- Nie chcemy się licytować na tragedie, ale te pola to dla miejscowych wszystko, co mają - mówi Gazecie Wyborczej ks. Julian Krawiecki. A "jak inni o tym nie usłyszą, to nie pomogą".
Burza gradowa przetoczyła się nad wsiami przy granicy z obwodem kaliningradzkim nie w porę - Polska żyła tragedią autokaru we Francji i huraganem pod Częstochową. Zniszczone do cna pola kukurydzy i zboża nikogo nie wzruszyły - relacjonuje Gaztea Wyborcza. Czarnogranatowa chmura nadciągnęła nad wsie w gminach Sępopol, Bartoszyce i Górowo Iławeckie w ubiegły piątek po południu. Spadł z niej grad wielkości kurzych i gęsich jaj, na dodatek o ostrych jak noże brzegach. Do tego lało jak z cebra, a silny wiatr wykręcał ze starych poniemieckich przydrożnych alei drzewa z korzeniami. - Usłyszałam, że wyje syrena alarmowa, więc chwyciłam za telefon i pytam strażaków: "Co jest?" - opowiada Dorota Górecka, burmistrz Sępopola. - Ci westchnęli i mówią: "Budżetu pani w gminie zabraknie, tragedia na polach". Poszło 1 tys. 870 ha upraw - dodaje. Najgorzej oberwała leżąca tuż przy granicy wieś Stopki, w której mieszka siedemdziesiąt osób. Grad odciął naciny z marchwi, pietruszek i selerów rosnących w przydomowych warzywniakach, poszatkował małe jak pięści kapusty, zmiażdżył ogórki i cukinie, a co najgorsze - zniszczył pola obsiane zbożami i kukurydzą. - Mam 30 ha i wszystko zniszczone - mówi Bogdan Kuper, który z kukurydzy chciał zrobić kiszonkę, a zboże zmielić na paszę dla 30 sztuk bydła - miało to starczyć na całą zimę. Tymczasem Kuper już teraz nie ma czym karmić zwierząt, bo grad ściął i stłamsił nawet trawy na łąkach. - Czworo dzieci muszę wyprawić do szkoły, w tamtym roku była susza, więc wziąłem kredyt klęskowy, który zaraz muszę zacząć spłacać. Nie wiem, co robić... - załamuje ręce rolnik, który tak jak wielu we wsi ubezpieczył tylko rzepak, który skosił późną wiosną. - Nigdy kukurydzy czy ziemniaków nikt nie ubezpieczał, kto mógł takie cudo przewidzieć? - tłumaczy się. Chłopi załamywali ręce cały piątek, w sobotę rano w obroty wzięła ich burmistrz Górecka i greckokatolicki ksiądz Julian Krawiecki. - Nagadali nam, że ludzie pomagają innym w chwilach tragedii, więc i my nie zostaniemy sami - opowiadają ludzie ze Stopek. Ale póki co pomocy się znikąd nie doczekali, tylko burmistrz wykroiła po 1 tys. zł zapomogi na rodzinę. To tyle co nic, nawet na paliwo do maszyn, by sprzątnąć na polach, nie starczy. - Dzwoniliśmy po telewizjach, ale nikt nie pokazał naszej krzywdy - mówi ks. Krawiecki, który zaczął zabiegać, by Episkopat pozwolił urządzić ogólnopolską zbiórkę w kościołach dla poszkodowanych przez burzę gradową rolników i dostał zapewnienie o pomocy z Caritas. - Ale jak Polska nie usłyszy i nie zobaczy, co tu się stało, to kto się podzieli pieniędzmi z poszkodowanymi? - pyta retorycznie ksiądz. Samorządowcy z poszkodowanych gmin zawiązali przy starostwie w Bartoszycach sztab pomocowy, utworzyli konto dla poszkodowanych. - Wpłat jest mało, bo tylko w Radiu Maryja udało mi się powiedzieć, co się u nas stało - mówi burmistrz Górecka. - Stałam ze sztabowcami na polu i debatowałam, jak by tu media ściągnąć, gdy jeden z panów wykręcił numer i powiedział: "Mów, o co chodzi". Jak przyłożyłam słuchawkę i usłyszałam, gdzie mam mówić, to mi się gorąco zrobiło, ale powiedziałam i jakiś odzew jest. Ale potrzeba nam dużo, dużo więcej. Zabiegamy, by rząd wspomógł nas pieniędzmi z rezerwy, ale żeby je dostać, nie możemy cicho siedzieć, dlatego pomóżcie - prosi "Gazetę" burmistrz Sępopola. Ks. Krawiecki: - Zniszczona do cna kukurydza czy wypłukane z rzędów ziemniaki mogą się wydawać niczym w porównaniu z katastrofą we Francji czy zerwanymi dachami pod Częstochową, ale dla miejscowych to jest wszystko, co mieli. Proszę o pomoc dla nich. Sami nie damy rady. Konto dla poszkodowanych: 78 1160 2202 0000 0000 9277 2625 z dopiskiem "Bartoszyce - pomoc gradobicie".
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.