Prezydent wszystkich rednecków

– Boję się, że ktoś zabije prezydenta Trumpa – całkiem poważnie mówi ks. William Safranek z Omaha.

Gdy Donald Trump został wybrany na prezydenta USA, lewica uznała, że to koniec świata. Glob obiegły obrazki rozhisteryzowanych demonstrantów, choćby na ulicach Nowego Jorku. Jednak Stany Zjednoczone to dużo więcej niż Manhattan. A wyborcy to nie tylko liberalni bogacze z kalifornijskiego Beverly Hills, lewicowi komentatorzy CNN czy profesorowie Harvardu. To także amerykańska prowincja, tradycyjnie skupiona na rodzinie i ciężkiej pracy.

O opinię na temat prezydenta Trumpa spytałem mieszkańców stanu Nebraska. To kawał prerii o wymiarach mniej więcej 500 x 300 km. Leży w geograficznym środku USA. Jest częścią Wielkich Równin. Ciągną się one tysiącami kilometrów. Od Kanady na północy po Teksas na południu. Od Kordylierów na zachodzie po jezioro Michigan na wschodzie. Dawniej była to bezbrzeżna łąka ze stadami bizonów. Dziś tych wielkich zwierząt już nie ma, a Nebraskę – prócz trawy – porastają kukurydza i soja. Największym skupiskiem ludzkim jest Omaha. 450 tys. mieszkańców w samym mieście plus drugie tyle na terenach przyległych. W Polsce byłoby to dużo. W rankingu najludniejszych miast USA Omaha zajmuje miejsce w piątej dziesiątce.

Wszystko przez te czerwone karki

Możesz być nawet lekarzem czy prawnikiem, ale jeśli jesteś z Nebraski czy innego prowincjonalnego stanu, to dla myślących stereotypami zlewicowanych mieszkańców Kalifornii czy Wschodniego Wybrzeża jesteś „czerwonym karkiem” (redneck). To pogardliwe określenie. Znaczy tyle co „wsiok” albo „burak”. Redneck to konserwatysta, rasista, miłośnik piwa i broni, jeżdżący starym pick-upem. Niewykształcony, zacofany. Redneck to epitet, którym ci „światli” z właściwą sobie tolerancją obrzucają mieszkańców ciemnogrodu. Dosłownie oznacza osobę o karku spalonym słońcem przy pracy w polu. W XIX i XX w. tym samym mianem mieszkańcy północnej Anglii określali rzymskich katolików. – Kalifornijczycy patrzyli na mnie z politowaniem. Uważali, że skoro jestem z Nebraski, to muszę być z tego powodu nieszczęśliwa. A jestem tu bardzo szczęśliwa – mówi pielęgniarka Jeanne Cook.

– Ja akurat pochodzę z Los Angeles. Ale z przedmieść – zastrzega się z uśmiechem John Huthmacher, dziennikarz „Hastings Tribune” – pisma wydawanego w 25-tysięcznym mieście na południu Nebraski. – Mój brat mówi, że gdyby mieszkał w Nebrasce, to może wierzyłby w chemtrails (teorię spiskową, związaną ze smugami pozostającymi na niebie po odrzutowcach). Ale nie wierzy, bo mieszka w Kalifornii – śmieje się John.

To właśnie rednecków oświecona Ameryka wini za wybór Donalda Trumpa.

Błazen

Co Nebraska sądzi o Donaldzie Trumpie? W wyborach jej obywatele głosowali na kandydata republikanów. Zresztą – jak zwykle. – Ameryka potrzebowała kogoś takiego. On o nią dba. Chce powrotu do wartości, które sprawiły, że ten kraj dobrze prosperował – mówi Julian Piątek. To Polak mieszkający od 30 lat w USA. Wyraźnie nawiązuje do wyborczego hasła Trumpa: „Make America great again” (Uczyńmy Amerykę znów wielką). Slogan ten pochodzi z kampanii Ronalda Reagana z 1980 r. Ale dzięki Trumpowi ponownie pojawił się w amerykańskiej polityce. – Może to za mocno powiedziane, ale sądzę, że za rządów demokratów Stany pogrążały się w bagnie. Gdyby republikanie przegrali, byłby to początek końca Ameryki – uważa Piątek, właściciel dobrze prosperującej firmy, sprzedającej i montującej wykładziny dywanowe.

Oczywiście można się też spotkać w Nebrasce z opiniami idącymi w całkowicie przeciwnym kierunku. Na przykład młody prawnik, słysząc, że syn Trumpa Donald Jr nazwał ojca „miliarderem z klasy robotniczej” (blue collar billionaire), parsknął tylko śmiechem. A Robert Nawojski, polonijny przedsiębiorca z branży budowlanej, zrecenzował prezydenta krótko: – To błazen.

Kto nie cierpi Trumpa?

– Młodzi. Na internetowym forum naszej gazety dominuje hejt pod jego adresem – zauważa John Huthmacher.

