A co jest po Bogu?

Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czego chcemy? Dojrzałych w wierze katolików czy mniej lub bardziej łatwych do prowadzenia dzieci?

Bóg we wszystkich naszych działaniach musi być zawsze na pierwszym miejscu. A co jest po Bogu? Pytanie z debaty zorganizowanej przez Tygodnik Powszechny, w której udział wzięli ks. Adam Boniecki, ks. Tomasz Jaklewicz i o. Ludwik Wiśniewski. Rozmowa dotyczyła listu, który ten ostatni skierował do nuncjusza apostolskiego w Polsce.

Abstrahując jednak od listu. W rozmowie na to pytanie padły dwie odpowiedzi: sumienie i nauczanie Kościoła. Konflikt między nimi jest pozorny. W sumieniu człowiek rozmawia z Bogiem, słyszy Jego głos. Ten sam Bóg przemawia w Piśmie Świętym i Tradycji, o tym samym Bogu świadczy nauczanie Kościoła. Tu nie ma sprzeczności.

A jednak warto się zastanowić nad odpowiedzią. Kard. Newman, niedawno beatyfikowany, pisał: „Sumienie jest pierwszym ze wszystkich namiestników Chrystusa”. To zdanie cytuje Katechizm. Ten sam Katechizm stwierdza, że chrześcijanin ma być zawsze posłuszny pewnemu sądowi swojego sumienia. Z drugiej strony zaznacza - i nie wolno o tym zapomnieć - że ludzie „są przez grzech kuszeni do wybrania raczej własnego sądu, a odrzucenia nauczania opartego na autorytecie”.

Pytanie „co po Bogu” jest pytaniem o sposób prowadzenia duszpasterstwa. To pytanie o to, czy wiernych traktujemy jak dzieci, które same nie mają dostatecznej zdolności rozeznania i którym trzeba wszystko jasno wyłożyć, czy też jak dorosłych, zdolnych do podjęcia odpowiedzialności za decyzje podjęte we własnym sumieniu. To pytanie też o to (a może przede wszystkim o to), jak traktujemy samych siebie.

Ocena moralna jakiejś rzeczywistości często wymaga nie tyle wiedzy teologicznej, co fachowej. Trzeba wiedzieć, co się na tę rzeczywistość składa i jakie mogą być jej potencjalne konsekwencje. Do takiej wiedzy nie jest zobowiązany żaden biskup, zwłaszcza jeśli zjawisko jest nowe. Taką wiedzę posiada specjalista w danej dziedzinie. Jako chrześcijanin powinien sam potrafić ocenić, co jest moralnie dobre. Jego odpowiedź - jeśli ma sumienie dobrze ukształtowane - będzie zgodna z nauczaniem Kościoła.

Owszem, wolność sumienia bywa błędnie rozumiana jako prymat własnego sądu nad autorytetem Kościoła. Co więcej: sumienie może być błędnie ukształtowane. Postawienie na sumienia wymaga olbrzymiej pracy ich formowania. Przy ciągłym wysiłku, by nie tyle podawać gotowe rozwiązania, co uczyć rozeznawania i powoli przyzwyczajać do samodzielności.

Wiele się mówi o aktywności świeckich i o tym, że w wielu sprawach to świeccy powinni się wypowiadać. Tyle, że często mogą się wypowiadać tłumy, a i tak ciągle będzie można usłyszeć: a gdzie głos biskupów? Najlepiej by był prosty (tak/ nie) i całkowicie jednolity, bez najmniejszych odcieni, niuansów i warunków. Inaczej od razu pojawia się pytanie: co wierni mają myśleć?

Aż chce się powiedzieć: wierni mają myśleć. Sumienie to w końcu władza rozumu.

Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czego chcemy? Dojrzałych w wierze katolików czy mniej lub bardziej łatwych do prowadzenia dzieci? Każda decyzja wymaga podjęcia innego rodzaju pracy i innej odpowiedzialności. W końcu dzieci nie można zostawić samych, a rodzice w sprawach ważnych powinni być jednomyślni. Inaczej jest to błąd wychowawczy.
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • BlankaA
    05.01.2011 12:06
    Mnie się wydaje, że to jest jednak trochę fałszywie postawiona alternatywa. To nie tyle świeccy się powinni wypowiadac ZAMIAST biskupów (oni jednak mają pewne prawa i powinności wynikające ze święceń...), co biskupi powinni możliwie najszerzej korzystac z konsultacji świeckich - czego, jek się wydaje, nie czynią. Ot, chocby formułując listy episkopatu, które od wielu lat są komunikatem mało językowo strawnym dla przeciętnego słuchacza, a nadto pisanym z perspektywy tak męskomyślącej, że czasem zęby same zgrzytają.
  • jo_tka
    05.01.2011 19:01
    Ja biskupom nie bronię się wypowiadać :-) Tyle, że czasem nie ma takiej potrzeby. Nie muszą (choć mogą oczywiście) mówić o wszystkim. Nie zawsze ich głos jest konieczny. Zresztą, permanentnie to powtarzają...
  • diękuję za artykuł :-)
    05.01.2011 19:21
    I tu leży sedno problemu... jednomyślność duszpasterzy i wiernych. Wiara jest dla wszystkich: od pastuszków aż po królów - jakże musi być "wszechstronna", prosta i niezgłębiona, tradycyjna i nowoczesna, zwyczajna i zapierająca dech w piersi, ludzka wiara... Miliony ludzi, miliony dróg do Boga... i częsta pokusa by wiarę sprowadzić do samodoskonalenia się, wyszukiwania co już może być grzechem, a co jeszcze nie, wypełnianie przepisów, przepisików...
    Jakie to pokrzepiające, że Pan Jezus w Ewangelii otaczał się najczęściej ludźmi, którym mógł zaoferować swe przebaczenie, swą darmową Miłość, którą zapalał ich serca i uzdalniał do życia dla Niego. Bo kiedy człowiek "spotka" Pana Jezusa w swym sercu zaczyna żyć miłością, która uzdrawia, z grzechu też... "Kochaj i czyń co chcesz!" (św. Augustyn)- oto prawo i przepis :-)
    A tu taki wiersz ksiedza Twardowskiego "o wierze":
    jak często trzeba tracić wiarę
    urzędową
    nadętą
    zadzierającą nosa do góry
    asekurującą
    głoszoną stąd dotąd
    żeby odnaleźć tę jedyną
    wciąż jak wegiel jeszcze zielony
    tę która jest po prostu
    spotkaniem po ciemku
    kiedy niepewność staje się pewnoscią
    prawdziwą wiarą bo całkiem nie do wiary
  • Jerzy
    05.01.2011 21:58
    Aby dobrze ewangelizować - co jest głównym zadaniem Kościoła - to należy pamietać słowa kard. Josepha Ratzingera, który w 2001 r. stwierdził, iż nie można samymi słowami doprowadzić człowieka do poznania Boga. Nie możemy poznać człowieka, jeśli mamy o nim tylko wiadomości z drugiej ręki. Należy
    zacząć patrzeć na własne życie oczyma Boga, a zatem szukać dobra, nawet jeśli jest to niewygodne. Nie opierać się na osądzie wielu, na osądzie ludzkim, ale na osądzie Bożym. To wszystko nie ma oznaczać moralizmu. Gdyż sprowadzając chrześcijaństwo do moralności, tracimy z oczu istotę orędzia Chrystusa. Głoszenie Chrystusa i Królestwa Bożego wymaga słuchania Jego głosu w głosie Kościoła.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    30°C Niedziela
    wieczór
    26°C Poniedziałek
    noc
    22°C Poniedziałek
    rano
    29°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »