Albo słuchanie muzyki. To w Korei Północnej.
W Korei Północnej wykonywane są publiczne egzekucje na osobach oskarżonych o oglądanie południowokoreańskich seriali czy słuchanie muzyki K-pop - podała w raporcie organizacja Amnesty International. To efekt obowiązującej od lat ustawy o "zwalczaniu reakcyjnej myśli i kultury".
Opublikowany w środę dokument omówił w czwartek południowokoreański dziennik "Korea JoongAng Daily".
Autorzy raportu powołują się na szczegółowe wywiady z 25 uciekinierami z Korei Płn., przeprowadzone w 2025 r. Większość rozmówców organizacji w chwili ucieczki miała 15-25 lat. Opisują oni panującą w kraju atmosferę terroru, w której obcowanie z zagraniczną popkulturą traktowane jest jako zbrodnia przeciwko państwu.
- Strach władzy (w Pjongjangu - PAP) przed informacją skutecznie zamknął całą ludność (kraju - PAP) w ideologicznej klatce, dławiąc dostęp do poglądów i myśli innych ludzi - oceniła zastępczyni dyrektora regionalnego AI Sarah Brooks.
Z relacji rozmówców organizacji wynika, że wyrok śmierci wykonano m.in. na licealiście przyłapanym na oglądaniu popularnego południowokoreańskiego serialu Netflixa "Squid Game".
System kar jest przy tym uznaniowy i głęboko skorumpowany. "Ludzie bez pieniędzy sprzedają domy, by uzbierać 5-10 tysięcy dolarów na opłacenie wyjścia z obozu reedukacyjnego" - wyznała jedna z uciekinierek. Dodała, że publiczne egzekucje, na które spędzani są nawet uczniowie, mają służyć "praniu mózgów".
Nie są to pierwsze sygnały o drastycznych karach stosowanych w Korei Płn. W 2021 roku Radio Free Asia informowało o egzekucjach, a we wrześniu ub.r. Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (OHCHR) oceniło, że reżim Kim Dzong Una nasila stosowanie tego środka w celu zastraszenia społeczeństwa.
Władze w Pjongjangu drastycznie zaostrzyły kurs w 2020 roku, przyjmując ustawę o "zwalczaniu reakcyjnej myśli i kultury". Przewiduje ona kary do 15 lat obozu pracy za samo posiadanie lub oglądanie południowokoreańskich filmów, a za ich rozpowszechnianie grozi kara śmierci. Mimo ryzyka mieszkańcy nadal przemycają treści na pamięciach USB, szukając kontaktu ze światem zewnętrznym.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ akl/
Putin mówi, że chce pokoju. Każdy dyktator mówi, że chce pokoju... o ile druga strona się podda.
Wywiad ostrzega, że do nowych zmasowanych uderzeń dojdzie w najbliższych dniach.
Jak dodał, USA nie wie, czy Rosja na poważnie chce zakończenia wojny przeciwko Ukrainie.