Życiński na zimno

Chodziło o to, żeby ktoś szukał i analizował materiały na zimno, konsekwentnie. Arcybiskup zaakceptował ten wybór, podkreślając, że ceni umiejętności archiwalne Gontarczyka - mówi "Gazecie Wyborczej" Andrzej Grajewski, historyk, politolog, redaktor "Gościa Niedzielnego".

Zdanie Andrzeja Grajewskiego na temat artykułu w "Gazecie Polskiej" i ewentualnych manipulacji arcybiskupa w celu usunięcia SB-eckich dokumentów jest już ogólnie znane po jego wywiadzie dla KAI. Gazeta Wyborcza poprosiła o wypowiedź na temat prowadzonych kilka lat temu badań dokumentów IPN i ich interpretacji. W wywiadzie czytamy m.in. - Dlaczego do współpracy przy badaniu dokumentów zaprosił Pan Piotra Gontarczyka, współautora obecnej książki? - pyta "Gazeta" - Uważam, że jest najlepszym w Polsce specjalistą, jeśli chodzi o badanie dokumentów organów bezpieczeństwa PRL, również tych najtrudniejszych, poza tym poglądy Gontarczyka na wiarygodność tych dokumentów i sprawę lustracji różnią się zasadniczo od poglądów arcybiskupa, a nawet moich. - wyjaśnia historyk - Ponadto "Gontarczyk nie miał wobec [arcybiskupa] żadnej empatii. Chodziło więc o to, żeby ktoś szukał i analizował materiały na zimno, konsekwentnie. Arcybiskup zaakceptował ten wybór." "- Co ustaliliście z Gontarczykiem podczas badań materiałów dotyczących Życińskiego? - Ściślej mówiąc, ustalił Gontarczyk, gdyż to on robił kwerendę. Z zachowanej karty ewidencji wynika, że arcybiskup został zarejestrowany jako TW "Filozof". Nie był to werbunek fikcyjny. Oni go naprawdę zarejestrowali, choć on mógł o tym nie wiedzieć. " To ustalenie podaje w swojej książce Sławomir Cenckiewicz, nie ukrywając, że to reakcja na krytyczne uwagi arcybiskupa pod adresem jego książki. - komentuje dalej Andrzej Grajewski, odmawia jednak interpretowania tych zdań w kategoriach zemsty: - To raczej wskazanie, że ci, którzy go krytykują, sami nie mają czystego sumienia. W przypadku Życińskiego to nie jest właściwa teza, bo zwykle ci, którzy mają coś na sumieniu, siedzą cicho. A Życiński, przeciwnie, zawsze głośno wypowiadał swoje zdanie." - mówi. Mówienie, że biskup jest przeciwnikiem lustracji, nie jest prawdą. - dodaje - Przypomnę, że to on napisał wstęp do mojej książki "Kompleks Judasza", w którym uznał lustrację za problem, z którym polski Kościół będzie się musiał zmierzyć. Podkreślał konieczność lustracji, ale zawsze pytał, jak to robić. Różnimy się w podejściu do dokumentów. Arcybiskup kwestionuje ich wiarygodność, ja nie. Ale gdy przestrzega przed wyciąganiem pochopnych wniosków i oskarżeniami, już się z nim zgadzam. - uzupełnia historyk. - Udało wam się ustalić, gdzie Życiński spotykał się z oficerami? - docieka "Gazeta". - Tak, są materiały dotyczące lokalu Wanda na ul. Józefitów w Krakowie. To było mieszkanie prywatne, ale arcybiskup mi mówił, że był przekonany, iż to biuro należące do urzędu paszportowego. Mógł tak myśleć, bo naprzeciwko rzeczywiście było biuro paszportowe, a w sąsiedztwie mieszkania pracowali jacyś urzędnicy. Tam właśnie wezwano arcybiskupa, by oddać mu manuskrypt [skonfiskowany przy rewizji osobistej, gdy wracał z Londynu - przyp.]. - Czyli arcybiskup myślał, że spotyka się z urzędnikami, a spotykał się z esbekami? - Tego dokładnie nie wiem, ale myślę, że mógł mieć świadomość, że rozmawia z funkcjonariuszami SB. Nigdy nie ukrywał, że rozmawiał o paszporcie z różnymi ludźmi. Wiem jedno - jakieś kontakty były, jakie - nie mam pojęcia. Spotkania były rejestrowane, ale poza wiedzą arcybiskupa. On nie miał wpływu na swoją rejestrację ani na zniszczenie dokumentów. Przy braku dokumentów każdy może tę sytuację interpretować po swojemu." Ważne jest to - dodaje historyk - że esbecy z IV Departamentu nigdy nie przekazali sprawy Życińskiego towarzyszom z wywiadu PRL. Gdyby był prawdziwym, cennym agentem, na pewno by to zrobili. On już wtedy cieszył się sławą wybitnego uczonego, z kontaktami na całym świecie. Mógłby im się bardzo przydać za granicą. Ale nie mogli go wykorzystać, bo nie był przygotowanym agentem. - Zrobiliście kwerendę, swoje ustalenia przekazaliście komisji kościelnej. I co? - kończy wywiad "Gazeta" - Nie mam pojęcia. Komisja nie ogłosiła wyników prac, choć moim zdaniem powinna to zrobić. W tej sytuacji najlepiej byłoby, żebyśmy z Gontarczykiem wrócili do badań i opracowali wszystkie materiały dotyczące TW "Filozof".

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
12°C Poniedziałek
noc
11°C Poniedziałek
rano
13°C Poniedziałek
dzień
13°C Poniedziałek
wieczór
wiecej »