Dość fake newsów!

Czym są fake newsy i dlaczego niszczą nasze życie publiczne, jak walczyć z tą patologią oraz o metodach rozpoznawania prawdy i kłamstwa mówi redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” Bogusław Chrabota.

Bogumił Łoziński: „Rzeczpospolita” zainicjowała akcję „Stop fake newsom”. Co to są fake newsy i dlaczego trzeba z nimi walczyć?

Bogusław Chrabota: Fake newsy to kłamstwa epoki cyfrowej. Informacje nieprawdziwe, które powielane tysiące i miliony razy, głównie w internecie, deformują obraz naszej rzeczywistości. To zarazem kłamstwa obdarte z aspektu moralnego. Dla polityków, a nawet firm komercyjnych są po prostu elementem marketingu. Tym, którzy ich używają, chodzi po prostu o osiągnięcie określonego celu, bez względu na środki.

Czy fake newsy rzeczywiście stanowią poważne zagrożenie?

Jak każda nieprawda. Dziś na przykład fake news jest instrumentem tzw. wojny hybrydowej. Najpierw rozpowszechnia się jakąś nieprawdę o przeciwniku, a gdy ludzie się oburzą i poprą na przykład rozwiązanie siłowe, stosuje się akcję militarną. Podobnie jest w relacjach handlowych. Fake news oskarża jakąś firmę o to, że na przykład produkuje zatrutą żywność, i ludzie przestają produkty tej firmy kupować. W lukę wchodzi konkurencja, a firma bankrutuje. Tak to działa.

Na ile realnie fake newsy wpływają na naszą rzeczywistość?

Zmasowana akcja fake newsów pomogła Trumpowi wygrać prezydenturę z Hillary Clinton. Fake newsy przekonały Brytyjczyków do brexitu, a Rosjanie, oskarżając ekipę politycznych buntowników w Kijowie o faszyzm, zbudowali wśród swojego narodu poparcie ataku na niepodległą Ukrainę. Wystarczy?

Kto posługuje się fake newsami?

Fake news jest jak wirus. Atakuje wszystkich, a generować może go każdy. Są całe firmy, które zajmują się wprowadzaniem do sieci fake newsów. W Rosji na przykład są to tak zwane fabryki trolli. Każdy może zamówić na przykład powielenie jakiegoś kłamstwa 10 milionów razy. To produkt takich fabryk. Zamówić może każdy. To kwestia pieniędzy. Nazwijmy to inaczej zawodowym oszczerstwem.

Czy to nie jest tak, że współczesna cywilizacja opiera się w dużym stopniu właśnie na kłamstwie, które zaczyna się „małą” manipulacją, a potem staje się zwykłym oszustwem dla osiągnięcia założonych celów? Co więcej, wydaje się, że kłamstwo jest powszechnie akceptowane.

Nie ma „małego” kłamstwa. Coś jest prawdą albo nie. Na przykład jeśli powiemy o człowieku, który nie nadużywa alkoholu, że jest „prawie” alkoholikiem, w pamięci zostaje, że jest uzależniony, choć może nie całkiem, na przykład można go spotkać trzeźwego. Jeśli powie się, że księża to pedofile, to kształtuje się w ten sposób wypaczony obraz Kościoła. Czyli nieprawda wypacza rzeczywistość. Choć z kolei prawdą jest, że wśród księży zdarzają się pedofile, jak w każdej grupie zawodowej. To prawda, tak jak poprzedni fake news jest nieprawdą. Cały problem z fake newsem polega na tym, że używa się go tak, aby nie do końca był jasny. Wtedy nie ma jednoznacznych atrybutów kłamstwa. Gubi wagę moralną. Ludzie powtarzają to milion razy, a za tym idzie realna szkoda.

Walka z fake newsami może mieć wymiar sporu cywilizacyjnego o to, czym jest prawda?

To jest próba uwolnienia ludzi od bezmyślnie kolportowanej i powtarzanej nieprawdy. To próba ratowania naszej cywilizacji, bo jeśli kłamstwo wejdzie na stałe w nasz świat na tych samych zasadach co prawda, to stracimy orientację w rzeczywistości. Będziemy ślepi i głusi.

Może współczesnym ludziom nie przeszkadza, że są oszukiwani, uważają za normalne to, że, jak mówił dr House, „wszyscy kłamią”?

To bzdury. Spójrzmy na samych siebie. Ile razy w ciągu dnia kłamiemy? Czy to się zdarza? Tak. Ale też nie ma chyba wątpliwości, że ktoś, kto kłamie cały czas, czyli patologiczny kłamca, nie ma w naszej kulturze akceptacji. Walka z fake newsem ma dodatkowo uwrażliwiać.

Możesz podać konkretne przykłady fake newsów w polskiej polityce, np. z czasu kampanii prezydenckiej w Polsce?

Było ich wiele. Na przykład to, że Rafał Trzaskowski chce oddać polski majątek Żydom czy że jest odpowiedzialny za wylewanie się warszawskich ścieków do Wisły. Nie jest. To była awaria techniczna. Każdemu może się zdarzyć. Albo że odbierze 500+. Nawet nie ma takich konstytucyjnych możliwości. O Andrzeju Dudzie kłamano, że jest kandydatem wsi i ludzi bez wykształcenia. Miał w tych grupach duże poparcie, ale przecież głosowali na niego ludzie z wszystkich grup społecznych.

Jaki był cel publikowania takich fake newsów?

Tylko jeden. Pogrążenia, osłabienia przeciwnika. Najpodlej grały w tę grę programy informacyjne TVP.

Możesz podać przykłady fake newsów z innych dziedzin życia?