– Współczuję mojemu krajowi. Musiał wybierać między aroganckim Donaldem Trumpem a reprezentującą antywartości Hillary Clinton. Społeczeństwo jest bardzo podzielone. Boję się, że ktoś zabije prezydenta – zupełnie poważnie mówi ks. William Safranek, proboszcz parafii św. Brygidy w Omaha (Choć jego nazwisko mogłoby sugerować polskie pochodzenie, rodzina ks. Safranka wywodzi się z Czech).

Jego zdaniem dużo lepszym przywódcą byłby obecny wiceprezydent Michael Pence. – Byłby świetny, bo jest normalny – ocenia ks. Safranek. (Dodajmy, że wiceprezydent USA prawie automatycznie zostaje głową państwa, kiedy prezydent umiera albo z innego powodu nie może dokończyć swej kadencji).

Gość nie z mojej bajki, ale…

Większość moich rozmówców z Nebraski zajmuje postawę typu: „Trump – tak, ale…”.

– To nie jest gość, którego chciałbym widzieć u siebie w domu na niedzielnym obiedzie – przyznaje Robert Sullivan, adwokat, katolicki apologeta prowadzący na YouTubie wideobloga Friday Afternoon Catholic. – To, jaki jest i jakie miał doświadczenia, wcale nie wskazywało na to, że będzie podejmował dobre decyzje. Ale tak właśnie się dzieje – z pewną dozą zaskoczenia przyznaje Sullivan.

Minusy Trumpa są ogólnie znane: jest arogancki i – mówiąc oględnie – nie najlepiej się prowadził.

Jakie są jego silne strony? Pierwsza i dla wielu najważniejsza: nie jest Hillary Clinton. Nie jest przedstawicielem znienawidzonego przez szarych obywateli politycznego establishmentu. – Jest biznesmenem, nie politykiem. Politycy są skorumpowani – uważa Jeanne Cook.

Trump nie jest też Obamą. Niedawny mesjasz amerykańskiej lewicy podpadł wyborcom – a przynajmniej ich części – łamiąc niepisaną zasadę amerykańskiej polityki. Nakazuje ona prezydentom powstrzymywanie się od jawnej krytyki poprzedników. Tymczasem Obama ostro krytykował George’a W. Busha.

8 tys. dolarów więcej

Trump chciał obalenia forsowanej przez demokratów reformy ubezpieczeń zdrowotnych (Obamacare). Nie udało mu się to z powodu sprzeciwu Kongresu, w tym deputowanych republikańskich. Częściowo jednak odwrócił skutki reformy. Dlaczego Amerykanie przeciw niej protestowali? Między innymi dlatego, że łamała wolność sumienia. Zmuszała przedsiębiorców, by wykupywali dla swych pracowników pakiety usług medycznych, obejmujące także aborcję, sterylizację i antykoncepcję. Ponadto rozciągnięcie ubezpieczeń na szersze masy społeczne (w tym na ludzi postrzeganych jako „nieroby”) odbyło się kosztem podwyższenia składek. – Program ubezpieczenia zdrowotnego dla mojej rodziny podrożał o 8 tys. dolarów w skali roku. To dużo pieniędzy – zżyma się Robert, inżynier hydrotechnik z Omaha.

Decyzją administracji Trumpa armia nie płaci już za operacje „zmiany płci” u żołnierzy. Za nieobowiązujące uznane zostało także zalecenie rządu Obamy, by szkoły zapewniały transseksualnym uczniom dostęp do toalet męskich czy damskich wedle ich uznania. Kontrowersyjny miliarder desygnował na wysokie stanowiska w rządzie obrońców życia. Jednym z nich jest także jego nominat w Sądzie Najwyższym, sędzia Neil Gorsuch. – Giełdy zareagowały na politykę Trumpa pozytywnie, wzrostami – dodaje John Huthmacher.

Niektórzy wyborcy z Nebraski uważają też, że nowa administracja bardziej dba o prowincję. Tymczasem dla rządu Obamy bardziej liczyły się popierające go stany wschodniego i zachodniego wybrzeża.

Trump a religia

Osobną kwestią jest stosunek prezydenta do religii oraz stosunek różnych wyznań chrześcijańskich do Trumpa. Katoliccy biskupi zachowują wobec niego pewną rezerwę. Tymczasem liderzy popularnych w USA wspólnot ewangelikalnych jednoznacznie go poparli. Niejako w odpowiedzi prezydent zniósł pochodzącą jeszcze z 1954 r. tzw. poprawkę Johnsona, która zabraniała instytucjom religijnym otwartego angażowania się w politykę i popierania kandydatów w wyborach pod groźbą cofnięcia podatkowych ulg i zwolnień. Wśród prawicowych, ale libertariańsko nastawionych wyborców można się spotkać z poglądem, że kurs demokratów był zbyt antyreligijny, a kurs Trumpa jest zbyt proreligijny.

Podsumowując, można stwierdzić, że większość wyborców w Nebrasce popiera Trumpa, ale niekoniecznie go lubi. – Przez osiem lat rządów demokratów można było przygotować lepszego kandydata. Tak się nie stało i mam o to pretensję do republikanów – stwierdził jeden z moich rozmówców.

W wyborach decydują jednak głosy, a nie uczucia.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
28°C Wtorek
noc
22°C Wtorek
rano
28°C Wtorek
dzień
29°C Wtorek
wieczór
wiecej »