Lodołamacze

Zakup Grenlandii byłby jedną z najlepszych, obok zakupu Alaski, strategicznych inwestycji Stanów Zjednoczonych. Czy Dania ugnie się kiedyś i sprzeda Amerykanom największą wyspę świata?

Spóźniony wyścig

I tak naprawdę w tym kluczu należy przede wszystkim czytać pomysł Trumpa, by USA kupiły wyspę od Duńczyków. Drugorzędną sprawą w tym momencie jest i deklarowana niechęć władz w Kopenhadze do takiej transakcji, i przeszkoda prawna, czyli wymóg przeprowadzenia referendum wśród mieszkańców wyspy, czy na taki zakup w ogóle wyraziliby zgodę.

To wszystko jest kwestią prowadzonych umiejętnie negocjacji, rozłożonych być może na lata, w tym także przekonywania Grenlandczyków. I zapewne USA będą jeszcze nad tym pracowały, a do wizyty Trumpa w Danii i tak prędzej czy później dojdzie. Skupmy się jednak nie na tym, do czego całą sprawę próbowały sprowadzić światowe agencje, zatrzymujące się często na powierzchni problemu. A istotą sprawy jest właśnie jeden z najbardziej newralgicznych obszarów w dzisiejszej rywalizacji mocarstw, czyli obszar Arktyki i okolice.

Dwa lata temu brytyjski think tank The Henry Jackson Society opublikował raport dotyczący Arktyki, z którego jasno wynika, że od 2014 roku Rosja tak wyraźnie zwiększyła swoją obecność militarną w tym rejonie, że rywale (głównie Chiny i USA) praktycznie nie mają się z czym równać. Rosja nie tylko utworzyła tam stały region wojskowy, nie tylko zintensyfikowała szkolenie żołnierzy i stworzyła nowe arktyczne brygady, ale również zbudowała całkowicie nową flotę lodołamaczy, a także ponownie otworzyła bazy wojskowe z okresu zimnej wojny i umieściła radar, który ma ostrzegać ją przed uderzeniami rakietowymi. Jeśli w tym kontekście spojrzymy na „kaprys” Trumpa, stanie się oczywiste, że Amerykanie mają powody, by przejąć pełną kontrolę nad Grenlandią.

Lodowa doktryna

Według danych amerykańskiej agencji naukowo-badawczej United States Geological Survey dno Oceanu Arktycznego może kryć w sobie co najmniej 100 miliardów baryłek ropy naftowej i grubo ponad 1,5 biliona metrów sześciennych gazu ziemnego. To oczywiście musi pobudzić wyobraźnię nawet najmniej wytrawnych strategów. Nie bez powodu w sierpniu 2014 r. Władimir Putin zadeklarował „zwrócenie większej uwagi na kwestie rozwoju Arktyki i wzmocnienia tam rosyjskiej pozycji”. Cztery miesiące później Rosja przyjęła nową doktrynę wojskową, w której po raz pierwszy za jedno z „głównych zadań Sił Zbrojnych, innych żołnierzy i organów w czasie pokoju” uznano „ochronę narodowych interesów Federacji Rosyjskiej w regionie arktycznym”. Dodajmy, że w tej samej nowej doktrynie stwierdzono, iż NATO stanowi główne zagrożenie dla Rosji.

A kraje natowskie też prowadzą swoje działania w obszarze arktycznym, choć pozostają daleko w tyle za Rosją. Amerykanie są zatem świadomi tego, że pewne sprawy są już nie do nadrobienia, by dogonić Rosjan w tym regionie, dlatego zakup Grenlandii miałby być spektakularnym sposobem na pokonanie za jednym zamachem kilku etapów koniecznych do przejęcia dominacji w obszarze Arktyki.

Nauczka z Alaski

Moskwa zapewne nie będzie chciała powtórzyć błędu, jakim z dzisiejszego punktu widzenia była sprzedaż przez Rosję Alaski Amerykanom – praktycznie za bezcen. Z pewnością więc na Kremlu z radością przyjęto deklarację Danii, że Grenlandia nie jest na sprzedaż. Po drugie zaś, gdyby kiedyś jednak doszło do negocjacji z Kopenhagą i równocześnie kampanii wśród Grenlandczyków, by taką sprzedaż poparli w referendum, Rosja zrobi wszystko, by przekonać i Danię, i mieszkańców wyspy do porzucenia takich pomysłów. Musiałaby jednak zmierzyć się z propagandą, jaką równocześnie serwowałaby strona amerykańska. A ta mogłaby na przykład emitować filmy pokazujące, jak dostatnio pod jedną amerykańską flagą żyje się mieszkańcom Alaski, stanu, który okazał się krainą zasobną w bogactwa naturalne o wartości wielokrotnie przekraczającej kwotę zapłaconą carskiej Rosji. To dlatego dzisiaj w Moskwie mają czego żałować: władca Imperium Rosyjskiego nie miał pojęcia, że Alaska to jedna wielka żyła złota, uranu, ropy naftowej, gazu ziemnego i innych surowców. Za to dzisiejszy władca Kremla i jego otoczenie doskonale wiedzą, jakie bogactwa kryje Grenlandia i cały obszar Arktyki. Wiedzą o tym także Chińczycy, dla których zakup Grenlandii przez USA byłby również wielkim ciosem. Gdy się na to popatrzy z takiej perspektywy, to pomysł Donalda Trumpa przestaje już chyba wywoływać ironiczny uśmieszek, prawda?•

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • spe
    06.10.2019 10:33
    To, że zakup Grenlandii przez USA, byłby dla tego kraju korzystny, to chyba oczywiste. Tylko czemu sprzedaż Grenlandii miałaby być korzystna dla Danii? Dlaczego Dania miałaby się pozbywać tych korzyści, jak kiedyś Rosja z Alaski? Jeśli więc pisze Autor o "ugięciu się" Danii, to w tym leży cała prawda o taki "biznesie". Czy chciałby Autor sprzedać np. część swojego mieszkania, bo ktoś zapukał do jego drzwi i powiedział, że chce kupić jeden z pokoi?
  • seitz
    06.10.2019 12:26
    Oto kilka różnic.
    USA kupuje terytoria. Rosja podbija terytoria.
    USA przelewa pieniądze. Rosja przelewa krew.
    USA walczy o ludzi. Rosja walczy przeciw ludziom.
    USA zaprowadza demokrację. Rosja zaprowadza tyranię i dyktaturę.
    USA wprowadza dobrobyt. Rosja wprowadza biedę.
    USA zwiększa swoje terytoria od setek lat poprzez legalne zakupy. Rosja przez podbój.
    Żeby zaludnić Syberię, Rosja jeszcze w tym wieku wysyłała tam niewolników z Europy. W XX wieku.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
1 2 3 4 5 6 7
12°C Środa
dzień
13°C Środa
wieczór
11°C Czwartek
noc
9°C Czwartek
rano
wiecej »