Mikrokosmos

Nie mogliśmy lepiej trafić. „Święty, Święty, Święty!” - rozbrzmiewa przy pierwszym ołtarzu. Šventas, Šventas, Šventas - odpowiada echem ołtarz trzeci. W tym miasteczku Maryja opowie ci o tajemnicy Trójcy i poczęstuje sękaczem, blinami, kartaczami i czenakami, które popijesz kwasem chlebowym.

A wie pani, że pojutrze mają granicę w Ogrodnikach otworzyć? – dwie kobieciny w maseczkach rozmawiają pod smaczną reklamą przy ulicy Wileńskiej: „Ziemniaczana promocja. Kartacze odsmażane, babka, bliny litewskie”. Mniam!

Ale spiekota. Będzie burza jak nic! – ludzie pod bazyliką spoglądają w niebo. Dzwon wybija przepiękną melodię. Za białym murem na plebanii chór ćwiczy przed procesją Bożego Ciała. Jestem pod wrażeniem czystego śpiewu. Za chwilę rozpocznie się suma. Kościół nabity. Pierwsze czytanie po polsku, drugie po litewsku. Ewangelia odwrotnie: najpierw w języku naszych wschodnich sąsiadów. Słowo klucz? Chleb, duona.

Byłem tu kilkadziesiąt razy. Jak magnes przyciąga mnie historyczna wielokulturowość tego miejsca, które ukryło się wśród jezior na dzisiejszych Kresach. Po uliczkach uśpionego miasteczka przed wojną spacerowali Polacy, Litwini, Żydzi, Białorusini (zjeżdżali tu na targ!), Rosjanie, Cyganie i Niemcy. Katolicy, luteranie, prawosławni i staroobrzędowcy.

A mury runą, runą, runą

„Niech ustaną spory i runą mury podziałów” – jak mocno brzmią w ogromnej podominikańskiej bazylice słowa modlitwy wiernych. W mieście, które przed stu laty przechodziło z rąk do rąk. Ruszamy! „Święty Boże!” – rozbrzmiewa przy pierwszym ołtarzu. Šventas, Šventas, Šventas – odpowiada echem ołtarz trzeci, położony po drugiej stronie parku. Przed laty spod bazyliki ruszały dwie procesje: polska i litewska. Od lat idą razem. Dwa narody ramię w ramię.

Gość Niedzielny Marcin Jakimowicz zaprasza na cykl wakacyjny "Gościa"

Nie idealizuję tego obrazka. Znam tę ziemię zbyt dobrze, by nie wiedzieć o wzajemnych animozjach i uprzedzeniach. Śpiewam jednak razem z całym Kościołem wezwanie litanii: „Pani Sejneńska jednocząca narody, módl się za nami”.

Na Polaków i Litwinów maszerujących w procesji spogląda z góry z postumentu biskup poeta Antoni Baranowski/Antanas Baranauskas, autor poematu „Borek oniksztyński”/Anykščių šilelis, porównywanego z Mickiewiczowskim „Panem Tadeuszem”, człowiek, który przetłumaczył na litewski Pismo Święte. Jego grób znajduje się w bazylice. Litewski poeta Tomas Venclova powiedział kiedyś w pobliskiej Białej Synagodze, że Sejny są „tak samo ważne dla Litwinów jak Wilno dla Polaków”.

Z rąk do rąk

Tuż przed bazyliką na placu św. Agaty stąpam po pamiątkowej tablicy wmurowanej w chodnik przed rokiem, w pierwszym dniu obchodów setnej rocznicy powstania sejneńskiego. „Pojednanie to wybór” − Susitaikymas tai pasirinkimas. Powstanie było zbrojnym zrywem zorganizowanym przez Polską Organizację Wojskową. Trwało pięć sierpniowych dni i doprowadziło do przyłączenia spornego terytorium do II Rzeczypospolitej. Jesteśmy w strefie pogranicza.

Bardzo symboliczny jest drugi ołtarz przy Urzędzie Miasta. Pilnuje go straż graniczna stojąca na baczność (w maseczkach!) przy symbolicznym biało-czerwonym słupie granic Rzeczypospolitej.

„Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie” – śpiewa procesja czasów koronawirusa. Ołtarze toną we wstążkach i polnych kwiatach. Feeria barw i zapachów. Obłędnie pachną bzy, a z nieba leje się żar. Burzy jak nie było, tak nie ma. Ocierając pot z czoła, zastanawiam się, kiedy zanurzę się w falach jeziora. Jest w czym wybierać. Lodowiec wykonał znakomicie swą robotę. Może Gaładuś albo Hołny, na których Polacy i Litwini od lat organizują zawody rybackie? A może niedalekie Kukle i Pomorze?

Megafon nad głową wybija mnie z marzeń i sprawia, że skupiam się na słowach Ewangelii: „U ciebie chcę spożyć Paschę ze swoimi uczniami”. Iluż mieszkańców przedwojennych Sejn rozumiało dosłownie, o czym opowiadał przed ukrzyżowaniem rabbi Jeszua? Chciał świętować Pesach, dzień zwycięstwa, ominięcia, wyjścia. W drugiej połowie XIX wieku Żydzi stanowili ponad 70 proc. mieszkańców miasta. Uczyli się w jesziwie i w nowoczesnym gimnazjum hebrajskim. Sprowadzili ich tu w XVIII wieku dominikanie, a kroniki wspominają, że sam przeor klasztoru i rabin wspólnie wnosili Torę do nowo wybudowanej synagogi. Czyż nie piękne? Dzięki Żydom rozkwitł handel, a wielobarwne uśpione miasteczko zaczęło tętnić życiem. Przykucnęło wśród wzgórz i lasów na szlaku handlowym do Prus, Wilna, Kowna i Grodna.

Razem!

Ksiądz Zbigniew Bzdak, proboszcz parafii i kustosz sanktuarium, to prawdziwy człowiek pogranicza. I budowniczy mostów. Pochodzi ze Zgorzelca – „pękniętego miasta”, przez lata zerkał na niemieckie kamienice położone po drugiej stronie Nysy i doskonale wie, jak głęboko sięgają granice i podziały. Gdy przybył tu przed dwunastu laty, Polacy i Litwini nie wychodzili wspólnie w procesji Bożego Ciała. To on zaproponował, by ruszyli razem. – Traktuję parafian tak samo, nie robię podziałów na Polaków i Litwinów – opowiada. – Gdy przychodzę na kolędę, pozdrawiam Litwinów w ich języku. Jak widać, przed kościołem powiewają flagi obu krajów. Oczywiście są osoby, które to drażni. Ci ludzie żyją często historią. A ta, jak wiemy, była bardzo burzliwa. To twardzi ludzie, nie od razu można zdobyć ich zaufanie. Są stąd. Z dziada pradziada. To niewielka społeczność, która doskonale się zna, a wiele nazwisk, które widuję w najstarszej księdze z 1684 roku, spotykam w parafii do dziś. Litwini stanowią niecałe 10 proc. parafian. W niedalekim Puńsku są większością. Pracuje tu na co dzień kapłan Litwin, urodzony w Wilnie. Jedna niedzielna Msza jest odprawiana po litewsku (w pobliskich przygranicznych Żegarach odprawia się Msze jedynie w tym języku).

Tych miasteczek nie ma już

Odnowione pastelowe wieże odbijają się w zielonych falach rzeki Marychy. Bardzo pokręcona rzeczka. Wije się i wije. Gdy ruszysz na północ, w stronę Puńska, co chwilę będziesz przejeżdżał przez mostek, przy którym przeczytasz nazwę „Marycha”. Suwalskie déjà vu. − Ten bogaty mikrokosmos pogranicza, pełen wigoru i napięć, doświadczył nawałnic i kataklizmów historii, jakie zmieniły jego oblicze: emigracja za chlebem do Ameryki, potęgowana przez pogromy carskiej Rosji, sąsiedzka wojna Polaków i Litwinów o to, do którego z powstających państw narodowych po pierwszej wojnie światowej mają należeć Sejny, zsyłki na Sybir i do niemieckich obozów, zagłada Żydów – wylicza Krzysztof Czyżewski z ośrodka Pogranicze, które powstało w odrestaurowanych budynkach dawnej dzielnicy żydowskiej.