Mamy z tym do czynienia często w nieuczciwej konkurencji. Pamiętam, jak Rosjanie pozbyli się ze swoich sklepów polskiego mięsa, bo rozszedł się fake news, że nie spełnia ono norm sanitarnych. A przecież spełniało w większym stopniu niż mięso rosyjskie. W ten sam sposób próbowano się pozbyć polskich towarów z czeskich sklepów. Fake newsem jest choćby to, że wirus powodujący COVID-19 został wyprodukowany przez Chińczyków do walki z resztą świata. Nie ma na to dowodów. Co więcej, większość fachowców wprost takiej możliwości zaprzecza.

Skąd bierze się wzmożenie produkcji fake newsów w przestrzeni publicznej?

Specjaliści od ludzkiej psychologii podkreślają, że kłamstwo powtórzone milion razy staje się prawdą. Chodzi właśnie o to.

A czy to nie jest efekt poziomu odbiorcy: czytają tylko tytuł, nie sprawdzają wiarygodności autorów, nie weryfikują w innych źródłach? Dlaczego ludzie wierzą w fake newsy?

Bo albo są zbyt leniwi, by sprawdzić, albo nie mają takiej możliwości. Zdarza się, że fake newsa wprowadza się np. do Wikipedii. Jako że wszyscy jej ufają, przyjmuje się jej tezy za pewnik i nikt już dalej ich nie kwestionuje.

Jak odróżnić prawdę od fake newsa?

Potrzebny jest krytycyzm, myślenie, wysiłek sprawdzenia. Podpowiadamy, jak to robić, właśnie poprzez dekalog walki z fake newsami. Ale równie ważna jest intuicja. Jak coś nam się wydaje nieprawdziwe, bo jest zbyt proste, zbyt głupie, schlebia stereotypom, to może to być fake news. Trzeba być sceptycznym wobec potocznej bzdury.

Metody, jakie przedstawiasz, wymagają pewnego wysiłku, myślenia, a współcześnie do ludzi docierają proste komunikaty.

Zarówno prawda, jak i kłamstwo niosą za sobą prosty komunikat. Jak jeden i zero. Biel i czerń. Trzeba nauczyć się je od siebie odróżniać. Nie jest to łatwe i nie zawsze się udaje. Gdyby było łatwe, nie byłoby z czym walczyć. Ale masz rację, ważny jest wysiłek, myślenie.

Dziewiąty punkt dekalogu walki z fake newsami brzmi: „Pamiętaj, że polityka składa się niemal wyłącznie z nieprawdy”. Czy to nie jest zbyt surowa ocena?

W dzisiejszej polityce prawda jest tendencyjna. Komunikat polityczny opiera się na intencji, nie na faktach. Polityka to walka o władzę, stąd wypaczanie przez nią rzeczywistości. Weźmy na przykład kwestię Polski w strefie euro. Przeciwnicy krzyczą: „Będzie tylko drożej!”. Zwolennicy: „Płace będą wyższe!”. Jedno i drugie to nieprawda, bo problem jest dużo bardziej skomplikowany. Uproszczenie jest zwykle tendencyjne.

O publikowanie fake newsów oskarża się media, tymczasem zwykle pojawiają się one na portalach społecznościowych, ich autorami wcale nie są dziennikarze, zwykle są to osoby anonimowe. Czy widzisz jakieś metody, aby systemowo walczyć ze źródłami fake newsów? Cenzura w internecie?

Cenzura – nie. Ważniejsza jest wiarygodność źródła. To prawda, że dziennikarze kłamią rzadziej. Cóż, gdyby się w tym specjalizowali, nie byliby dziennikarzami. Nie ostaliby się w zawodzie. Korzystajmy z internetu, myśląc. Szukajmy wiarygodnych źródeł. Trzeba też internet filtrować. Chronić ludzi przed pornografią, treściami nielegalnymi, kradzieżą, złem w czystej postaci. Nie da się inaczej.

Czy w prawie powinny być specjalne przepisy umożliwiające karanie autorów fake newsów?

Jeśli jest za tym przestępstwo, to oczywiście. Dlaczego na przykład w świecie realnym zniesławienie miałoby być karalne, a w internecie nie? Tradycyjne reguły trzeba przenieść do internetu i tyle.

Nie masz wrażenia, że walka z fake newsami jest jak walka z wiatrakami – z góry skazana na niepowodzenie?

Nie. Dlatego że nie można fundować przyszłości cywilizacji na tolerowaniu nieprawdy. Musimy umieć to zło pokonać. W naszym najlepszym interesie. To tylko kwestia metod i czasu. Nie ma żadnych wątpliwości.•

Dekalog walki z fake newsami

1. News odnosi się do faktów, nie do opinii. Opinie to zwykle interpretacje faktów. 2. Nie wystarczy mieć poglądy. Do oceny sytuacji trzeba również włączyć myślenie. 3. Opieraj się nie na jednym, ale na możliwie wielu źródłach. 4. Notka na platformie społecznościowej to nie zawsze jest wiarygodne źródło. 5. Jeśli nie identyfikujesz źródła, nie powtarzaj newsa. 6. Jeśli news wydaje ci się nieprawdopodobny, to pewnie tak jest. 7. Jeśli masz wątpliwości wobec newsa, to tym ważniejsza jest jego weryfikacja. 8. Pamiętaj, że granica między prawdą i fałszem jest bardzo cienka. To czasem jedno słowo. 9. Pamiętaj, że polityka składa się niemal wyłącznie z nieprawdy. 10. Zanim się wypowiesz, trzy razy pomyśl.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
11°C Czwartek
rano
13°C Czwartek
dzień
12°C Czwartek
wieczór
10°C Piątek
noc
wiecej »