Duchowy reset

Spróbowali, zobaczyli, że działa i teraz wracają jak bumerang. Świeccy, którzy zamykają się w klasztorach, nie robią wbrew pozorom nic radykalnego. Wykorzystują sprawdzone narzędzia dostępne w Kościele od wieków.

Gdy modelka Ania Golędzinowska postanowiła po swoim nawróceniu spędzić trochę czasu w klasztorze, znajomi pewnie myśleli, że zwariowała. Miała przecież sławę i pieniądze. Ania wiedziała jednak, że po tym, jak postanowiła iść zdecydowanie za Jezusem, potrzebuje czasu, żeby poskładać wszystko na nowo. Czasu na reset.

Oryginalna ładowarka

Na początku wcale nie było łatwo. Przyzwyczajona do pani sprzątaczki, prywatnych samolotów i jedzenia w restauracji 3 razy dziennie, teraz musiała dostosować się do rytmu dnia, w którym był punkt „Sprzątanie i zmywanie naczyń”. Do tego poranne wstawanie – pierwsza modlitwa o 6 rano, potem kolejna w południe, następna po południu i jeszcze na dokładkę wieczorem. Plus 4 Różańce dziennie. Prawdziwy maraton. W ciągu 3 lat (2 lata w Medjugorie, rok we Włoszech) Ania prowadziła życie, które w zasadzie niewiele różniło się od tego, jakie prowadzą siostry zakonne.

– To był najpiękniejszy czas w całym moim życiu – mówi Ania. – Zostawiłam wszystko to, co było materialne i nie dawało mi szczęścia, aby nie mieć nic, ale być szczęśliwa. Wyleczyłam moją duszę. Mogłam zajrzeć w głąb siebie, zatrzymać się, poznać Jezusa, Matkę Boską, wszystkie historie z Biblii. W normalnym życiu nie miałabym takiej możliwości. Świat pędzi, a my razem z nim. Mamy swoje obowiązki: pracę, szkołę, dzieci. Nigdy nie będziemy mieli okazji, żeby tak naprawdę się zatrzymać. Ja taką okazję wtedy dostałam. Codziennie rozmawiałam z Bogiem i ze świętymi poprzez modlitwę. To było jak rozmowa z sąsiadem. Ten pobyt zmienił całe moje życie!

Dzięki modlitwie Ania zdała sobie sprawę, że nie jest sama na ziemi. Że istnieje inny niewidzialny świat, z którym przez modlitwę można się połączyć. – Przez 3 lata żyłam bez niczego, a jednak miałam wszystko. Gdy coś było mi potrzebne, to prosiłam o to Boga za wstawiennictwem świętych, a następnego dnia dostawałam to. Zobaczyłam wtedy, że można prosić Boga o wszystko. Największym darem, jaki otrzymałam, był jednak pokój serca oraz wiara i mąż. Tego nie można kupić za żadne pieniądze.

Pokój serca był tak namacalny, że gdy Ania, dzwoniąc z klasztoru do znajomych, mówiła o sile przebaczenia i miłości Boga, oni pytali wprost: „Ania, co oni ci tam dają do palenia?”. – Ciszę, sakramenty, spokój plus odpowiedzi na wszystkie pytania, które przychodziły po modlitwie. Kto nie doświadczył, nie zrozumie. Miałam kiedyś nauczycielkę w szkole teatralnej, która namawiała nas do uprawiania jogi. Tak naprawdę nigdy mi to nic nie dało – wspomina Ania. – Wielu ludzi szuka potencjału swoich możliwości w jodze i innych praktykach, ale traci swoją duszę. Ona cierpi, ponieważ jest stworzona przez Boga. To On jest tą oryginalną ładowarką. Możemy próbować naładować się innymi sposobami, ale nie zaznamy pokoju i pełni, póki nie znajdziemy tego prawdziwego źródła energii, jakim jest Bóg. Nie ma lepszego miejsca na wyciszenie niż klasztor, gdzie jest dużo modlitwy.

Cisza przed działaniem

Matka Teresa. Założycielka zgromadzenia, które nie generowało żadnego dochodu, a zajmowało się 53 tys. trędowatych. W czym tkwiła jej siła? W napisanej wspólnie z bratem Rogerem książce „Modlitwa. Źródło współczującej miłości” pisze, że aby nasze działanie było produktywne, potrzeba kontemplacji. Gdy osiągnie ona pewien stopień intensywności, będzie rozlewać część swojej „nadwyżki” na nasze działanie.

Michał Kondrat. Producent i dystrybutor filmowy, reżyser filmu „Jak pokonać Szatana” oraz absolwent Podyplomowych Studiów Kierownictwa Duchowego. Dziś nie wyobraża sobie, że mógłby przynajmniej 2 razy w roku nie pojechać gdzieś na kilka dni wyciszenia. Wszystko zaczęło się 12 lat temu w klasztorze karmelitów bosych w Czernej, gdzie brał udział w indywidualnych tygodniowych rekolekcjach ignacjańskich. Na samym początku było mu ciężko dostosować się do tempa życia braci i wyłączyć komórkę.

– Dzień zaczynałem o 5 rano spacerem po okolicznych wzgórzach, podczas którego odmawiałem Różaniec. To był totalny kontrast w zestawieniu z moim standardowym porankiem w tamtym czasie, gdzie zwykle panował pośpiech, a głowa była zajęta planowaniem przyziemnych spraw – mówi Michał. – Kilka dni wyciszenia pozwoliło mi zrozumieć, że ciało dąży do czego innego niż duch. Odosobnienie, post, modlitwa i porządek dnia pomagają w przezwyciężaniu złych skłonności, takich jak pożądliwość ciała, lenistwo czy brak pokory. Każdy z nas musi się z nimi zmierzyć w większym lub mniejszym stopniu.

Po powrocie jego znajomi zauważyli, że jest bardziej spokojny i opanowany. On sam zwrócił uwagę, że decyzje, które podejmuje, zaczęły przynosić więcej dobrych owoców. Było więc czymś oczywistym, że nie skończy się na jednorazowym pobycie. – Kiedy wracam z takiego tygodniowego wyciszenia, mam znacznie więcej sił do prowadzenia aktywnego życia i łatwiej rozeznaję, czy dana decyzja, którą akurat chcę podjąć, jest zgodna z wolą Pana Boga. To tak jakby mój wewnętrzny GPS stawał się bardziej precyzyjny – mówi Michał.

Czy to zasługa ciszy, która obowiązuje w wielu klasztorach? Nie jest to przecież milczenie dla pustego milczenia.

– Nie da się słuchać bez zamilknięcia. Otwieramy się na Innego, który zawsze mówi i czyni to poprzez ciszę – mówi s. Ewa, urszulanka, która na co dzień pomaga braciom w wiosce Taizé. Tak jak dziecko uspokaja się, dostrajając do rytmu bicia serca mamy, tak i my dostrajamy się do Boga, gdy Go słuchamy.

Ceglany i oszczędny w wystroju kościół Wspólnot Jerozolimskich w Warszawie. Trwa modlitwa, czytaj: poruszające śpiewy plus cisza. Choć od Trasy Łazienkowskiej oddzielają nas solidne mury, to jednak słychać, że miasto intensywnie żyje. W kościele kilkanaście osób, które razem z zakonnikami regularnie „tracą czas”.

Gdy rozmawiam z Kasią, jedną z postulantek, podkreśla, że Pan Bóg chce mówić do nas i cały czas to robi. – Mieszkając w tętniących życiem miastach, mamy jednak tak wiele myśli w głowie, że nawet przychodząc do kościoła, często nie jesteśmy w stanie Go usłyszeć. Im więcej dzieje się w naszym życiu, tym bardziej potrzebujemy czasu na wyciszenie się – mówi. „Miasto zużywa, ty masz trwać. Znajdź swój rytm”. Cytat z Księgi Życia Jeruzalem, reguły Wspólnot Jerozolimskich. Rytm, w którym jest czas na ciszę.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
5°C Środa
rano
11°C Środa
dzień
13°C Środa
wieczór
10°C Czwartek
noc
wiecej »