Nie lubię mówić: „nie da się”

Polskim politykom brakuje, w przeciwieństwie do samych Polaków, chęci do działania – mówi Piotr Dardziński  

Stefan Sękowski: Do tej pory kojarzono Pana raczej z nauką niż z polityką. Teraz jest Pan współzałożycielem Polski Razem Jarosława Gowina. Skąd ta zmiana?

Piotr Dardziński: Jako doktor politologii i wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim zajmowałem się analizą zjawisk. To ciekawe zajęcie, jednak nie daje dużych możliwości wpływania na rzeczywistość. W 2010 r. Jarosław Gowin poprosił swoich młodszych współpracowników, m.in. mnie, by mocniej zaangażowali się w praktyczną politykę, ponieważ ich koledzy, często niewiele starsi, którzy zginęli, lecąc do Smoleńska, pozostawili po sobie lukę, która powinna być zapełniona. Potem Jarosław Gowin został ministrem sprawiedliwości, a ja szefem jego gabinetu politycznego.

I został Pan członkiem PO.

Pozostawanie poza partią utrudnia pracę w polityce, bo to partie podejmują istotne decyzje, które realizuje rząd. Jeśli więc chce się walczyć o wartości, np. o ochronę małżeństwa i rodziny, to w polityce walka ta zaczyna się w partiach. Byłem w PO, bo uważałem, że trzeba wzmacniać jej konserwatywne skrzydło, którego liderem był Jarosław Gowin. Okazało się, że w tej partii nie ma jednak dla nas miejsca. Dlatego teraz budujemy Polskę Razem Jarosława Gowina.

Jakim politykiem jest Jarosław Gowin? Niektórzy wątpią w szczerość jego konserwatywnych poglądów. Zdarzało się, że w swojej poselskiej karierze głosował wbrew głoszonym poglądom – np. za podwyżką VAT czy tak, jakby chciał uniknąć jednoznacznego wystąpienia, jak w przypadku aborcji eugenicznej.

Znam Jarosława Gowina od kilkunastu lat, współpracowałem z nim przy licznych inicjatywach i gdybym nie uważał go za wiarygodnego, to nie zaangażowałbym się w politykę. Gowin walczy o zasady, ale szanuje tych, którzy mają inne zdanie, i nie narzuca swych poglądów. Wartości i wolność sumienia to fundament jego polityki.

Zarówno głoszone przez niego poglądy, jak i program Polski Razem Jarosława Gowina opierają się na połączeniu postulatów wolnorynkowych i konserwatywnych światopoglądowo. Jak Pan odpowie na zarzut o naśladowanie anglosaskiej prawicy?

Polityka nie polega na naśladowaniu. Polska to nie Wielka Brytania, mamy swoją specyfikę i swój rozum. Bronimy wolnego rynku, bo chcemy przed biurokracją chronić ludzi przedsiębiorczych i zaradnych. Oni utrzymują swoje rodziny i nasz kraj. Dzisiaj jednak prawie 800 tys. z nich, nie ze względu na anglosaskie sympatie ideowe, żyje i pracuje w Londynie. Nie tylko im, ale przede wszystkim tym, którzy zostali, brakuje dzisiaj w Polsce dobrze zorganizowanego państwa, opartego na przedsiębiorczości i zdrowym rozsądku.

PO głosiła bardzo podobne hasła, ale nie udało się ich zrealizować. Być może po prostu się nie da?

Nie lubię tej frazy, że w Polsce nic się nie da, a za granicą to Polak potrafi. Tak właśnie mówiono nam w PO: „nie da się”, „nie teraz”, „później” itp. Polskim politykom brakuje, w przeciwieństwie do samych Polaków, chęci do działania. Brakuje nam dzisiaj w polityce odwagi i zwykłej ciężkiej pracy. Gdy przyszliśmy do Ministerstwa Sprawiedliwości, wszyscy nam mówili, że nie da się przeprowadzić deregulacji zawodów. Przygotowaliśmy trzy ustawy deregulujące ponad 200 zawodów i zmieniające ponad 300 ustaw, pierwsza już weszła w życie, kolejne są uchwalone. Wszyscy mówili nam też, że nie da się zreformować beznadziejnej struktury organizacyjnej sądów. Nowa struktura, w której sędziowie pracują tam, gdzie jest więcej spraw, działa od lutego. Wiem, że to nie są jakieś wielkie rzeczy, ale jak się chce, to się da. Trzeba, jak w zwykłym życiu, na co dzień walczyć o to, co najważniejsze, o nasze budżety i gospodarstwa domowe. One rozstrzygają o dobrobycie Polski.

Polskie prawo i polityka postrzegają gospodarstwa domowe jako podstawę życia gospodarczego?

Nie. Dużo się mówi o tym, że potrzebne są zagraniczne inwestycje, kapitał na giełdzie itp., itd., a zapomina się o tym, że gospodarka jest rzeczywistością społeczną. Ona może w statystykach wyglądać bardzo dobrze, ale w życiu konkretnych ludzi wygląda dużo słabiej. W Polsce dzieje się wiele dobrego, ale mamy też do czynienia z biedą, dysproporcją w rozwoju regionów – są takie oazy, które rozwijają się świetnie, jak np. Warszawa, i całe regiony pozbawione podstawowej infrastruktury, kanalizacji czy gazu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • zdzis
    05.01.2014 21:15
    OK.
    W pełni Pana popieram.
    Tylko nie okopcie się jak inne Partie by mieć tylko tylu członków w okręgach do dyskusji jak długie jest KORYTO ze stanowiskami. Bo to nie będzie żadna DEMOKRACJA ani konkurencja.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    26°C Poniedziałek
    dzień
    26°C Poniedziałek
    wieczór
    23°C Wtorek
    noc
    18°C Wtorek
    rano
    wiecej »