Nad wejściem do pekińskiej katedry zawisły w Wielką Sobotę czerwone lampiony. Nieduża katedra z początku XX wieku pękała w szwach - tak swój artykuł o świąatch Wielkiej Nowy w pekinie rozpoczyna Gazeta Wyborcza.

W daszej cześci relacji z Pekinu czytamy: Szpaler ochotników w czarnych kurtkach z napisem "Pekińska Straż Kościelna" pilnuje, by nikt niepowołany nie dostał się do środka. Czerwony transparent na całą szerokość fasady kościoła pw. św. Józefa głosi "Chrystus zmartwychwstał - alleluja". Jednak do szóstej po południu drzwi katedry były zamknięte na głucho. Tak jest w Chinach i nikt się tu nie dziwi. W 14-milionowym Pekinie czynnych jest osiem kościołów katolickich. Katedra wschodnia to najbardziej znany z nich. Nabożeństwa odprawiane są w sobotę i niedzielę o 6.30 i 8 rano. W Boże Narodzenie i w Wielkanoc są dodatkowe msze. Przed szóstą placyk przed katedrą był już pełen młodych par. On we fraku, ona z długim welonem. Pozują fotografom. Pekińska katedra to modne tło, młodzi uważają, że jest stylowa, ale większości z nich religia nie interesuje. Jednak tego wieczoru są w katedrze setki, a może nawet tysiące wiernych. - Przychodzi coraz więcej młodych - mówi ksiądz, który prosi o zachowanie anonimowości. Tydzień przed Bożym Narodzeniem chętnych na pasterkę było tyle, że wprowadzono zapisy. Niektórych pcha ciekawość zachodniej religii. Przed komunią ksiądz zwraca się do nieochrzczonych z apelem, by do niej nie przystępowali. Ale obiecuje, że zostaną pobłogosławieni wraz z innymi. Przed katedrą chór w biało-czarnych komżach zapala świecie. Przy akompaniamencie elektrycznych organów próbuje się przebić przez gwar największej handlowej ulicy Pekinu Wangfujing, przy której mieści się kościół. Skromnej katedry nie chroni żaden mur, jest zewsząd dostępna. Z każdej strony napierają na nią jarzące się światłami hotele, restauracje i olimpijskie billboardy. Kilkanaście metrów dalej przy reflektorach pracują żurawie przy budowie centrum handlowego. Msza ciągnie się przez cztery godziny. Wierni śpiewają, wołają "Alleluja!" i klaszczą. Prawie wszyscy przystępują do komunii. W katedrze są młodzi i starsi. Ksiądz chrzci nowo narodzone dzieci i święci pokarmy. W pobliskiej katedrze południowej ksiądz błogosławi pokarmy zakupione w Wal-Mart, pakowane ciasteczka i chipsy. W czasie święcenia wierni podnoszą torby z zakupami jak najwyżej do góry. Święconki nikt nie przygotował, ale ksiądz ogłasza, że przed kościołem do rozdania jest pięć tysięcy jajek na twardo i tyle samo butelek wody święconej. Szybko znikają. Ilu jest naprawdę katolików w Chinach, nawet Watykan nie wie. Katedra przy Wangfujing podlega oficjalnemu Patriotycznemu Stowarzyszeniu Katolików Chińskich. Zostało ono utworzone pół wieku temu, by odciąć Kościół chiński od Rzymu. Ale dziś i Kościół oficjalny modli się za papieża. Obok niego istnieje Kościół podziemny, który nie chce iść na kompromis z rządem. Razem mogą liczyć nawet 14 mln wiernych. Boom ekonomiczny rozszerza swobody indywidualne, ale religii to nie dotyczy. Nadal obowiązują ścisłe obostrzenia. Czy można się spodziewać poprawy w związku z olimpiadą w 2008 r.? Kardynał Joseph Zen z Hongkongu jest pesymistą, bo uważa, że świat nie naciska w tej sprawie na Pekin. W ubiegłym roku stosunki Watykanu z Chinami pogorszyły się po wyświęceniu przez rząd trzech biskupów, na których Rzym nie dał zgody.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
17°C Piątek
dzień
17°C Piątek
wieczór
15°C Sobota
noc
14°C Sobota
rano
wiecej »