Wrócić do podstaw

Bywa, że jak człowiek za bardzo zapatrzy się w szczegóły, traci ogląd całości.

Ostatnie dni stycznia. W szerokim świecie Północy zawieje, zamiecie i katastrofalnie wielkie opady śniegu. U nas ostatnio głównie gołoledzie. Sporo się też dzieje. W Kościele, w Polsce, w świecie... Trzy sprawy w ostatnich dniach przykuły szczególnie mocno moją uwagę.

Pierwsza to przemówienie Papieża do roty Rzymskiej. O procesach dotyczących stwierdzenia nieważności małżeństwa. Papież mówił o konieczności ustalenia prawdy,  o źle rozumianym współczuciu, zbawieniu jako najwyższym dobru człowieka, domniemaniu ważności małżeństwa i o tym, że skrócona forma procesu nie zwalnia z rzetelnej oceny faktów. Dla mnie bardzo ważne wystąpienie....

Druga... To kolejna wiadomość o odejściu z kapłaństwa pewnego znanego duszpasterza. Ech... Nie wiem, może nie mam racji, ale mam wrażenie, że ci znani, podziwiani, statystycznie znacznie częściej niż pozostali schodzą na manowce. Niekoniecznie odchodzą z kapłaństwa, ale pojawiają się u nich problemy z prawowiernością nauczania, wychodzą na jaw problemy natury moralnej albo informacje o mocnych tarciach z przełożonymi. A czasem więcej tego typu na raz. Nie znam bliżej tych ludzi, nie znam spraw, nie mam zamiaru oceniać. Czasami wydaje mi się, że jakąś rolę w tym wszystkim odgrywa acedia, „demon południa”, demon połowy życia, kiedy wydaje się człowiekowi, że w obliczu zbliżającej się starości koniecznie musi jeszcze coś w życiu zmienić, bo to, co osiągnął jest za małe albo bez sensu. Ale nie wiem... Jednego jednak jestem pewien: takie problemy wśród tych bardziej znanych i podziwianych księży ciągle stosunkowo często będą się zdarzać. Nie wiem oczywiście kto i kiedy, ale „statystycznie” na pewno. To jak z okresem połowicznego rozpadu niestabilnych izotopów pierwiastków: nie potrafimy wskazać który konkretnie atom się rozpadnie, ale możemy być pewni, że w określonym czasie rozpadnie się połowa z nich. Z tymi szerzej znanymi i podziwianymi księżmi jest podobnie: w określonym czasie (niepokojąco wielka) część z nich zejdzie na jakieś manowce... Smutne to, ale moje doświadczenie z wielu już lat pokazuje, że tak właśnie jest. Może, paradoksalnie, to bycie popularnym sprawia, że potrzebują mądrego wsparcia? Bo achy i ochy na pewno im nie służą...

No i trzecia sprawa... To z Ameryki: zastrzelenie przez agentów ICE czy CBP Alexa Prettiego. Oglądałem nagrania tej sceny od początku, to znaczy od chwili gdy Alex z telefonem w jednym ręku (czyli nie chciał wdać się w bijatykę, bo do tego potrzebne dwie ręce) próbował interweniować w obronie pchniętej na chodnik i spryskiwanej gazem pieprzowym kobiety. Nie mam wątpliwości: jeśli nie była to wprost bandycka egzekucja, to na pewno tragiczny wynik złego oglądu sytuacji, spowodowanego zapewne stresem i brakiem odpowiedniego przeszkolenia. I to drugie tłumaczenie jest dla mnie do przyjęcia: agent w ferworze wydarzeń, być może w obawie o własne i kolegów bezpieczeństwo, zareagował zbyt nerwowo. Co jednak słyszę? I to także, o zgrozo,  u cenionych dotychczas przeze mnie polskich komentatorów sceny politycznej? Że to wina zabitego, bo stawiał opór,  że agent miał prawo itd itp. Brak mi słów...

Przyzwyczaiłem się, że ludzie lewicy bywają politycznie zaczadzeni. Zwolennicy prawicy przejawiają zazwyczaj więcej rozsądku i potrafią oceniać sprawy bardziej obiektywnie, nie jedynie przez pryzmat politycznych sympatii. W tej sprawie widzę, że i im polityka i poparcie, jakiego generalnie udzielają walce z nielegalną imigracją, rzuciła się na rozum. Dla otrzeźwienia proponuję, co radził jeden z komentatorów sprawy: spryskajcie sobie twarz gazem pieprzowym a potem stójcie bez ruchu próbując nie wierzgać. Nawet gdy powalają nas na ziemię (gaz cały czas piecze), wykręcają wam do tyły ręce i nie możecie tego świństwa z twarzy zetrzeć. Wtedy na własnej skórze przekonacie się, co w takim wypadku znaczy „stawianie oporu przy zatrzymaniu”...

Tak, można się w życiu pogubić. Acedia i „polityczne zaćmienie umysłu” to nie jedyne, co człowiekowi grozi. Dlatego, myślę, warto, jak papież Leon w kwestii procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, zawsze wracać do podstaw. Do prawdy, sprawiedliwości, uczciwości. Do tego, by różne poglądy nie przyćmiewały nam trzeźwego patrzenia na rzeczywistość. Do tego, by ponad sobą i swoimi racjami widzieć jeszcze w pokorze Boga, który, być może, widzi wszystko inaczej. I do tego, by przed Nim klękać.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
1 2 3 4 5 6 7
5°C Środa
dzień
6°C Środa
wieczór
6°C Czwartek
noc
6°C Czwartek
rano
wiecej »