Wolontariat niekorzystny?

W subiektywnym przeglądzie prasy dziś o bezinteresowności, zależności i wdzięczności.

O pierwszych badaniach dotyczących nieodpłatnej aktywności Polaków pisze „Rzeczpospolita”. Gdybyśmy za usługi wykonywane nieodpłatnie otrzymywali pieniądze, produkt krajowy brutto wzrósłby o 2,8% - twierdzi gazeta. Jednak nie jest tak świetnie, jak by się wydawało: zwykle pomagamy rodzinie.

Zdumiewające są wnioski. Zdaniem autora tekstu państwo powinno inwestować w usługi opiekuńcze, zamiast w socjalne. Chodzi o to, byśmy mogli zapłacić obcym, zamiast korzystać z pomocy bliskich? Nie mam nic przeciw takim inwestycjom. Rozwój tego typu usług będzie konieczny w związku ze starzeniem się społeczeństwa. Ale zastępowanie bezpłatnej pomocy płatnymi usługami to potencjalny cios w relacje międzyludzkie.

W naszym świecie istnieje wielki pęd do uniezależniania się od innych. Usługi płatne są wygodne – nie zobowiązują do wdzięczności. Tyle że płacimy za taką sytuację brakiem więzi. Wystarczają protezy.

Odpłatne usługi opiekuńcze są i będą potrzebne. Ale lepiej by było by nie zdominowały naszego świata. Już dzisiaj czytam, że dla wielu ludzi celem życiowym jest bogactwo, a luksus w pewnych sferach staje się obowiązkiem społecznym (również „Rzeczpospolita”). Tym cenniejsze są wszelkie przejawy bezinteresowności.

Natomiast w Gazecie Wyborczej spotkałam postulat całkiem komediowy. Odgrzano dość już stary wywiad z ks. Franciszkiem Longhamps de Berier. Istnienie wady rozwojowej jest albo faktem biologicznym albo bzdurą. Nie zamierzam dociekać, o co właściwie chodziło, czy ktoś się przejęzyczył. Szkoda czasu. Niezależnie jednak od istnienia lub nie dodatkowej bruzdy u dzieci narodzonych z zapłodnienia in vitro oczekiwanie, by tę wypowiedź zdementował Episkopat sięga szczytów absurdu. Jedynymi osobami, których wypowiedzi można by oczekiwać w tej sprawie, są genetycy.

Dzisiejsza prasa podejmuje też temat medialnej burzy w Watykanie. O tym jednak więcej pisałam już w komentarzu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Tomek
    26.02.2013 09:35
    Wolontariat oczywiście jest zły, bo nie niesie ze sobą podatków. Może "dobrym pomysłem" byłoby opodatkować dochód placówek wynikający z wolontariatu?
    Od pewnego już czasu zastanawiam się nad istotą państwowości, a co za tym idzie, nad sensem istnienia podatków. Ilekroć słyszę w słowach polityków ton świadczący o nadrzędnym prawie państwa do ściągania podatków to coś we mnie wzbiera. Choćby szczere pragnienie wprowadzenia kas fiskalnych wszędzie gdzie się da, a najlepiej również w parafiach. Skąd ten pomysł, że każdy przepływ gotówki musi być opodatkowany. Czemu żebrak łamie prawo, gdy użebrze i nie opodatkuje kilkadziesiąt złotych? Skąd pomysł, że ulga to dochód? Nadrzędnym jest prawo człowieka do korzystania z wypracowanych dóbr zgodnie z własną wolą. Dopiero z tej woli obywatela wynika wtórne prawo państwa do dysponowania częścią _jego_ dóbr dla jego _dobra_. Wola z kolei wynika m.in. z obowiązku chronienia siebie, swoich bliskich oraz swojego majątku. Marzy mi się obserwować debatę publiczną na temat takich pryncypiów, żeby skończyły się teksty o tym ile to skarb państwa "zarobił".
  • Kael
    26.02.2013 12:21

    Natomiast w Gazecie Wyborczej spotkałam postulat całkiem komediowy. Odgrzano dość już stary wywiad z ks. Franciszkiem Longhamps de Berier. Istnienie wady rozwojowej jest albo faktem biologicznym albo bzdurą. Nie zamierzam dociekać, o co właściwie chodziło, czy ktoś się przejęzyczył. Szkoda czasu. Niezależnie jednak od istnienia lub nie dodatkowej bruzdy u dzieci narodzonych z zapłodnienia in vitro oczekiwanie, by tę wypowiedź zdementował Episkopat sięga szczytów absurdu. Jedynymi osobami, których wypowiedzi można by oczekiwać w tej sprawie, są genetycy.

     

    Smutne dla mnie jest to, ze ksiadz, prawnik z wyksztalcenia wyglasza tezy, ktore moglby glosic wlasnie jedynie genetyk. 

    A jako ksiadz glosi to niejako publicznie jako przedstawiciel Kosciola.

    Bo my chyba ciagle mamy niejasna sytuacje: kiedy kaplan jest przedstawicielem oficjalnym Kosciola, a kiedy jest osoba prywatna? Kiedy glosi poglady prywatne, ktore moga byc i bzdurne, jak i nam sie zdarza, a kiedy sa w pewnym sensie opinia Kosciola?

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    21°C Wtorek
    wieczór
    17°C Środa
    noc
    14°C Środa
    rano
    20°C Środa
    dzień
    wiecej »