Bandyta na koszulce

Spektakularna ucieczka z więzienia meksykańskiego barona narkotykowego ucieszyła wielu jego rodaków.

To dużo więcej, niż w tym czasie zginęło w konflikcie izraelsko-palestyńskim. Kartel Sinaloa znacznie się wówczas wzmocnił, a przemoc innych dosłownie zdziczała. W południowym stanie Michoacán powstała mafijna organizacja Rycerzy Świątyni, której członkowie podczas specjalnego rytuału inicjacyjnego jedzą serce zabitego wroga. Oprócz kokainy „rycerze” wysyłają do Stanów ludzkie organy do przeszczepów, pobierane od dzieci porwanych we wsiach. Swoim ofiarom zawsze ucinają głowy, więc doniesienia o zbrodniach Państwa Islamskiego nie robią tu wrażenia. W porównaniu z nimi kartel Sinaloa to profesjonalny koncern narkotykowy, skupiony raczej na produkcji i handlu niż zabijaniu.

Góry dolarów

Amerykanom Joaquin Guzmán kojarzy się z Alem Capone, nie tylko ze względu na niespotykany rozmach jego interesów. Podobnie jak słynny gangster rozwinął swą działalność w sercu Chicago. Dostarczył tylko temu miastu co najmniej 100 ton kokainy w ciągu ostatnich 15 lat, nie licząc heroiny i metamfetaminy... Kartel Sinaloa stał się pod jego rządami największym eksporterem narkotyków do Stanów Zjednoczonych. A rynek amerykański pozostaje nienasycony. „El Chapo” mógł pokazywać swoim gościom miliardy dolarów w gotówce, stosy studolarowych używanych banknotów ułożone na paletach. To te pieniądze zwykle ratują mu skórę. Prasa wspomina dziś jego ucieczkę z więzienia w 2001 r., podając hollywoodzką wersję wypadków: Guzmán miał zostać wyniesiony w koszu z brudną bielizną. Ale te kosze były w wielu punktach więzienia prześwietlane, ucieczka tą drogą nigdy by się nie udała. „El Chapo” za miliony dolarów po prostu kupił sobie strażników, wyszedł przez główną bramę. Przez następnych 13 lat policja nie mogła go znaleźć, choć przebywał w swoim rodzinnym stanie.

W ubiegłym roku jego kartel zarabiał już nie mniej niż Facebook. Sinaloa stał się tak wielką siłą ekonomiczną, że państwo meksykańskie musiało wyjść z konfrontacji ośmieszone. W lutym zeszłego roku prasa triumfalnie doniosła o aresztowaniu Guzmána w nadmorskim kurorcie Mazatlán. Trafił się jednak wtedy dziennikarz, który w czasie konferencji prasowej zapytał nowego prezydenta Enrique Peña Nieto, ile czasu będzie potrzebował „El Chapo”, by uciec z aresztu. Odpowiedź była krótka: „Ucieczka z więzienia Altiplano jest fizycznie niemożliwa”. Nowoczesne, pełne zabezpieczeń więzienie, zbudowane 90 km na zachód od stolicy kraju, miało na zawsze zamknąć stalowe wrota za szefem kartelu Sinaloa. Jednak zaraz po aresztowaniu, na pustej przestrzeni między więzieniem a pobliską bazą wojskową, zaczął rosnąć samotny dom, którego mury skryły wylot tunelu. Okazało się, że z „najlepiej strzeżonego więzienia w Meksyku” można uciec klasycznym podkopem. Nikomu nie przyszło do głowy, by umieścić specjalnego więźnia na piętrze albo choć zmieniać mu celę. Po wszystkim policja aresztowała siedmiu strażników, lecz nie wiadomo na razie, ile wzięli pieniędzy. W Meksyku przyjmuje się sprawę bez złudzeń. Korupcja musiała sięgać dużo wyżej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
18°C Piątek
rano
19°C Piątek
dzień
21°C Piątek
wieczór
20°C Sobota
noc
wiecej »