Obok parafii stoi były luterański kościół, zamieniony na katolicki. Nie ma już (poza jedną rodziną) starowierów. Nielicznych staroobrzędowców znajdziemy na południu w Gabowych Grądach niedaleko Augustowa i za Suwałkami w sennych Wodziłkach.

Na zewnątrz 30 stopni, więc chronimy się przed upałem w potężnej bazylice. Ależ ulga! − Proszę zobaczyć – pokazuje nam kościelny – ta różnica temperatur powoduje, że posadzka jest mokra.

Głowa do góry! Ależ ta świątynia jest ogromna. Góruje nad drewnianymi domkami i czteropiętrowymi blokami. Jest jakby na wyrost, W pierwszych latach Królestwa Kongresowego Sejny były stolicą diecezji augustowskiej, a do 1914 roku działało tu prężne seminarium diecezjalne. Po czym poznamy, że to kościół podominikański? Ze świętych obrazów spoglądają na nas święty Dominik, Tomasz z Akwinu czy Jacek Odrowąż.

Braci kaznodziejów sprowadził tu z Wilna w 1602 roku Jerzy Grodziński. Stworzyli prężny, kilkudziesięcioosobowy konwent i nadali rytm uśpionemu miasteczku. W latach 1610−1619 zbudowali kościół, a w drugiej połowie XVII wieku potężny zespół klasztorny. Po III rozbiorze dominikanom skonfiskowano wszystkie dobra, a zakonników w białych habitach przeniesiono na południe, do Różanegostoku. Ostatni dominikanie opuścili sejneński klasztor 1 grudnia 1804 roku. Budynek zaczął podupadać. Na szczęście lada chwila rozpocznie się w nim remont, a potężny, widoczny z daleka konwent za kilka lat zamieni się w Muzeum Kresów Rzeczypospolitej.

Tajemnica tajemnic

„O Panno, co najbliżej Boga trwasz, przy której słońce, gwiazdy są ciemnymi, wskaż drogę, co do nieba wiedzie bram, i wskaż nam miłą radość na tej ziemi” – śpiewają tłumy. Pielgrzymów przyciąga do Sejn cudowna 600-letnia figura Matki Boskiej. To rzeźba typu szafkowego. Uśmiechnięta, pogodna Maryja skrywa w sobie tajemnicę: całą Trójcę Świętą! To arcydzieło sztuki gotyckiej. Podobnych tryptyków w całej Europie zachowało się jedynie sześć. Po jednym w Paryżu i Norymberdze, a cztery nad Wisłą.

„Z uroczystości koronacji Matki Bożej Sejneńskiej, którą bym nazwał Matką od ukrytej w Jej wnętrzu Trójcy Świętej, wrócicie, umiłowane dzieci Boże, do swoich domów. Wrócicie świadome, że wszyscy nosicie w sercach waszych Boga w Trójcy Świętej Jedynego” – wołał Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński 7 września 1975 roku. W uroczystości koronacji figury, która zgromadziła w Sejnach nieprzebrane tłumy, uczestniczył również kard. Karol Wojtyła. Znał dobrze tę ziemię ze spływów kajakowych.

Kończy się procesja. W odległej o pół godziny drogi Studzienicznej na hasło „Pan z wami” reagują żurawie, perkozy, trzciniaki zwyczajne i kaczki, a tu słowom błogosławieństwa odpowiada potężny chór kruków oblepiających pobliskie drzewa. Przed Maryją Sejneńską powtarzam słowa tutejszej litanii: „Pani jednocząca narody, módl się za nami” i… idę na kartacze.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Pobieranie... Pobieranie...

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
10°C Poniedziałek
rano
13°C Poniedziałek
dzień
14°C Poniedziałek
wieczór
12°C Wtorek
noc
wiecej »