Polskie znaczy dobre

O polskich hutach, unijnych pieniądzach i patriotyzmie z Edwardem Nowakiem, ekspertem gospodarczym rozmawia Piotr Legutko.

Piotr Legutko: Czy Pański pomysł sprzed lat na ratowanie polskiego hutnictwa się sprawdził? A może raczej powinniśmy mówić: operacja się udała, pacjent nie przeżył?

Edward Nowak: Program Restrukturyzacji Hutnictwa oraz idea utworzenia pod koniec lat 90. XX wieku Polskich Hut Stali były słuszne. Zwłaszcza przy takiej niezgodzie i konfliktach wewnętrznych, jakie wówczas miały miejsce. Upadek polskiego hutnictwa był realnym zagrożeniem. Błąd został popełniony potem, w procesie prywatyzacji hut. Było to już za rządów SLD, w których nie uczestniczyłem z powodów pryncypialnych. Niestety, Amerykanie z US Steel nie złożyli wtedy poważnej oferty. Sporo było w ich ówczesnej postawie arogancji i myślenia, że sprawę załatwi jedna decyzja polityczna. Z tej sytuacji skorzystał Lakshmi Mittal. Wygrał i zrobił restrukturyzację hutnictwa pod swoje potrzeby i swoją koncepcję.

Rozumiem, że SLD się Panu, jako byłemu opozycjoniście, nie podoba. Ale co ma Pan do Mittala?

Broń Boże, nie mam nic przeciwko niemu,. Zjednoczył i uratował światowe i polskie hutnictwo. Ale jego koncepcja jednoczenia nie była dla nas korzystna. On budował swoje imperium „pionowo”, od surowców, stali, aż do gotowych wyrobów. Ja byłem zwolennikiem integracji „poziomej”, dla nas bezpieczniejszej, bardziej elastycznej. W tym modelu jedni pracują na rzecz budownictwa, inni przemysłu samochodowego, jeszcze inni wyrobów AGD. Przy takiej dywersyfikacji trudniej się przewrócić, nawet w kryzysie. Od początku też uważałem, że najpierw trzeba oddzielić w majątku to, co hutą jest, od tego, co nią nie jest i już nigdy być nie powinno. I sprzedać tylko część związaną z produkcją. Tymczasem mam wrażenie, że ludzie, którzy prywatyzowali polskie hutnictwo, nie wiedzieli, co sprzedają, a i Mittal też do końca nie miał świadomości, co kupuje.

No tu już Pan chyba przesadza.

W żadnym wypadku! On chciał kupić cztery huty, a nie kawałek Polski, a na przykład w Krakowie dostał 1600 ha uzbrojonych terenów, których przeważająca część z punktu widzenia interesów Mittala była zbędna. Sześć lat temu liczyłem i wyszło mi, że z dużym zapasem firmie Arcelormittal wystarczy obecnie 300 ha.

Rzeczywiście, to widać gołym okiem. Pozostałe tereny od 10 lat leżą odłogiem.

Bo nikt nie chce inwestować w coś, czego nie używa. A mówimy o terenie, gdzie są tory, rury ciepłownicze, kable, cała infrastruktura techniczna. Kombinat wykorzystuje tę infrastrukturę czasami w 20–30 procentach. Ma to swoje konsekwencje i dla Mittala, bo firma z takim garbem nie może być efektywna, biorąc pod uwagę wszystkie koszty utrzymania, przesyłu energii itp.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    11°C Poniedziałek
    wieczór
    9°C Wtorek
    noc
    7°C Wtorek
    rano
    12°C Wtorek
    dzień
    wiecej »