Uczestnicy oazy III stopnia z Katowic ewangelizowali mieszkańców Krakowa.
– 15 dni, które spędziliśmy na oazie w Krakowie, były pełne wrażeń i modlitwy. Odwiedziliśmy chyba każdy z kościołów w centrum miasta, byliśmy też w Łagiewnikach, na Wawelu, w Tyńcu, Kalwarii Zebrzydowskiej. Poznawaliśmy kulturę, sztukę, architekturę, ale też zbliżaliśmy się do Boga. Tak jak rok temu, i teraz wszystkim, co stąd wywozimy w sercach, chcieliśmy się podzielić z mieszkańcami Krakowa – mówi ks. Jarosław Ogrodniczak, moderator oazowego turnusu.
Rok temu, w początkowym zamyśle, oazowicze chcieli tylko zaśpiewać kilka pieśni na Rynku po jednej z Mszy św. w kościele Mariackim. Ostatecznie postanowili jednak zrobić coś więcej, a pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.
– Chcemy pokazać, czym może się skończyć życie bez Boga, i dlaczego w naszym życiu Bóg jest „number one”. Chcemy też dzielić się tym, co robimy i jak się bawimy, zapraszając do tej zabawy Boga. Może wśród osób, które zatrzymały się, żeby zobaczyć, co się dzieje, są też ludzie niewierzący, a w ich sercach zasiane zostało ziarno Słowa? – zastanawia się Adrian, jeden z uczestników oazowego turnusu.
Podczas ewangelizacji Krakowa w sobotni wieczór nie zabrakło więc wspólnego, radosnego śpiewu, modlitwy, poruszających pantomim i świadectwa.
– Pochodzę z katolickiej rodziny, Bóg od dzieciństwa był obecny w moim życiu, ale nagle coś zaczęło się plątać. Zacząłem nadużywać alkoholu, mocno imprezować. Z czasem cotygodniowe imprezy stały się ważniejsze od Boga i niedzielnej Mszy. Piłem tak dużo, że z imprez wynosili mnie koledzy, a ja nie pamiętałem, co się działo. W głębi serca zastanawiałem się jednak, jaki jest sens mojego życia – opowiadał Piotrek. W końcu Bóg zaczął się o niego upominać, a posłużył się… dziewczyną i rekolekcjami, na które (przypadkiem) trafił Piotr. – W tym momencie zaczął się czas mojego powrotu do Kościoła. Nagle zacząłem się radykalnie angażować w religijne inicjatywy. I tak zostało. Teraz mogę powiedzieć, że choć na imprezy nadal chodzę, to wychodzę z nich sam, bo już wiem, co jest dobre, a co złe, i że trzeba mieć umiar. Nadal szukam sensu i dokonuję różnych wyborów, ale tego najważniejszego wyboru, którym jest Bóg, dokonałem już jakiś czas temu – przekonywał oazowicz.
Publiczność, której u wylotu ulicy św. Jana nie brakowało, z dużym wzruszeniem przyjęła też pantomimę „Love Story”, opowiadającą o trudnej miłości. Wszystko zaczyna się w niej od sielanki: jest on i ona, wielkie uczucie, zaręczyny, ślub… Nagle ona poznaje kogoś innego, a potem jeszcze kolejnego mężczyznę. Zdrada wychodzi jednak na jaw. Zrozpaczona kobieta zaczyna rozumieć swój grzech i odrzuca kochanków, a pogrążony w bólu mąż pocieszenia szuka, czytając Pismo Święte. Znajduje w nim odpowiedź na wszystkie swoje wątpliwości – Pan mówi, by raz jeszcze pokochał swą żonę i przebaczył jej zdradę.
– To „Love Story” jest opowieścią o każdym z nas i o wiernej miłości Boga, który kazał mężczyźnie raz jeszcze pokochać kobietę, która złamała wierność małżeńską. Prorok Ozeasz nie rozumiał, dlaczego ma ją ponownie poślubić, ale Bóg mu to wyjaśnił. Każdemu z nas zdarza się być niewiernym – łamiemy przysięgi, zasady, także te, które sami ustanawiamy, i szukamy potem ratunku. A Bóg mówi, że Jego miłość jest wierna i cokolwiek zrobimy, On nie przestanie nas kochać. I choć czasem sami nie potrafimy sobie przebaczyć tego, co zrobiliśmy, to Bóg przypomina, że Ktoś już za te nasze winy zapłacił i są one nam darowane – przekonywał ks. Jarosław, zachęcając wszystkich zebranych na Rynku do zawierzenia swego życia Jezusowi.
Choć okoliczności były co najmniej oryginalne: w ogólnym zgiełku zewsząd dochodził zapach różnych potraw, dym z grilla, a dźwięki gitary ulicznego grajka próbowały wszystko zagłuszyć, to sposób na to był prosty. Każdy, kto tego chciał, mógł – z ręką na sercu – powtarzać za ks. Ogrodniczakiem słowa modlitwy zawierzenia i prosić Boga, by od tej pory wszedł w jego życie, rządził nim, przebaczył grzechy i przemienił zło w dobro. Chętnych nie brakowało…
A potem uczestnicy oazy wyśpiewali, co sił w gardłach, i wytańczyli (zapraszając do tańca także chętnych widzów) słowa: „Tak, tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Ty wszystko wiesz!”.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Krajewski: podpisano rozporządzenie o zakazie importu żywności z niedozwolonymi pestycydami spoza UE
Tak zdaje się uważać wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią
Zdecydowała o tym KE pomimo zaskarżenia umowy przez PE do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polacy po 65. roku życia spędzają mniej lat w dobrym zdrowiu niż przeciętny mieszkaniec UE.